Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

rozmowy na każdy temat w doborowym towarzystwie
Awatar użytkownika
IlonaLulu
Posty: 316
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:53

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: IlonaLulu » 12 cze 2018, 12:34

jules pisze:
azalyn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Wkurzyli mnie dzisiaj sąsiedzi. Jest to dwóch starszych panów, chyba geje (z czym nie mam, dla jasności, żadnego problemu). Wprowadziliśmy się 2 tygodnie temu. Balkon w naszej sypialni i balkon ich pokoju są oddzielone od siebie tylko matowym szkłem. Oni obydwoje dużo palą i jak palili na tym balkonie to cały dym leciał nam do sypialni. Po paru dniach, przy pierwszej okazji którą było oddanie pożyczonej pierwszego dnia wiertarki (sami zaproponowali że nam pożyczą jak wnosiliśmy meble), mój mąż spytał ich czy mogliby ograniczyć palenie na tym balkonie bo my nie palimy i przeszkadza nam dym w sypialni. Powiedzieli że ok, nie ma problemu (każde z mieszkań ma dwa balkony). Rzeczywiście przestali tam palić, nawet zabrali popielniczkę z tego balkonu (ale jak mają otwarte drzwi to i tak smród jest niesłychany...). Dzisiaj rano mąż poszedł spytać czy mógłby jeszcze raz pożyczyć wiertarkę bo kupiliśmy nową półkę. Powiedzieli że NIE bo skoro nam się nie podoba że oni palą, to czemu mieliby nam coś pożyczać a poza tym w piątek o 22 wieczorem żona (czyli ja) nie powiedziała jednemu z nich dobry wieczór na chodniku przed blokiem. To ostatnie może być prawdą bo w piątek wracałam bardzo zmęczona i mogłam go nie rozpoznać (wcześniej widziałam go tylko raz). Poszłam więc przeprosić i wytłumaczyć się. Nie otworzyli mi drzwi :torba: Nie mam ochoty na idiotyczny konflikt z sąsiadami na nowym miejscu i boję się że znowu zaczną palić na balkonie... :fire:


Rozumiem, że duża różnica wieku między wami, ale jak Cię rozpoznał to nie mógł Ci pierwszy powiedzieć "dzień dobry"? Nie znoszę czegoś takiego.

Zauważyłam, że to jakoś nie działa. Ja mam za sąsiadkę kobietę, która prowadzi jakies biuro na poziomie garaży i jej mąż bardzo przyjemny, kulturalny, zawsze odpowie, powie pierwszy albo kiwnie glowa jak rozmawia przez telefon. Ona? W odleglosci 1m, twarza w twarz.. nie odpowie. Probowałam z nią na kilka sposobów, myślałam, że jakaś upośledzona.. ale zwyczajnie chamska i perfidna baba bez szacunku do innych.


Sent from my iPhone using Tapatalk

jules
Posty: 72
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:44

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: jules » 12 cze 2018, 13:11

Jak już jestem w tym wątku to się wyżalę. Nienawidzę jak ktoś się spóźnia i nie uprzedza mnie o tym albo jak odwołuje spotkania na pół godziny przed. Szanuję swój czas i innych, no i nie leżę i nie pachnę cały dzień tylko mam też inne zajęcia. W ciągu ostatniego tygodnia zdarzyło mi się to już 3 razy. Grrrrrr. Prośby nic nie dają...

Awatar użytkownika
azalyn
Posty: 306
Rejestracja: 31 sie 2016, 15:55

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: azalyn » 12 cze 2018, 13:20

jules pisze:zobacz cytowaną wiadomość
azalyn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Wkurzyli mnie dzisiaj sąsiedzi. Jest to dwóch starszych panów, chyba geje (z czym nie mam, dla jasności, żadnego problemu). Wprowadziliśmy się 2 tygodnie temu. Balkon w naszej sypialni i balkon ich pokoju są oddzielone od siebie tylko matowym szkłem. Oni obydwoje dużo palą i jak palili na tym balkonie to cały dym leciał nam do sypialni. Po paru dniach, przy pierwszej okazji którą było oddanie pożyczonej pierwszego dnia wiertarki (sami zaproponowali że nam pożyczą jak wnosiliśmy meble), mój mąż spytał ich czy mogliby ograniczyć palenie na tym balkonie bo my nie palimy i przeszkadza nam dym w sypialni. Powiedzieli że ok, nie ma problemu (każde z mieszkań ma dwa balkony). Rzeczywiście przestali tam palić, nawet zabrali popielniczkę z tego balkonu (ale jak mają otwarte drzwi to i tak smród jest niesłychany...). Dzisiaj rano mąż poszedł spytać czy mógłby jeszcze raz pożyczyć wiertarkę bo kupiliśmy nową półkę. Powiedzieli że NIE bo skoro nam się nie podoba że oni palą, to czemu mieliby nam coś pożyczać a poza tym w piątek o 22 wieczorem żona (czyli ja) nie powiedziała jednemu z nich dobry wieczór na chodniku przed blokiem. To ostatnie może być prawdą bo w piątek wracałam bardzo zmęczona i mogłam go nie rozpoznać (wcześniej widziałam go tylko raz). Poszłam więc przeprosić i wytłumaczyć się. Nie otworzyli mi drzwi :torba: Nie mam ochoty na idiotyczny konflikt z sąsiadami na nowym miejscu i boję się że znowu zaczną palić na balkonie... :fire:


Rozumiem, że duża różnica wieku między wami, ale jak Cię rozpoznał to nie mógł Ci pierwszy powiedzieć "dzień dobry"? Nie znoszę czegoś takiego.


Moja teoria jest taka że jeśli rzeczywiście są parą, to pewnie mieli z życiu dużo nieprzyjemności z tego powodu i są przewrażliwieni w kwestii okazywania szacunku... Tak bardzo nie mam ochoty na takie dramy z sąsiadami, że jakkolwiek idiotycznie to brzmi, wczoraj po pracy zaniosłam im czekoladę z kartką z przeprosinami :mrgreen: ciekawe co będzie dalej...

Awatar użytkownika
Julijka
Posty: 1842
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:51
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Julijka » 12 cze 2018, 13:39

azalyn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
jules pisze:zobacz cytowaną wiadomość
azalyn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Wkurzyli mnie dzisiaj sąsiedzi. Jest to dwóch starszych panów, chyba geje (z czym nie mam, dla jasności, żadnego problemu). Wprowadziliśmy się 2 tygodnie temu. Balkon w naszej sypialni i balkon ich pokoju są oddzielone od siebie tylko matowym szkłem. Oni obydwoje dużo palą i jak palili na tym balkonie to cały dym leciał nam do sypialni. Po paru dniach, przy pierwszej okazji którą było oddanie pożyczonej pierwszego dnia wiertarki (sami zaproponowali że nam pożyczą jak wnosiliśmy meble), mój mąż spytał ich czy mogliby ograniczyć palenie na tym balkonie bo my nie palimy i przeszkadza nam dym w sypialni. Powiedzieli że ok, nie ma problemu (każde z mieszkań ma dwa balkony). Rzeczywiście przestali tam palić, nawet zabrali popielniczkę z tego balkonu (ale jak mają otwarte drzwi to i tak smród jest niesłychany...). Dzisiaj rano mąż poszedł spytać czy mógłby jeszcze raz pożyczyć wiertarkę bo kupiliśmy nową półkę. Powiedzieli że NIE bo skoro nam się nie podoba że oni palą, to czemu mieliby nam coś pożyczać a poza tym w piątek o 22 wieczorem żona (czyli ja) nie powiedziała jednemu z nich dobry wieczór na chodniku przed blokiem. To ostatnie może być prawdą bo w piątek wracałam bardzo zmęczona i mogłam go nie rozpoznać (wcześniej widziałam go tylko raz). Poszłam więc przeprosić i wytłumaczyć się. Nie otworzyli mi drzwi :torba: Nie mam ochoty na idiotyczny konflikt z sąsiadami na nowym miejscu i boję się że znowu zaczną palić na balkonie... :fire:


Rozumiem, że duża różnica wieku między wami, ale jak Cię rozpoznał to nie mógł Ci pierwszy powiedzieć "dzień dobry"? Nie znoszę czegoś takiego.


Moja teoria jest taka że jeśli rzeczywiście są parą, to pewnie mieli z życiu dużo nieprzyjemności z tego powodu i są przewrażliwieni w kwestii okazywania szacunku... Tak bardzo nie mam ochoty na takie dramy z sąsiadami, że jakkolwiek idiotycznie to brzmi, wczoraj po pracy zaniosłam im czekoladę z kartką z przeprosinami :mrgreen: ciekawe co będzie dalej...


PO-DZI-WIAM

ja swoich sąsiadów uczę mówić do siebie "Dzień dobry".
kazdy sobie, żeby tylko przemknąć i głowy do góry nie podnieść ...
co się dzieje z tym społeczeństwem

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4902
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: ktrzn » 12 cze 2018, 13:52

azalyn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
jules pisze:zobacz cytowaną wiadomość
azalyn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Wkurzyli mnie dzisiaj sąsiedzi. Jest to dwóch starszych panów, chyba geje (z czym nie mam, dla jasności, żadnego problemu). Wprowadziliśmy się 2 tygodnie temu. Balkon w naszej sypialni i balkon ich pokoju są oddzielone od siebie tylko matowym szkłem. Oni obydwoje dużo palą i jak palili na tym balkonie to cały dym leciał nam do sypialni. Po paru dniach, przy pierwszej okazji którą było oddanie pożyczonej pierwszego dnia wiertarki (sami zaproponowali że nam pożyczą jak wnosiliśmy meble), mój mąż spytał ich czy mogliby ograniczyć palenie na tym balkonie bo my nie palimy i przeszkadza nam dym w sypialni. Powiedzieli że ok, nie ma problemu (każde z mieszkań ma dwa balkony). Rzeczywiście przestali tam palić, nawet zabrali popielniczkę z tego balkonu (ale jak mają otwarte drzwi to i tak smród jest niesłychany...). Dzisiaj rano mąż poszedł spytać czy mógłby jeszcze raz pożyczyć wiertarkę bo kupiliśmy nową półkę. Powiedzieli że NIE bo skoro nam się nie podoba że oni palą, to czemu mieliby nam coś pożyczać a poza tym w piątek o 22 wieczorem żona (czyli ja) nie powiedziała jednemu z nich dobry wieczór na chodniku przed blokiem. To ostatnie może być prawdą bo w piątek wracałam bardzo zmęczona i mogłam go nie rozpoznać (wcześniej widziałam go tylko raz). Poszłam więc przeprosić i wytłumaczyć się. Nie otworzyli mi drzwi :torba: Nie mam ochoty na idiotyczny konflikt z sąsiadami na nowym miejscu i boję się że znowu zaczną palić na balkonie... :fire:


Rozumiem, że duża różnica wieku między wami, ale jak Cię rozpoznał to nie mógł Ci pierwszy powiedzieć "dzień dobry"? Nie znoszę czegoś takiego.


Moja teoria jest taka że jeśli rzeczywiście są parą, to pewnie mieli z życiu dużo nieprzyjemności z tego powodu i są przewrażliwieni w kwestii okazywania szacunku... Tak bardzo nie mam ochoty na takie dramy z sąsiadami, że jakkolwiek idiotycznie to brzmi, wczoraj po pracy zaniosłam im czekoladę z kartką z przeprosinami :mrgreen: ciekawe co będzie dalej...

też tak kiedyś zrobiłam

może nie z przeprosinami ale podrzuciłam pod drzwi ciasto z wbitą bialą flagą na wykałaczce :mrgreen:

nie chodziło o akurat o papierosy ale podobną pierdołę która mi przeszkadzała (chociaż na faje tez jestem bardzo wrażliwa i przy dwóch balkonach to już w ogóle nie rozumiem)

w każdym razie u mnie też geje i duża różnica wieku w pakiecie (jeden gdzieś przed 30, drugi po 40).skończyło isę tak że jesteśmy dobrymi znajomymi, już po przeprowadzce powierzyli karmienie kotów wiec naprawde dobrymi :mrgreen:

zrobiłam to idąc dokładnie tym tropem co Ty. że pewnie dużo mieli nieprzyjemnosci i sa przewrazliwieni
Ostatnio zmieniony 12 cze 2018, 13:55 przez ktrzn, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
IlonaLulu
Posty: 316
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:53

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: IlonaLulu » 12 cze 2018, 14:09

ktrzn pisze:
azalyn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
jules pisze:zobacz cytowaną wiadomość


Rozumiem, że duża różnica wieku między wami, ale jak Cię rozpoznał to nie mógł Ci pierwszy powiedzieć "dzień dobry"? Nie znoszę czegoś takiego.


Moja teoria jest taka że jeśli rzeczywiście są parą, to pewnie mieli z życiu dużo nieprzyjemności z tego powodu i są przewrażliwieni w kwestii okazywania szacunku... Tak bardzo nie mam ochoty na takie dramy z sąsiadami, że jakkolwiek idiotycznie to brzmi, wczoraj po pracy zaniosłam im czekoladę z kartką z przeprosinami :mrgreen: ciekawe co będzie dalej...

też tak kiedyś zrobiłam

może nie z przeprosinami ale podrzuciłam pod drzwi ciasto z wbitą bialą flagą na wykałaczce :mrgreen:

nie chodziło o akurat o papierosy ale podobną pierdołę która mi przeszkadzała (chociaż na faje tez jestem bardzo wrażliwa i przy dwóch balkonach to już w ogóle nie rozumiem)

w każdym razie u mnie też geje i duża różnica wieku w pakiecie (jeden gdzieś przed 30, drugi po 40).skończyło isę tak że jesteśmy dobrymi znajomymi, już po przeprowadzce powierzyli karmienie kotów wiec naprawde dobrymi :mrgreen:

zrobiłam to idąc dokładnie tym tropem co Ty. że pewnie dużo mieli nieprzyjemnosci i sa przewrazliwieni

Dobra taktyka! Ja trzy mieszkania temu, probowałam się trochę zjednoczyć z sąsiadami. O ile sąsiedzi obok nas byli młodym małżeństwem z dwójką dzieci i kolejnym w drodze, tak cała reszta sąsiadów to byli emeryci i renciści. Jak winda nie działała, to pomagałam wnieść zakupy, zawsze byłam miła, w mieszkaniu u nas było cicho. Im milsza byłam, tym gorzej na tym wychodziłam Tak sie nawarstwiało aż znaleźliśmy ludzkie fekalia na wycieraczce i się wyprowadziliśmy.


Sent from my iPhone using Tapatalk

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4902
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: ktrzn » 12 cze 2018, 14:14

IlonaLulu pisze:zobacz cytowaną wiadomość
ktrzn pisze:
azalyn pisze:zobacz cytowaną wiadomość


Moja teoria jest taka że jeśli rzeczywiście są parą, to pewnie mieli z życiu dużo nieprzyjemności z tego powodu i są przewrażliwieni w kwestii okazywania szacunku... Tak bardzo nie mam ochoty na takie dramy z sąsiadami, że jakkolwiek idiotycznie to brzmi, wczoraj po pracy zaniosłam im czekoladę z kartką z przeprosinami :mrgreen: ciekawe co będzie dalej...

też tak kiedyś zrobiłam

może nie z przeprosinami ale podrzuciłam pod drzwi ciasto z wbitą bialą flagą na wykałaczce :mrgreen:

nie chodziło o akurat o papierosy ale podobną pierdołę która mi przeszkadzała (chociaż na faje tez jestem bardzo wrażliwa i przy dwóch balkonach to już w ogóle nie rozumiem)

w każdym razie u mnie też geje i duża różnica wieku w pakiecie (jeden gdzieś przed 30, drugi po 40).skończyło isę tak że jesteśmy dobrymi znajomymi, już po przeprowadzce powierzyli karmienie kotów wiec naprawde dobrymi :mrgreen:

zrobiłam to idąc dokładnie tym tropem co Ty. że pewnie dużo mieli nieprzyjemnosci i sa przewrazliwieni

Dobra taktyka! Ja trzy mieszkania temu, probowałam się trochę zjednoczyć z sąsiadami. O ile sąsiedzi obok nas byli młodym małżeństwem z dwójką dzieci i kolejnym w drodze, tak cała reszta sąsiadów to byli emeryci i renciści. Jak winda nie działała, to pomagałam wnieść zakupy, zawsze byłam miła, w mieszkaniu u nas było cicho. Im milsza byłam, tym gorzej na tym wychodziłam Tak sie nawarstwiało aż znaleźliśmy ludzkie fekalia na wycieraczce i się wyprowadziliśmy.


Sent from my iPhone using Tapatalk

omg współczuję :shock:

slyszałam kiedyś relację kobiety która miała takie jazdy jak piszesz w dużych ilościach i różne inne (nie bede może przytaczac bo może ktoś je czy coś a nie mogła) a nie mogła się wyprowadzi i fatalni sąsiedzi mieli orzeczenia lekarskie że ciężko było z tym cokolwiek zrobić :/

ja z sąsiadami nie miałam innych przygód, ale za to kiedyś osiedlowi ''bezdomni'' (pisze w cudzysłowie bo jeden chyba miał mieszanie w którym reszta bywała i nocowała często) obronili mnie przed utrata torebki :mrgreen:
Ostatnio zmieniony 12 cze 2018, 14:16 przez ktrzn, łącznie zmieniany 1 raz.

Lucy Camden
Posty: 856
Rejestracja: 30 lis 2016, 18:13

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Lucy Camden » 12 cze 2018, 14:24

jules pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Jak już jestem w tym wątku to się wyżalę. Nienawidzę jak ktoś się spóźnia i nie uprzedza mnie o tym albo jak odwołuje spotkania na pół godziny przed. Szanuję swój czas i innych, no i nie leżę i nie pachnę cały dzień tylko mam też inne zajęcia. W ciągu ostatniego tygodnia zdarzyło mi się to już 3 razy. Grrrrrr. Prośby nic nie dają...

Mnie sąsiadka potrafi tak potraktować, że odechciewa mi sie jakichkolwiek kontaktow z nią. Tylko, że ona robi to nieświadomie. Ostatnio zadzwoniła żebym przyszła do niej na piwo, od razy po głosie było słychac, że sie jej nie chce, no ale namawiała. Okazało sie, że wyjeżdża na 2 miesiące i stwierdziła, że bym sie obraziła gdyby sie nie "pożegnała". Siedziała zmulona, rozmowa na siłe, takie to miłe spotkanie. Już nie pierwszy raz tak zrobiła. Dobre intencje, fatalne wykonanie i ja przy okazji moge poczuć sie jak głupek, ktorem robi sie jakąś łaske.

Awatar użytkownika
IlonaLulu
Posty: 316
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:53

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: IlonaLulu » 12 cze 2018, 14:42

Lucy Camden pisze:
jules pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Jak już jestem w tym wątku to się wyżalę. Nienawidzę jak ktoś się spóźnia i nie uprzedza mnie o tym albo jak odwołuje spotkania na pół godziny przed. Szanuję swój czas i innych, no i nie leżę i nie pachnę cały dzień tylko mam też inne zajęcia. W ciągu ostatniego tygodnia zdarzyło mi się to już 3 razy. Grrrrrr. Prośby nic nie dają...

Mnie sąsiadka potrafi tak potraktować, że odechciewa mi sie jakichkolwiek kontaktow z nią. Tylko, że ona robi to nieświadomie. Ostatnio zadzwoniła żebym przyszła do niej na piwo, od razy po głosie było słychac, że sie jej nie chce, no ale namawiała. Okazało sie, że wyjeżdża na 2 miesiące i stwierdziła, że bym sie obraziła gdyby sie nie "pożegnała". Siedziała zmulona, rozmowa na siłe, takie to miłe spotkanie. Już nie pierwszy raz tak zrobiła. Dobre intencje, fatalne wykonanie i ja przy okazji moge poczuć sie jak głupek, ktorem robi sie jakąś łaske.

Ja cały czas mieszkam gdzieś na cudzesie, wiec nie biore jeszcze tak do bani. Jak mocne przegięcie jest to zawsze moge sie wyprowadzić, ale zastanawiam sie jak to bedzie, jak w koncu gdzieś osiądę na swoim i okaże się, że sąsiedzi są nie do życia.


Sent from my iPhone using Tapatalk

Awatar użytkownika
azalyn
Posty: 306
Rejestracja: 31 sie 2016, 15:55

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: azalyn » 12 cze 2018, 14:46

IlonaLulu pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Lucy Camden pisze:
jules pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Jak już jestem w tym wątku to się wyżalę. Nienawidzę jak ktoś się spóźnia i nie uprzedza mnie o tym albo jak odwołuje spotkania na pół godziny przed. Szanuję swój czas i innych, no i nie leżę i nie pachnę cały dzień tylko mam też inne zajęcia. W ciągu ostatniego tygodnia zdarzyło mi się to już 3 razy. Grrrrrr. Prośby nic nie dają...

Mnie sąsiadka potrafi tak potraktować, że odechciewa mi sie jakichkolwiek kontaktow z nią. Tylko, że ona robi to nieświadomie. Ostatnio zadzwoniła żebym przyszła do niej na piwo, od razy po głosie było słychac, że sie jej nie chce, no ale namawiała. Okazało sie, że wyjeżdża na 2 miesiące i stwierdziła, że bym sie obraziła gdyby sie nie "pożegnała". Siedziała zmulona, rozmowa na siłe, takie to miłe spotkanie. Już nie pierwszy raz tak zrobiła. Dobre intencje, fatalne wykonanie i ja przy okazji moge poczuć sie jak głupek, ktorem robi sie jakąś łaske.

Ja cały czas mieszkam gdzieś na cudzesie, wiec nie biore jeszcze tak do bani. Jak mocne przegięcie jest to zawsze moge sie wyprowadzić, ale zastanawiam sie jak to bedzie, jak w koncu gdzieś osiądę na swoim i okaże się, że sąsiedzi są nie do życia.


Sent from my iPhone using Tapatalk


o, też się nad tym właśnie wczoraj zastanawiałam. Chyba się nidgy nie zdecyduję kupić mieszkania w budynku w którym nie mieszkałam, ale nie wiem czy coś takiego jest wykonalne - ktoś chce sprzedać mieszkanie a ja mu mówię że najpierw muszę w nim z miesiąc pomieszkać zanim się zdecyduję :twisted: w sumie w tym mieszkaniu nie byłoby problemu, gdyby nie ten idiotyczny współdzielony balkon... mam nadzieję że w nowych blokach już się takich rzeczy nie robi.

Awatar użytkownika
IlonaLulu
Posty: 316
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:53

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: IlonaLulu » 12 cze 2018, 15:18

azalyn pisze:
IlonaLulu pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Lucy Camden pisze:Mnie sąsiadka potrafi tak potraktować, że odechciewa mi sie jakichkolwiek kontaktow z nią. Tylko, że ona robi to nieświadomie. Ostatnio zadzwoniła żebym przyszła do niej na piwo, od razy po głosie było słychac, że sie jej nie chce, no ale namawiała. Okazało sie, że wyjeżdża na 2 miesiące i stwierdziła, że bym sie obraziła gdyby sie nie "pożegnała". Siedziała zmulona, rozmowa na siłe, takie to miłe spotkanie. Już nie pierwszy raz tak zrobiła. Dobre intencje, fatalne wykonanie i ja przy okazji moge poczuć sie jak głupek, ktorem robi sie jakąś łaske.

Ja cały czas mieszkam gdzieś na cudzesie, wiec nie biore jeszcze tak do bani. Jak mocne przegięcie jest to zawsze moge sie wyprowadzić, ale zastanawiam sie jak to bedzie, jak w koncu gdzieś osiądę na swoim i okaże się, że sąsiedzi są nie do życia.


Sent from my iPhone using Tapatalk


o, też się nad tym właśnie wczoraj zastanawiałam. Chyba się nidgy nie zdecyduję kupić mieszkania w budynku w którym nie mieszkałam, ale nie wiem czy coś takiego jest wykonalne - ktoś chce sprzedać mieszkanie a ja mu mówię że najpierw muszę w nim z miesiąc pomieszkać zanim się zdecyduję :twisted: w sumie w tym mieszkaniu nie byłoby problemu, gdyby nie ten idiotyczny współdzielony balkon... mam nadzieję że w nowych blokach już się takich rzeczy nie robi.

Ciągle wywala mnie z taptalka :(
Moj tata właśnie się wprowadził kilka miesięcy temu do nowego bloku na takim zamkniętym osiedlu. Mają niestety też taki współdzielony balkon z obu stron budynku. Za sąsiadów mają młode małżeństwo z dziecmi wychowywanymi w ultra bezstresowych warunkach. Na balkonie maja duże donice wypełnione białymi kamykami i dzieciaki trzaskaja tymi kamykami w samochody stojące na parkingu zewnetrznym. Słabo.. nawet bardzo. Nikt nie chce wojny z sąsiadami ale mówię: tato.. bądź stanowczy ale uprzejmy bo teraz każdy sie obraża za byle zwrócenie uwagi.


Sent from my iPhone using Tapatalk

Awatar użytkownika
night prowler
Posty: 2177
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:50

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: night prowler » 12 cze 2018, 21:27

azalyn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
IlonaLulu pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Lucy Camden pisze:Mnie sąsiadka potrafi tak potraktować, że odechciewa mi sie jakichkolwiek kontaktow z nią. Tylko, że ona robi to nieświadomie. Ostatnio zadzwoniła żebym przyszła do niej na piwo, od razy po głosie było słychac, że sie jej nie chce, no ale namawiała. Okazało sie, że wyjeżdża na 2 miesiące i stwierdziła, że bym sie obraziła gdyby sie nie "pożegnała". Siedziała zmulona, rozmowa na siłe, takie to miłe spotkanie. Już nie pierwszy raz tak zrobiła. Dobre intencje, fatalne wykonanie i ja przy okazji moge poczuć sie jak głupek, ktorem robi sie jakąś łaske.

Ja cały czas mieszkam gdzieś na cudzesie, wiec nie biore jeszcze tak do bani. Jak mocne przegięcie jest to zawsze moge sie wyprowadzić, ale zastanawiam sie jak to bedzie, jak w koncu gdzieś osiądę na swoim i okaże się, że sąsiedzi są nie do życia.


Sent from my iPhone using Tapatalk


o, też się nad tym właśnie wczoraj zastanawiałam. Chyba się nidgy nie zdecyduję kupić mieszkania w budynku w którym nie mieszkałam, ale nie wiem czy coś takiego jest wykonalne - ktoś chce sprzedać mieszkanie a ja mu mówię że najpierw muszę w nim z miesiąc pomieszkać zanim się zdecyduję :twisted: w sumie w tym mieszkaniu nie byłoby problemu, gdyby nie ten idiotyczny współdzielony balkon... mam nadzieję że w nowych blokach już się takich rzeczy nie robi.



Trzymam kciuki za rozwiązanie sprawy, zagranie czekoladą bardzo eleganckie. Ja bym zmiękła :brzydal: .


Współdzielone balkony to zło, po tym, czego się naoglądałam u mojej kumpeli,oddzielny balkon był jednym z non-negotiables przy kupowaniu mieszkania :lol: .
...but your dad just calls me Anya

technologia w służbie ludzkości

Awatar użytkownika
meduza
Posty: 81
Rejestracja: 09 lip 2016, 9:40

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: meduza » 13 cze 2018, 11:13

Wkurzyłam się sama na siebie. Zamówiłam puder transparentny Kryolan. Wczoraj przyszła paczka. Otwieram, odklejam kawałek naklejki, żeby sypnąć trochę na rękę i zobaczyć, jak wygląda kolor, bo wcześniej miałam inny. Wysypuję, a on się błyszczy. Patrzę pod spód na pudełko, a to wersja rozświetlająca :banghead: Jak zamawiałam, nie zauważyłam literki G na końcu, która miała oznaczać, że to inna wersja. A rozświetlający do mojej tłustej cery to jak piernik do wiatraka. I zostałam z wielkim 60 g pudrem, którego nie mogę zwrócić, bo zerwałam część naklejki :( Chyba wrzucę tu na forum na bazarek. Może znajdzie się ktoś chętny.

Awatar użytkownika
Axis mundi
Posty: 739
Rejestracja: 21 lip 2016, 14:19
Lokalizacja: na osi świata

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Axis mundi » 13 cze 2018, 13:21

jules pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Rozumiem, że duża różnica wieku między wami, ale jak Cię rozpoznał to nie mógł Ci pierwszy powiedzieć "dzień dobry"? Nie znoszę czegoś takiego.

Właśnie miałam o to zapytać? Jak tak strasznie lubi "dzieńdobrowanie", to dlaczego nie powiedział pierwszy?
I przyznaje się bez bicia, że ja z tych chamideł, które mówić wszystkim Dzień dobry nauczył dopiero mój chłop :voodoo: Wcześniej milczałam jak głaz mijając sąsiadów, z wyjątkiem jednego, który jak miałam ok. 7 lat zapytał mnie jadowicie, czy czasem mi nie obcięli języka. A to się sąsiedzi musieli zdziwić, jak zaczęłam nagle wszystkim dzieńdobrować :hahaha: Może myślą, że się we mnie jakieś skłonności mordercze rodzą? Nie wiem, czy zauważyłyście, że ZAWSZE, jak dziennikarze pytają sąsiadów, o mordercę, który obok nich mieszkał słyszą "Paanie, to był taki normalny, spokojny człowiek, ZAWSZE MÓWIŁ DZIEŃ DOBRY".
azalyn pisze:Chyba się nidgy nie zdecyduję kupić mieszkania w budynku w którym nie mieszkałam, ale nie wiem czy coś takiego jest wykonalne - ktoś chce sprzedać mieszkanie a ja mu mówię że najpierw muszę w nim z miesiąc pomieszkać zanim się zdecyduję

To nie pomoże - po roku, dwóch mieszkania z cudownymi sąsiadami, zawsze może ci się wprowadzić jakiś gnój, który skrzynię basową przeniesie na stałe z samochodu do chałupy, kiedy wezwiesz policję po prostu im nie otworzy (wie, że może), albo będzie się bawił Pawła i Gawła (oczywiście przedstawicielom administracji tez nie otworzy)
Ostatnio zmieniony 13 cze 2018, 13:28 przez Axis mundi, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
Anika
Posty: 174
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:18

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Anika » 13 cze 2018, 13:55

Ja mówię dzień dobry poza klatka schodową tylko kilku sąsiadom/kom. Mieszkam na parterze i prawie nie widuję moich sąsiadów. I co z tego, że mieszkam tu ponad 5 lat jak kojarzę tylko kilku. Jak kogoś spotkam na klatce, to też powiem/odpowiem, ale pewności, że to mój sąsiad nie mam. :brzydal:
Zupełnie nie mam pamięci do twarzy, szczególnie starszych osób. Mnóstwo osób wydaje mi się do siebie podobnych. Niektórych rozpoznaję po psach, jak są sami, to już nie :torba:

Teraz, szczególnie w blokach jest duża rotacja, ludzie często się przeprowadzają, wynajmują. W miejscu, gdzie mieszkałam od 3 do 16 r.ż. każdy znał się z każdym, po imieniu/nazwisku, łącznie z tym gdzie pracuje itd.
Ostatnio zmieniony 13 cze 2018, 14:00 przez Anika, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
amelj
Posty: 1895
Rejestracja: 09 lip 2016, 13:10

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: amelj » 13 cze 2018, 16:01

azalyn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Wkurzyli mnie dzisiaj sąsiedzi. Jest to dwóch starszych panów, chyba geje (z czym nie mam, dla jasności, żadnego problemu). Wprowadziliśmy się 2 tygodnie temu. Balkon w naszej sypialni i balkon ich pokoju są oddzielone od siebie tylko matowym szkłem. Oni obydwoje dużo palą i jak palili na tym balkonie to cały dym leciał nam do sypialni. Po paru dniach, przy pierwszej okazji którą było oddanie pożyczonej pierwszego dnia wiertarki (sami zaproponowali że nam pożyczą jak wnosiliśmy meble), mój mąż spytał ich czy mogliby ograniczyć palenie na tym balkonie bo my nie palimy i przeszkadza nam dym w sypialni. Powiedzieli że ok, nie ma problemu (każde z mieszkań ma dwa balkony). Rzeczywiście przestali tam palić, nawet zabrali popielniczkę z tego balkonu (ale jak mają otwarte drzwi to i tak smród jest niesłychany...). Dzisiaj rano mąż poszedł spytać czy mógłby jeszcze raz pożyczyć wiertarkę bo kupiliśmy nową półkę. Powiedzieli że NIE bo skoro nam się nie podoba że oni palą, to czemu mieliby nam coś pożyczać a poza tym w piątek o 22 wieczorem żona (czyli ja) nie powiedziała jednemu z nich dobry wieczór na chodniku przed blokiem. To ostatnie może być prawdą bo w piątek wracałam bardzo zmęczona i mogłam go nie rozpoznać (wcześniej widziałam go tylko raz). Poszłam więc przeprosić i wytłumaczyć się. Nie otworzyli mi drzwi :torba: Nie mam ochoty na idiotyczny konflikt z sąsiadami na nowym miejscu i boję się że znowu zaczną palić na balkonie... :fire:


:facepalm: :facepalm: Boże co za ludzie... foch z przytupem normalnie :cojest: Nie zawracaj sobie nimi głowy, mam tylko nadzieję, że nie zaczną Wam na nowo palić.
"Nie wchodź łagodnie w tę pogodną noc,
niech płonie starość tuż przed kresem dni,
walcz, walcz gdy światło traci swoją moc(...)"

Matilda90

Re: RE: Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Matilda90 » 13 cze 2018, 17:14

Jak ja się cieszę, że razem z sąsiadami z boku mamy taka wspólna wneke okratowaną. Jakoś tak bezpieczniej i nikt mi za klamkę nie łapie. Niespodzianek nie ma. Sąsiedzi w miarę spoko bo jeszcze nikt się do nas nie fatygwal, że za glosne imprezka czy coś. No poza dwoma zalaniami mieszkania, jedno nie znaszej winy. Sąsiad z góry zalal nas kiedy byłam w pracy, zalal tak mocno, że oberwalo się tym pod nami. A że oni wrocili z urlopu tydzień później to próbowali mi wmówić, że to ja. A u mnie sucho wtedy już było. Pokazalam im zacieki na moim suficie. Całe szczęście, że nikt nie chcial za to kasy.
IlonaLulu pisze:
ktrzn pisze:
azalyn pisze:zobacz cytowaną wiadomość


Moja teoria jest taka że jeśli rzeczywiście są parą, to pewnie mieli z życiu dużo nieprzyjemności z tego powodu i są przewrażliwieni w kwestii okazywania szacunku... Tak bardzo nie mam ochoty na takie dramy z sąsiadami, że jakkolwiek idiotycznie to brzmi, wczoraj po pracy zaniosłam im czekoladę z kartką z przeprosinami :mrgreen: ciekawe co będzie dalej...

też tak kiedyś zrobiłam

może nie z przeprosinami ale podrzuciłam pod drzwi ciasto z wbitą bialą flagą na wykałaczce :mrgreen:

nie chodziło o akurat o papierosy ale podobną pierdołę która mi przeszkadzała (chociaż na faje tez jestem bardzo wrażliwa i przy dwóch balkonach to już w ogóle nie rozumiem)

w każdym razie u mnie też geje i duża różnica wieku w pakiecie (jeden gdzieś przed 30, drugi po 40).skończyło isę tak że jesteśmy dobrymi znajomymi, już po przeprowadzce powierzyli karmienie kotów wiec naprawde dobrymi :mrgreen:

zrobiłam to idąc dokładnie tym tropem co Ty. że pewnie dużo mieli nieprzyjemnosci i sa przewrazliwieni

Dobra taktyka! Ja trzy mieszkania temu, probowałam się trochę zjednoczyć z sąsiadami. O ile sąsiedzi obok nas byli młodym małżeństwem z dwójką dzieci i kolejnym w drodze, tak cała reszta sąsiadów to byli emeryci i renciści. Jak winda nie działała, to pomagałam wnieść zakupy, zawsze byłam miła, w mieszkaniu u nas było cicho. Im milsza byłam, tym gorzej na tym wychodziłam Tak sie nawarstwiało aż znaleźliśmy ludzkie fekalia na wycieraczce i się wyprowadziliśmy.


Sent from my iPhone using Tapatalk


Wysłane z mojego SM-G950F przy użyciu Tapatalka

Lucy Camden
Posty: 856
Rejestracja: 30 lis 2016, 18:13

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Lucy Camden » 13 cze 2018, 18:47

Axis mundi pisze:zobacz cytowaną wiadomość
jules pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Rozumiem, że duża różnica wieku między wami, ale jak Cię rozpoznał to nie mógł Ci pierwszy powiedzieć "dzień dobry"? Nie znoszę czegoś takiego.

Właśnie miałam o to zapytać? Jak tak strasznie lubi "dzieńdobrowanie", to dlaczego nie powiedział pierwszy?
I przyznaje się bez bicia, że ja z tych chamideł, które mówić wszystkim Dzień dobry nauczył dopiero mój chłop :voodoo: Wcześniej milczałam jak głaz mijając sąsiadów, z wyjątkiem jednego, który jak miałam ok. 7 lat zapytał mnie jadowicie, czy czasem mi nie obcięli języka. A to się sąsiedzi musieli zdziwić, jak zaczęłam nagle wszystkim dzieńdobrować :hahaha: Może myślą, że się we mnie jakieś skłonności mordercze rodzą? Nie wiem, czy zauważyłyście, że ZAWSZE, jak dziennikarze pytają sąsiadów, o mordercę, który obok nich mieszkał słyszą "Paanie, to był taki normalny, spokojny człowiek, ZAWSZE MÓWIŁ DZIEŃ DOBRY".
azalyn pisze:Chyba się nidgy nie zdecyduję kupić mieszkania w budynku w którym nie mieszkałam, ale nie wiem czy coś takiego jest wykonalne - ktoś chce sprzedać mieszkanie a ja mu mówię że najpierw muszę w nim z miesiąc pomieszkać zanim się zdecyduję

To nie pomoże - po roku, dwóch mieszkania z cudownymi sąsiadami, zawsze może ci się wprowadzić jakiś gnój, który skrzynię basową przeniesie na stałe z samochodu do chałupy, kiedy wezwiesz policję po prostu im nie otworzy (wie, że może), albo będzie się bawił Pawła i Gawła (oczywiście przedstawicielom administracji tez nie otworzy)

Też mam beke z tych spokojnych mordercow, co zawsze mowią " dzień dobry".

Moj blok opustoszał do tego stopnia, że moge wymienic wszystkich, ale jest też pare osob ktorych nigdy nie widuje, w ogole jak teraz sie zastanowiłam to ciekawe przypadki mamy u nas. Np. pietro pode mną mieszkają trzy kobiety, dwie siostry z corka jedej z nich, nie wiem jak żadna z nich wygląda, bo praktycznie nie wychodzą, jak już to kiedy wszyscy spią. Mieszkają tu dobre 15 lat. Ta corka jest czesciowo niesprawna, ale te dwie starsze sie ukrywają przed innymi po prostu. Obok mnie mieszka chłopak młodszy jakieś 2/3 lata, ktorego nigdy nie ma, bo chyba głownie pracuje za granicą, w sumie to nikt nie wie, nikt też nie wie jak on ma na nazwisko. Mieszka sam odkąd chodził do gimnazjum, kiedyś był gruby, teraz schudł i cieżko go poznać. Po drugiej stronie obok mnie- sąsiadka, od maja do pazdziernika jest w domu, na całą zime wyjeżdza. Jest jeszcze syn sąsiadki też z mojego pietra, ktory mieszka z nią, ale zobaczyc go można raz na dwa lata, bo jezdzi wszedzie samochodem i chodzi przez garaże, teraz zamieszkała z nimi jego dziewczyna i dziecko, raz ją widziałam.
Ostatnio zmieniony 13 cze 2018, 21:44 przez Lucy Camden, łącznie zmieniany 1 raz.

ajah
Posty: 1361
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:32

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: ajah » 14 cze 2018, 12:49

mnie wkurza to, że sąsiedzi pozwalają dzieciakom bawić się klaksonem.
hałas straszliwy. Poza tym, niektórzy robią taki syf na klatce, że to się a głowie nie miesci. Dla przykładu, jakiś czas temu dzieci spały mają przez okno. porozsypywaly też mąkę na klatce. podejrzewam, że to miał być śnieg, a zrobiło się ciasto, bo akurat padalo.
Wystawianie swoich śmieci na klatkę też mnie wkurza zwłaszcza, że stoją czasami dłużej niż jeden dzień ( a sąsiedzi w tym czasie wychodzą z domu i mogliby śmieci zabrac). Nie zwracam im uwagi, bo raczej i tak by to nic nie zmieniło. Dla nich to norma.
generalnie z sąsiadami mam dobre relacje, a jednocześnie dzieli nas zdrowy dystans.


Sent from my SM-G935F using Tapatalk

Awatar użytkownika
SALIX
Administrator
Posty: 5741
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:12

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: SALIX » 14 cze 2018, 16:04

Klient zmusza mnie do pisania Times New Roman. Nienawidzę tej czcionki, jest obrzydliwa :ryk:
Insta
Blog podróżniczy Cieszyn: Wzgórze Zamkowe
Piekę słodkie Sernik bez pieczenia z musem truskawkowym i spodem Cookie Crisp


Wróć do „Luźne dyskusje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości