Kto pyta, nie błądzi

rozmowy na każdy temat w doborowym towarzystwie
Awatar użytkownika
Cattivo
Posty: 846
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:10

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: Cattivo » 07 sty 2018, 20:01

Matilda90 pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Może zadań głupie pytanie ale potrzebuje porady. Chcę zmienić nazwę ma instagramie żebym była w social mediach bardziej spójna. I tu pojawia się dupa bo dwoch najprostszych nazw instagram nie pozwala mimo że takie konta nie istnieją. Pisałam już do supportu ale to raczej wiadome, że nie odpisza. Pytanie do was co sądzicie o nazwach dwuczlonowych oddzielonych _? przykładowo Matylda_2? Mnie osobiście wkurza ta właśnie _ ale chyba nie mam wyjścia bo nic innego mi nie pasuje :(

Wysłane z mojego D5503 przy użyciu Tapatalka


A z kropką nie wchodzi?

Matilda90

Re: RE: Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: Matilda90 » 07 sty 2018, 20:13

Cattivo pisze:
Matilda90 pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Może zadań głupie pytanie ale potrzebuje porady. Chcę zmienić nazwę ma instagramie żebym była w social mediach bardziej spójna. I tu pojawia się dupa bo dwoch najprostszych nazw instagram nie pozwala mimo że takie konta nie istnieją. Pisałam już do supportu ale to raczej wiadome, że nie odpisza. Pytanie do was co sądzicie o nazwach dwuczlonowych oddzielonych _? przykładowo Matylda_2? Mnie osobiście wkurza ta właśnie _ ale chyba nie mam wyjścia bo nic innego mi nie pasuje :(

Wysłane z mojego D5503 przy użyciu Tapatalka


A z kropką nie wchodzi?
Stwierdziłam, że żadne znaki nie wchodzą w grę bo to jednak utrudnia zapamietanie. Zmienilam już nazwę chociaż średnio jestem z niej zadowolona.

Wysłane z mojego D5503 przy użyciu Tapatalka

Aleksandra
Posty: 171
Rejestracja: 10 lip 2016, 13:28

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: Aleksandra » 07 sty 2018, 21:06

Czy da się usunąć ryski z bransoletki? Mam srebrną bransoletkę Pandora i niechcący porysowałam zapięcie. :(

Awatar użytkownika
amelj
Posty: 1902
Rejestracja: 09 lip 2016, 13:10

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: amelj » 08 sty 2018, 11:26

Dziewczyny ma może któraś z Was rozświetlacz Burberry Nude Gold, albo ten z RMS?
"Nie wchodź łagodnie w tę pogodną noc,
niech płonie starość tuż przed kresem dni,
walcz, walcz gdy światło traci swoją moc(...)"

Awatar użytkownika
Axis mundi
Posty: 753
Rejestracja: 21 lip 2016, 14:19
Lokalizacja: na osi świata

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: Axis mundi » 08 sty 2018, 12:22

Aleksandra pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Czy da się usunąć ryski z bransoletki? Mam srebrną bransoletkę Pandora i niechcący porysowałam zapięcie. :(

Zależy jak głębokie i w którym miejscu dokładnie.
Generalnie da się specjalną pastą polerską u jubilera, ale to zależy od wielu czynników, z których osobnicza niechęć do drobnych prac przy biżuterii nie jest wcale na ostatnim miejscu.
Obrazek

Awatar użytkownika
mandalina
Posty: 167
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:14
Lokalizacja: stolyca

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: mandalina » 08 sty 2018, 14:51

amelj pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Dziewczyny ma może któraś z Was rozświetlacz Burberry Nude Gold, albo ten z RMS?

ja miałam, ale tylko większą próbkę z RMS

Aleksandra
Posty: 171
Rejestracja: 10 lip 2016, 13:28

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: Aleksandra » 08 sty 2018, 16:38

Axis mundi pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Aleksandra pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Czy da się usunąć ryski z bransoletki? Mam srebrną bransoletkę Pandora i niechcący porysowałam zapięcie. :(

Zależy jak głębokie i w którym miejscu dokładnie.
Generalnie da się specjalną pastą polerską u jubilera, ale to zależy od wielu czynników, z których osobnicza niechęć do drobnych prac przy biżuterii nie jest wcale na ostatnim miejscu.


Z zapięcia i w środku jest trochę zaśniedziała, bo kiedyś w ogóle o nią nie dbałam i nie zdejmowałam do prac domowych. Ale byłam dziś w Pandorze i Pani mówiła, że to nie wygląda źle, że sama ma bransoletkę 3 lata i ma trochę rys. Chodzi mi tylko o zapięcie.

Awatar użytkownika
amelj
Posty: 1902
Rejestracja: 09 lip 2016, 13:10

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: amelj » 08 sty 2018, 21:21

mandalina pisze:zobacz cytowaną wiadomość
amelj pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Dziewczyny ma może któraś z Was rozświetlacz Burberry Nude Gold, albo ten z RMS?

ja miałam, ale tylko większą próbkę z RMS


I jak Ci się sprawdzał? Zciera podkład? Wart swojej ceny? Szukam czegoś co będzie dawało taki efekt blasku od środka :brzydal:
Czaiłam się na limitkę Burberry, ale po zdjęciach doszłam do wniosku, że będzie za jasna, dlatego zaintersowałam się tym w standardowej kolekcji i tym z RMS w jakimś cielistym kolorze.
Ostatnio zmieniony 08 sty 2018, 21:23 przez amelj, łącznie zmieniany 1 raz.
"Nie wchodź łagodnie w tę pogodną noc,
niech płonie starość tuż przed kresem dni,
walcz, walcz gdy światło traci swoją moc(...)"

Awatar użytkownika
mandalina
Posty: 167
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:14
Lokalizacja: stolyca

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: mandalina » 08 sty 2018, 21:43

amelj pisze:I jak Ci się sprawdzał? Zciera podkład? Wart swojej ceny? Szukam czegoś co będzie dawało taki efekt blasku od środka :brzydal:
Czaiłam się na limitkę Burberry, ale po zdjęciach doszłam do wniosku, że będzie za jasna, dlatego zaintersowałam się tym w standardowej kolekcji i tym z RMS w jakimś cielistym kolorze.


on zdecydowanie daje taki efekt :ok:
jeśli chodzi o to czy ściera podkład to niestety nie pomogę, bo już ze 2 lata minęły odkąd go testowałam i był to czas kiedy miałam idealną cerę i nie potrzebowałam podkładu ani pudru (dlatego nie wiem jak z nimi współpracuje). miałam living luminizer, bardzo mi się spodobał, do cery na poziomie NC15 z MACa super! magic luminizer, czyli ten złoty też był bardzo fajny, z tego co pamiętam dobrze wyglądał na średnio-jasnej karnacji.
czy jest wart ceny? nie wiem, ja kiedyś kupię pełnowymiarowe opakowanie (jakbyś się skusiła i Ci nie przypasował to odkupię :pazurki:). na pewno nie zamawiałabym go z Polskiej strony tylko z zagranicy, przynajmniej te 2 lata temu mieli straszną przebitkę cenową, a najlepiej wziąć próbkę (wyślę Ci pm skąd brałam swoją).

Awatar użytkownika
amelj
Posty: 1902
Rejestracja: 09 lip 2016, 13:10

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: amelj » 08 sty 2018, 21:57

mandalina pisze:zobacz cytowaną wiadomość
amelj pisze:I jak Ci się sprawdzał? Zciera podkład? Wart swojej ceny? Szukam czegoś co będzie dawało taki efekt blasku od środka :brzydal:
Czaiłam się na limitkę Burberry, ale po zdjęciach doszłam do wniosku, że będzie za jasna, dlatego zaintersowałam się tym w standardowej kolekcji i tym z RMS w jakimś cielistym kolorze.


on zdecydowanie daje taki efekt :ok:
jeśli chodzi o to czy ściera podkład to niestety nie pomogę, bo już ze 2 lata minęły odkąd go testowałam i był to czas kiedy miałam idealną cerę i nie potrzebowałam podkładu ani pudru (dlatego nie wiem jak z nimi współpracuje). miałam living luminizer, bardzo mi się spodobał, do cery na poziomie NC15 z MACa super! magic luminizer, czyli ten złoty też był bardzo fajny, z tego co pamiętam dobrze wyglądał na średnio-jasnej karnacji.
czy jest wart ceny? nie wiem, ja kiedyś kupię pełnowymiarowe opakowanie (jakbyś się skusiła i Ci nie przypasował to odkupię :pazurki:). na pewno nie zamawiałabym go z Polskiej strony tylko z zagranicy, przynajmniej te 2 lata temu mieli straszną przebitkę cenową, a najlepiej wziąć próbkę (wyślę Ci pm skąd brałam swoją).

O super, chętnie najpierw kupię sobie próbkę i jak mi się sprawdzi duży produkt. Trochę obawiam się też oleju kokosowego w składzie, ale jak patrzę na yt, efekt jest piękny. On jest w 4 kolorach chyba tak?
"Nie wchodź łagodnie w tę pogodną noc,
niech płonie starość tuż przed kresem dni,
walcz, walcz gdy światło traci swoją moc(...)"

Awatar użytkownika
mandalina
Posty: 167
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:14
Lokalizacja: stolyca

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: mandalina » 08 sty 2018, 22:01

amelj pisze:O super, chętnie najpierw kupię sobie próbkę i jak mi się sprawdzi duży produkt. Trochę obawiam się też oleju kokosowego w składzie, ale jak patrzę na yt, efekt jest piękny. On jest w 4 kolorach chyba tak?

chyba w 2, ale mogę się mylić

Awatar użytkownika
elorap
Posty: 487
Rejestracja: 11 lip 2016, 23:55

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: elorap » 09 sty 2018, 0:59

Plants pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Przez 3 lata walczyłam z bardzo silnym AZS, praktycznie całe ciało zajęte zmianami. U mnie niezaprzeczalnie sterydy pomogły dojść do remisji. Stosowałam zarówno te w maściach jak i doustnie. łatwo nie było, szukanie odpowiednich preparatów i właściwego schematu leczenia trwało strasznie długo. Podejrzewam, że bez dobrych antyhistamin i odczulania nawet to nic by nie dało. Ogólnie uważam, że metody naturalne i naświetlania są super, ale tylko jeśli zmiany nie są silne. Przy mocnym rzucie choroby to może nawet nie dać żadnej różnicy. Ja to traktuje jako sposób na przedłużenie remisji jeśli coś zaczyna się powoli dziać. Miałam okres kilku miesięcy, kiedy próbowałam ratować się rzeczami bez recepty, olejami, ziołami i nic. Najważniejsze, żeby znaleźć rozsądnego lekarza i mówić mu absolutnie o wszystkich spostrzeżeniach i sugestiach dotyczących aktualnego leczenia. Tylko tak dobierze się dobre metody. Ja jestem ogromną zwolenniczką sterydów jeśli sytuacja jest poważna, nieleczone zmiany mogą wyrządzić więcej krzywdy niż krótka terapia. Z rzeczy niesterydowych, które mogą polecić na pewno protopic daje super efekty sprawdziłam i na łuszczycę też przepisują) U mnie udało się zaleczyć nim twarz i wyprowadzić z nawracających zmian. Alternatywą jest elidel, ten sam schemat działania tylko inna substancja. Jeśli masz udokumentowaną historię choroby to możesz też przyjrzeć się leczeniu biologicznemu (najczęściej to dupilumab). Jakoś niedawno zaczęły się kolejne nabory do badań klinicznych w Polsce. Wydaje mi się, że właśnie w przypadku łuszczycy jak na razie były najlepsze efekty. U osób z azs bywało różnie.


Bardzo dziękuję Ci za ten post! Muszę się zainteresować protopiciem i elidelem, zobaczyć, jak to działa.
Ja nie jestem i nigdy nie będę w 100% przekonana do sterydów, mimo że masz rację - najczęściej pozwalają one w osiągnięciu krótszej bądź dłuższej remisji. Po prostu mam (zapewne chore, zalatujące ziębitami i Agą z Ameryki) przekonanie, że nasz organizm nie może być tak porąbany, żeby nie dało się tego zminimalizować chociaż trochę bardziej naturalnie :ryk: Ja mam kiepski wywiad rodzinny, brata z inną chorobą autoimmunologiczną (dużo poważniejszą niż moja śmieszna ł.). O leczeniu biologicznym słyszałam i to już wydaje mi się być drogą leczenia najbardziej dla mojego organizmu ryzykowną. Ja trochę się leczę, w sumie nie chcę tu robić elaboratu o sobie, ale prawdopodobnie nawet nie spełniłabym wymagań stawianych osobom kwalifikowanym do takiego leczenia, bo przyjmuję trochę leków (ale nadal wierzę, że kiedyś przerwę leczenie i nie będę ich brała - dobre :lol: ).
Nie wiem, czy w ogóle mogę o tym pisać, ale znalazłam tubkę, to lek spoza Polski, ma benzametazon w składzie plus jakiś antybiotyk. Piszę jakiś, bo musiałabym sięgnąć po opakowanie. Ogólnie to jest lek za 3 zł z tego co pamiętam. W sobotę miałam takie załamanie, że posmarowałam i pewnie chwilowo nie mam łuski tutaj, gdzie widać. Na całej głowie ogólnie to nigdy nie było dramatu. No ale łatwiej dziś było iść do pracy.
Osobiście to mnie jeszcze dobija to całej podejście do tej łuszczycy innych, w szczególności samych chorych. Kiedyś tam (3-4 miesiące temu) był dzień osób chorujących na to i chyba jakaś fundacja promowała ten dzień hasłem - łuszczyca - piękni od wewnątrz. Serio. No teoretycznie to nic złego, ale cholera, ja bym się chciała w takim dniu szczególnie czuć zewnętrznie piękna. Niestety to mnie tak bardzo negatywnie nastawia. Moja mama miała to guano na całym ciele i wiem, jak bardzo to doskwiera :ryk: I wychodzi na to, że bym chciała być zdrowa i nie mieć tego guana, a nie ufam lekarzom i boję się sterydów :ryk:

Awatar użytkownika
Axis mundi
Posty: 753
Rejestracja: 21 lip 2016, 14:19
Lokalizacja: na osi świata

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: Axis mundi » 09 sty 2018, 14:50

Miał ktoś może do czynienia z patelniami mineralnymi (powłoka granit lub kamień) firmy Topfann?
Obrazek

Awatar użytkownika
Plants
Posty: 415
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:40

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: Plants » 09 sty 2018, 15:11

elorap pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Plants pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Przez 3 lata walczyłam z bardzo silnym AZS, praktycznie całe ciało zajęte zmianami. U mnie niezaprzeczalnie sterydy pomogły dojść do remisji. Stosowałam zarówno te w maściach jak i doustnie. łatwo nie było, szukanie odpowiednich preparatów i właściwego schematu leczenia trwało strasznie długo. Podejrzewam, że bez dobrych antyhistamin i odczulania nawet to nic by nie dało. Ogólnie uważam, że metody naturalne i naświetlania są super, ale tylko jeśli zmiany nie są silne. Przy mocnym rzucie choroby to może nawet nie dać żadnej różnicy. Ja to traktuje jako sposób na przedłużenie remisji jeśli coś zaczyna się powoli dziać. Miałam okres kilku miesięcy, kiedy próbowałam ratować się rzeczami bez recepty, olejami, ziołami i nic. Najważniejsze, żeby znaleźć rozsądnego lekarza i mówić mu absolutnie o wszystkich spostrzeżeniach i sugestiach dotyczących aktualnego leczenia. Tylko tak dobierze się dobre metody. Ja jestem ogromną zwolenniczką sterydów jeśli sytuacja jest poważna, nieleczone zmiany mogą wyrządzić więcej krzywdy niż krótka terapia. Z rzeczy niesterydowych, które mogą polecić na pewno protopic daje super efekty sprawdziłam i na łuszczycę też przepisują) U mnie udało się zaleczyć nim twarz i wyprowadzić z nawracających zmian. Alternatywą jest elidel, ten sam schemat działania tylko inna substancja. Jeśli masz udokumentowaną historię choroby to możesz też przyjrzeć się leczeniu biologicznemu (najczęściej to dupilumab). Jakoś niedawno zaczęły się kolejne nabory do badań klinicznych w Polsce. Wydaje mi się, że właśnie w przypadku łuszczycy jak na razie były najlepsze efekty. U osób z azs bywało różnie.


Bardzo dziękuję Ci za ten post! Muszę się zainteresować protopiciem i elidelem, zobaczyć, jak to działa.
Ja nie jestem i nigdy nie będę w 100% przekonana do sterydów, mimo że masz rację - najczęściej pozwalają one w osiągnięciu krótszej bądź dłuższej remisji. Po prostu mam (zapewne chore, zalatujące ziębitami i Agą z Ameryki) przekonanie, że nasz organizm nie może być tak porąbany, żeby nie dało się tego zminimalizować chociaż trochę bardziej naturalnie :ryk: Ja mam kiepski wywiad rodzinny, brata z inną chorobą autoimmunologiczną (dużo poważniejszą niż moja śmieszna ł.). O leczeniu biologicznym słyszałam i to już wydaje mi się być drogą leczenia najbardziej dla mojego organizmu ryzykowną. Ja trochę się leczę, w sumie nie chcę tu robić elaboratu o sobie, ale prawdopodobnie nawet nie spełniłabym wymagań stawianych osobom kwalifikowanym do takiego leczenia, bo przyjmuję trochę leków (ale nadal wierzę, że kiedyś przerwę leczenie i nie będę ich brała - dobre :lol: ).
Nie wiem, czy w ogóle mogę o tym pisać, ale znalazłam tubkę, to lek spoza Polski, ma benzametazon w składzie plus jakiś antybiotyk. Piszę jakiś, bo musiałabym sięgnąć po opakowanie. Ogólnie to jest lek za 3 zł z tego co pamiętam. W sobotę miałam takie załamanie, że posmarowałam i pewnie chwilowo nie mam łuski tutaj, gdzie widać. Na całej głowie ogólnie to nigdy nie było dramatu. No ale łatwiej dziś było iść do pracy.
Osobiście to mnie jeszcze dobija to całej podejście do tej łuszczycy innych, w szczególności samych chorych. Kiedyś tam (3-4 miesiące temu) był dzień osób chorujących na to i chyba jakaś fundacja promowała ten dzień hasłem - łuszczyca - piękni od wewnątrz. Serio. No teoretycznie to nic złego, ale cholera, ja bym się chciała w takim dniu szczególnie czuć zewnętrznie piękna. Niestety to mnie tak bardzo negatywnie nastawia. Moja mama miała to guano na całym ciele i wiem, jak bardzo to doskwiera :ryk: I wychodzi na to, że bym chciała być zdrowa i nie mieć tego guana, a nie ufam lekarzom i boję się sterydów :ryk:

Nawet nie wiesz jak dobrze cie rozumiem. Ja mimo roku remisji nadal mam ogromny problem z odsłanianiem swojego ciała. Psychika mi tak siadła, że nawet lekko przesuszone łokcie czy uczulenie na nogach jest mega problemem i powodem do zakrywania się bez względu na pogodę. W kwestii wsparcia i uporania się chociaż trochę z poczuciem beznadziejności polecam grupy na fb gromadzące chorych. Nie wiem jaka atmosfera panuje na tych dedykowanych łuszczycy, ale jestem na jednej dla atopików i mogę całym sercem polecić. Ludzie z łuszczycą też się co jakiś czas pojawiają, a niektórzy mają obie choroby w pakiecie wiec obczaj jak będziesz miała ochotę: https://www.facebook.com/groups/AZSDOROSLI/
Ogólnie to kopalnia wiedzy, mega doświadczone przez chorobę i mądre osoby, lekarze też się czasami przewijają, mamy nawet speca od ziołolecznictwa, wiec może podpowiedziałby ci jakieś naturalne metody. Generalnie na grupie króluje nastawienie, że sterydy tylko w ostateczności i rozsądnie dobrane. Żadnego paplania o pięknie wewnętrznym, a wspieranie się, dzielenie doświadczeniami i wspólne narzekanie jeśli trzeba.
Z betametazonem uważaj jeśli stosujesz na twarz. Żeby było bezpiecznie to musiałoby być jakieś ultra niskie stężenie, którego nie mamy w polsce. Tym bardziej, że maści i kremy działają znacznie silniej niż standardowe płyny przepisywane na skórę głowy.
Przy sterydach też miałam mega obawy, ale bliższe przyjrzenie się tym lekom i innym chorobom na jakie są przepisywane naprostowało mi trochę myślenie. Chociażby taki encorton, który jest często mega demonizowany. Niektórzy ludzie muszą brać go latami w wysokich dawkach np po przeszczepach i żyją z tym. Przy tym moje miesięczne terapie najniższymi dawkami to pikuś. Najbardziej nam i tak zagrażają nowotwory skóry,a na nie narażamy się najbardziej wystawiając chorą, bezbronną skórę na promieniowanie słoneczne. Do tego ryzyko ciągłych nadkażeń kompletnie niepozornymi bakteriami. U mnie najlepszym rozwiązaniem było jak najszybsze zagojenie wszystkiego nawet kosztem zastosowania silniejszych sterydów. Inaczej nawroty były natychmiastowe po zmniejszaniu dawek. Do tego wszystkiego trzeba mieć koniecznie mądrego lekarza, który będzie słuchał i wyciągał wnioski, bo przy takich chorobach tylko metodą prób i błędów można znaleźć idealną terapię. Koniecznie poszukaj w swojej okolicy dermatologa, który rzeczywiście poświęca czas pacjentom i angażuje się w leczenie.

Awatar użytkownika
amelj
Posty: 1902
Rejestracja: 09 lip 2016, 13:10

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: amelj » 09 sty 2018, 15:28

elorap pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Plants pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Przez 3 lata walczyłam z bardzo silnym AZS, praktycznie całe ciało zajęte zmianami. U mnie niezaprzeczalnie sterydy pomogły dojść do remisji. Stosowałam zarówno te w maściach jak i doustnie. łatwo nie było, szukanie odpowiednich preparatów i właściwego schematu leczenia trwało strasznie długo. Podejrzewam, że bez dobrych antyhistamin i odczulania nawet to nic by nie dało. Ogólnie uważam, że metody naturalne i naświetlania są super, ale tylko jeśli zmiany nie są silne. Przy mocnym rzucie choroby to może nawet nie dać żadnej różnicy. Ja to traktuje jako sposób na przedłużenie remisji jeśli coś zaczyna się powoli dziać. Miałam okres kilku miesięcy, kiedy próbowałam ratować się rzeczami bez recepty, olejami, ziołami i nic. Najważniejsze, żeby znaleźć rozsądnego lekarza i mówić mu absolutnie o wszystkich spostrzeżeniach i sugestiach dotyczących aktualnego leczenia. Tylko tak dobierze się dobre metody. Ja jestem ogromną zwolenniczką sterydów jeśli sytuacja jest poważna, nieleczone zmiany mogą wyrządzić więcej krzywdy niż krótka terapia. Z rzeczy niesterydowych, które mogą polecić na pewno protopic daje super efekty sprawdziłam i na łuszczycę też przepisują) U mnie udało się zaleczyć nim twarz i wyprowadzić z nawracających zmian. Alternatywą jest elidel, ten sam schemat działania tylko inna substancja. Jeśli masz udokumentowaną historię choroby to możesz też przyjrzeć się leczeniu biologicznemu (najczęściej to dupilumab). Jakoś niedawno zaczęły się kolejne nabory do badań klinicznych w Polsce. Wydaje mi się, że właśnie w przypadku łuszczycy jak na razie były najlepsze efekty. U osób z azs bywało różnie.


Bardzo dziękuję Ci za ten post! Muszę się zainteresować protopiciem i elidelem, zobaczyć, jak to działa.
Ja nie jestem i nigdy nie będę w 100% przekonana do sterydów, mimo że masz rację - najczęściej pozwalają one w osiągnięciu krótszej bądź dłuższej remisji. Po prostu mam (zapewne chore, zalatujące ziębitami i Agą z Ameryki) przekonanie, że nasz organizm nie może być tak porąbany, żeby nie dało się tego zminimalizować chociaż trochę bardziej naturalnie :ryk: Ja mam kiepski wywiad rodzinny, brata z inną chorobą autoimmunologiczną (dużo poważniejszą niż moja śmieszna ł.). O leczeniu biologicznym słyszałam i to już wydaje mi się być drogą leczenia najbardziej dla mojego organizmu ryzykowną. Ja trochę się leczę, w sumie nie chcę tu robić elaboratu o sobie, ale prawdopodobnie nawet nie spełniłabym wymagań stawianych osobom kwalifikowanym do takiego leczenia, bo przyjmuję trochę leków (ale nadal wierzę, że kiedyś przerwę leczenie i nie będę ich brała - dobre :lol: ).
Nie wiem, czy w ogóle mogę o tym pisać, ale znalazłam tubkę, to lek spoza Polski, ma benzametazon w składzie plus jakiś antybiotyk. Piszę jakiś, bo musiałabym sięgnąć po opakowanie. Ogólnie to jest lek za 3 zł z tego co pamiętam. W sobotę miałam takie załamanie, że posmarowałam i pewnie chwilowo nie mam łuski tutaj, gdzie widać. Na całej głowie ogólnie to nigdy nie było dramatu. No ale łatwiej dziś było iść do pracy.
Osobiście to mnie jeszcze dobija to całej podejście do tej łuszczycy innych, w szczególności samych chorych. Kiedyś tam (3-4 miesiące temu) był dzień osób chorujących na to i chyba jakaś fundacja promowała ten dzień hasłem - łuszczyca - piękni od wewnątrz. Serio. No teoretycznie to nic złego, ale cholera, ja bym się chciała w takim dniu szczególnie czuć zewnętrznie piękna. Niestety to mnie tak bardzo negatywnie nastawia. Moja mama miała to guano na całym ciele i wiem, jak bardzo to doskwiera :ryk: I wychodzi na to, że bym chciała być zdrowa i nie mieć tego guana, a nie ufam lekarzom i boję się sterydów :ryk:


Bardzo współczuję wszystkim osobom, które zmagają się z łuszczycą, widziałam sporo przypadków w zaostrzeniu i wiem (tzn domyślam się) jak to paskudztwo utrudnia życie. Wiem też, że byle pierdoła może pogorszyć stan. Widziałam tylko jak stosowano PUVA i dziegcie, ale myślę, że pod kontrolą dobrego lekarza warto sięgnąć po sterydy. Podstawa to jest właśnie znaleźć dobrego lekarza.
"Nie wchodź łagodnie w tę pogodną noc,
niech płonie starość tuż przed kresem dni,
walcz, walcz gdy światło traci swoją moc(...)"

Aleksandra
Posty: 171
Rejestracja: 10 lip 2016, 13:28

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: Aleksandra » 09 sty 2018, 16:02

Nosiłybyście klasyczną bransoletkę Pandora z dwoma charmsami i łańcuszkiem zabezpieczającym? Podobają mi się takie zapełnione, ewentualnie sztywne puste. Ja dostałam w prezencie, ale raczej nie stać mnie, żeby to dokupować i zapełnić. Zastanawiam się czy nie sprzedać i nie kupic sobie w zamian kolczyków i innej bransoletki. Co Wy byście wybrały?

Awatar użytkownika
Axis mundi
Posty: 753
Rejestracja: 21 lip 2016, 14:19
Lokalizacja: na osi świata

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: Axis mundi » 09 sty 2018, 16:09

Aleksandra pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Nosiłybyście klasyczną bransoletkę Pandora z dwoma charmsami i łańcuszkiem zabezpieczającym?

Spoko :ok: Jeśli nie masz do niej żadnych innych zastrzeżeń, to bez problemu.
Obrazek

Awatar użytkownika
amelj
Posty: 1902
Rejestracja: 09 lip 2016, 13:10

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: amelj » 09 sty 2018, 16:20

Aleksandra pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Nosiłybyście klasyczną bransoletkę Pandora z dwoma charmsami i łańcuszkiem zabezpieczającym? Podobają mi się takie zapełnione, ewentualnie sztywne puste. Ja dostałam w prezencie, ale raczej nie stać mnie, żeby to dokupować i zapełnić. Zastanawiam się czy nie sprzedać i nie kupic sobie w zamian kolczyków i innej bransoletki. Co Wy byście wybrały?


Jasne że tak :ok: Mi akurat takie bransoletki się nie podobają, ale to nie związku z tym czy one są w pełni zapełnione czy nie
"Nie wchodź łagodnie w tę pogodną noc,
niech płonie starość tuż przed kresem dni,
walcz, walcz gdy światło traci swoją moc(...)"

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4956
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: ktrzn » 09 sty 2018, 16:46

Aleksandra pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Nosiłybyście klasyczną bransoletkę Pandora z dwoma charmsami i łańcuszkiem zabezpieczającym? Podobają mi się takie zapełnione, ewentualnie sztywne puste. Ja dostałam w prezencie, ale raczej nie stać mnie, żeby to dokupować i zapełnić. Zastanawiam się czy nie sprzedać i nie kupic sobie w zamian kolczyków i innej bransoletki. Co Wy byście wybrały?

pandora to nie mój styl, ale u kogoś nawet bardziej podoba mi się dokupowanie co ileś tam z jakichś okazji niż od razu cała :brzydal:
Ostatnio zmieniony 09 sty 2018, 16:47 przez ktrzn, łącznie zmieniany 1 raz.

Aleksandra
Posty: 171
Rejestracja: 10 lip 2016, 13:28

Re: Kto pyta, nie błądzi

Postautor: Aleksandra » 09 sty 2018, 16:49

ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Aleksandra pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Nosiłybyście klasyczną bransoletkę Pandora z dwoma charmsami i łańcuszkiem zabezpieczającym? Podobają mi się takie zapełnione, ewentualnie sztywne puste. Ja dostałam w prezencie, ale raczej nie stać mnie, żeby to dokupować i zapełnić. Zastanawiam się czy nie sprzedać i nie kupic sobie w zamian kolczyków i innej bransoletki. Co Wy byście wybrały?

pandora to nie mój styl, ale u kogoś nawet bardziej podoba mi się dokupowanie co ileś tam z jakichś okazji niż od razu cała :brzydal:


No wiem, ale zawsze mi szkoda na biżuterię. Na prezent też wolę dostać coś co jest potrzebne, ale w sumie podoba mi się Pandora. Zastanwiam się tylko czy to biżuteria na długie lata, bo to jednak srebro.


Wróć do „Luźne dyskusje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości