Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

rozmowy na każdy temat w doborowym towarzystwie
Awatar użytkownika
Veritaserum
Posty: 228
Rejestracja: 10 lip 2016, 14:30

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Veritaserum » 13 cze 2020, 20:18

Zrobiłam rysę na płycie indukcyjnej w wynajmowanym mieszkaniu...
Ostatnio zmieniony 14 cze 2020, 12:33 przez Veritaserum, łącznie zmieniany 3 razy.

Awatar użytkownika
Julijka
Posty: 2051
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:51
Lokalizacja: Łódź
Kontaktowanie:

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Julijka » 13 cze 2020, 21:25

potłukłam kolejny (!) kubek ...
i to nie byle jaki, bo taki z porcelanowym sitkiem ...
mam kolejne sitko, a kubka brak - nawet już tego nie produkują ;(

Awatar użytkownika
AnnaVanDort
Posty: 63
Rejestracja: 18 maja 2020, 22:25

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: AnnaVanDort » 14 cze 2020, 18:29

Wydałam zdecydowanie więcej kasy niż zamierzałam, teraz będę musiała się szczypać.
I've been diagnosed with a type of amnesia where I deny the existence of certain 80's bands.
There is no cure.

Awatar użytkownika
Krwiozercza_Mysz
Posty: 133
Rejestracja: 18 maja 2020, 10:36

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Krwiozercza_Mysz » 15 cze 2020, 12:39

Wkur+++ mnie to, że nie mogę się dodzwonić do ZUSU.
:twisted:

Awatar użytkownika
Kumiho
Posty: 3927
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:36
Ranga alternatywna: Zła Kobieta
Lokalizacja: Bazelsztad :P

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Kumiho » 07 lip 2020, 20:11

Mój mąż podczas kwarantanny namówił mnie, żebym obcinała mu włosy - stwierdził, ze fajnie mi to wychodzi i mogę mu ścinać regularnie. Właśnie nadeszła pora kolejnego podcięcia (i to solidnego) po 3 min mojego operowania maszynką z tylu głowy maszynka nagle zrobiła „grrrrr”


i wyzionęła ducha.

Super.
The shade, the shade of it all.

Jak pisać NA SZARO?

Awatar użytkownika
strawberryblonde
Posty: 136
Rejestracja: 18 maja 2020, 17:58
Ranga alternatywna: Pani Mizantrop
Lokalizacja: Sydney

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: strawberryblonde » 18 lip 2020, 15:42

Kot ugryzl mnie w twarz i w ogole jest wredny i nie toleruje innych zwierzat.
Ale i tak go kocham.
In a world of choices, I choose me.

Awatar użytkownika
AnnaVanDort
Posty: 63
Rejestracja: 18 maja 2020, 22:25

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: AnnaVanDort » 18 lip 2020, 17:52

Moja stara dentystka, u której mam rozpoczęte leczenie, nie odbiera telefonów ani nie ma jej w gabinecie. Zapłaciłam połowę kwoty za koronę. Miałam już tam coś zaczęte a od marca chodzę z rozłupanym zębem, bo wtedy wyleciało mi wypełnienie, a ona zamknęła gabinet ze względu na koronawirusa. Inni stomatolodzy przyjmują normalnie, czyli nie daje mi wyjścia. Nie omieszkam wystawić jej odpowiedniej opinii, chociaż ona była zawsze 10/10. Najgorzej, że teraz musiałabym dopłacać tylko 400 zł, a u innego pewnie wszystko od początku, czyli 800 za koronę i 300 za odbudowę. Bosko.
I've been diagnosed with a type of amnesia where I deny the existence of certain 80's bands.
There is no cure.

Awatar użytkownika
diss.solved
Posty: 48
Rejestracja: 21 lip 2020, 12:59

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: diss.solved » 30 lip 2020, 15:54

Para młoda, na wesele której mieliśmy jechać z narzeczonym, ale zrezygnowaliśmy z wiadomych względów, zapowiedziała że nas odwiedz po weselu, skoro się nie pojawimy. Na parę dni. Z psem. To jest na tylu poziomach bezczelne, aż mną trzęsie.

Awatar użytkownika
pesstka90
Posty: 335
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:36

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: pesstka90 » 30 lip 2020, 16:08

diss.solved pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Para młoda, na wesele której mieliśmy jechać z narzeczonym, ale zrezygnowaliśmy z wiadomych względów, zapowiedziała że nas odwiedz po weselu, skoro się nie pojawimy. Na parę dni. Z psem. To jest na tylu poziomach bezczelne, aż mną trzęsie.

Mam nadzieję, że nie masz żadnych oporów, żeby im grzecznie (lub mniej grzecznie nawet :P) odmówić wizyty? Nie daj się :)
________________________________________________________________________________________________________

"Wiara w zwycięstwo źródłem sukcesu." - H.J. Wagner


http://www.pocisk.org


Awatar użytkownika
paulinza
Posty: 443
Rejestracja: 10 lip 2016, 14:37

Re: RE: Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: paulinza » 30 lip 2020, 16:43

diss.solved pisze:Para młoda, na wesele której mieliśmy jechać z narzeczonym, ale zrezygnowaliśmy z wiadomych względów, zapowiedziała że nas odwiedz po weselu, skoro się nie pojawimy. Na parę dni. Z psem. To jest na tylu poziomach bezczelne, aż mną trzęsie.
Odmów im śmiało z wiadomych względów.

Wysłane z mojego SNE-LX1 przy użyciu Tapatalka

Awatar użytkownika
diss.solved
Posty: 48
Rejestracja: 21 lip 2020, 12:59

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: diss.solved » 30 lip 2020, 18:03

Tak trzeba będzie zrobić!
Dziękuję Dziewczyny :)

Awatar użytkownika
diss.solved
Posty: 48
Rejestracja: 21 lip 2020, 12:59

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: diss.solved » 01 sie 2020, 15:48

Uff, już po. Udało się bez focha ;)

Lola
Posty: 116
Rejestracja: 03 sty 2020, 18:32

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Lola » 02 sie 2020, 19:32

W ambasadzie zawołali 200 funtów za wyrobienie nowego paszportu, bo stary zgubiłam. Płacę karę za zgubienie mojego własnego paszportu, którego przecież nigdy nie dostałam za darmo, kosztował koło 100 zł.
Wk..iło mnie to

Antonett
Posty: 366
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:22

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Antonett » 03 sie 2020, 8:37

Lola pisze:zobacz cytowaną wiadomość
W ambasadzie zawołali 200 funtów za wyrobienie nowego paszportu, bo stary zgubiłam. Płacę karę za zgubienie mojego własnego paszportu, którego przecież nigdy nie dostałam za darmo, kosztował koło 100 zł.
Wk..iło mnie to



o matko aż 200 funtów?? Toż to gruba kasa

Awatar użytkownika
koainka
Posty: 489
Rejestracja: 09 lip 2016, 12:27
Lokalizacja: gdzie poniosą mnie nogi
Kontaktowanie:

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: koainka » 03 sie 2020, 9:23

Lola pisze:zobacz cytowaną wiadomość
W ambasadzie zawołali 200 funtów za wyrobienie nowego paszportu, bo stary zgubiłam. Płacę karę za zgubienie mojego własnego paszportu, którego przecież nigdy nie dostałam za darmo, kosztował koło 100 zł.
Wk..iło mnie to


W PL jak chcesz wyrobić paszport, a poprzedni się zgubił lub uszkodził to 420zł. 200funtów to gruba przesada.
Ogólnie wyższe opłaty za to, że nie ma się poprzedniego dokumentu to przesada. I tak przecież się płaci za wyrobienie nowego. :niewiem:

Lola
Posty: 116
Rejestracja: 03 sty 2020, 18:32

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Lola » 03 sie 2020, 17:17

koainka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Lola pisze:zobacz cytowaną wiadomość
W ambasadzie zawołali 200 funtów za wyrobienie nowego paszportu, bo stary zgubiłam. Płacę karę za zgubienie mojego własnego paszportu, którego przecież nigdy nie dostałam za darmo, kosztował koło 100 zł.
Wk..iło mnie to


W PL jak chcesz wyrobić paszport, a poprzedni się zgubił lub uszkodził to 420zł. 200funtów to gruba przesada.
Ogólnie wyższe opłaty za to, że nie ma się poprzedniego dokumentu to przesada. I tak przecież się płaci za wyrobienie nowego. :niewiem:


Też tak uważam, jakby się ten paszport za darmo dostawało, to rozumiem że jest jakaś kara finansowa. Ale przecież za to płacimy, nie powinno być nawet złotówki kary.

Awatar użytkownika
meeow
Posty: 233
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:36
Lokalizacja: Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: meeow » 27 wrz 2020, 15:43

Boże, tak się cieszyłam z tego, że dostałam pracę, a potem przyszły komplikacje. W sierpniu po szkoleniu powiedziały mi, że nie podpiszą ze mną umowy we wrześniu, tak jak to miało być, bo mam braki i muszę się uczyć. Wkurzyło mnie to strasznie, bo wychodziło, że zostaję bez pracy na kolejne 2 miesiące, to jest kupa czasu. Dwa dni sobie popłakałam, a potem było przeglądanie ofert na olx, dzwonienie do PUP i pytanie czy nie mają jakiegoś stażu w moim zawodzie. No i opcja stażu była, ale poszłam na rozmowę z niedoszłą szefową i kazała mi się wstrzymać, że zrobię jej paznokcie i zadecydujemy, więc straciłam kolejny tydzień (głupia ja) :facepalm:
Jak wykonałam jej stylizację (ściągnięcie poprzedniej, ogarnięcie skórek, nadanie kształtu i nałożenie nowej) to zachwycona, mówi mi, że z nami wszystkimi umowę podpisuje. No super. Po czym dwa dni później wzywa mnie na rozmowę i mówi, że nie może mnie zatrudnić, bo dzień później wyszło jakieś podrażnienie skórek. Ok, to się zdarza, sama to przerabiałam na sobie, ale to nie wpływa na ogólny odbiór pracy. Tak zgłupiałam, że się pytałam znajomych stylistek i mówiły, że klientki im mówiły, że czasami je bolały skórki, tak się dzieje, jak ktoś ma je mega delikatne, no ludzka rzecz. Nie zrobiłam jej krzywdy - nie zacięłam jej, że lała się krew, nie uszkodziłam paznokcia ani macierzy, po prostu lekko jej spuchły skórki i wyszły jakieś mikro uszkodzenia.
Na odchodne mnie przepraszała kilka razy, w dodatku jeszcze zaprosiła na oficjalne otwarcie - PO CO??? (Oczywiście nie poszłam) I powiedziała, że na mnie czekają i że mam sama w siebie zainwestować - ciekawe co, skoro szukałam pracy żeby mieć pieniądze i być może przeznaczyć je właśnie na własny rozwój...

W życiu nie byłam tak wku*wiona, bo zmarnowały mi 1,5 miesiąca, tyle czasu, gdzie mogłam znaleźć pracę w innym miejscu, rozwijać się i zdobywać doświadczenie, a przede wszystkim zarabiać. Chodziłam im pomagać w salonie, sprzątałam po remoncie, zrobiłam paznokcie jednej dziewczynie (też w ramach sprawdzania umiejętności), paznokcie szefowej, wysprzątałam cały gabinet do pedicure. No dałam z siebie zrobić darmową siłę roboczą (moja wina, moja głupota), nie zobaczyłam ani grosza, bo w końcu nie miałyśmy podpisanej żadnej umowy, byłam zwodzona za nos, przepadły mi oferty pracy i przede wszystkim staż - może i marna kasa, ale zawsze coś i fajny początek. I wróciły mi stany lękowe, nie wiem czy też nie wpieprzyłam się znowu w epizod depresyjny (miałam już kiedyś stwierdzone przez psychiatrę zaburzenia depresyjne), a moja samoocena znowu została podkopana. Szkoda mi słów na to wszystko. Wybaczcie, ze tak długo, ale musiałam się wygadać. W tym momencie jestem znowu na etapie szukania pracy...


Wróć do „Luźne dyskusje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości