Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

rozmowy na każdy temat w doborowym towarzystwie
ajah
Posty: 1288
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:32

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: ajah » 30 sty 2018, 14:58

gimnazjum nie chodziłam.
takie przesmiewcze zachowania miały u nas miejsce w liceum, które w ogromnej ilości gromadzili dzieci osób wpływowych i zamoznych.
niewielu było takich co się wysmiewali, ale niestety to co było, bylo wystarczająco przykre.

jakbym usłyszała, jak moje własne dziecko wyśmiewa inne to chyba by mnie krew zalała.

Sent from my SM-G935F using Tapatalk

Awatar użytkownika
blackveil
Posty: 289
Rejestracja: 12 lip 2016, 0:39

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: blackveil » 30 sty 2018, 15:28

dredkot pisze:
ktrzn pisze:w ogóle moze to kwestia tego że chodziłam do gimnazjum ponad 10 lat temu ale wydaje mi się że wtedy nie było takiego zwracania uwagi na pieniądze, rzeczy materialne
nie mówiąc już o tym że nikt się nie malował np. ;d

ale pewnie to też w kręgu osob z którymi ja miałam do czynienia. wyśmiewanie też było, ale z trochę innych powodów i nie było tolerowane przez wszystkich


Zazdroszcze wam, ja chodziłam jakies 15 lat temu i generalnie okres gimnazjum wspominam najgorzej jeśli chodzi o szkolny okres. Wszystko inaczej niż u was, dziewczyny chodziły wymalowane ubierały się na tamte czasy w zarach i innych ( wyedy zara to prawie jak luiwita teraz- nie no żarcik :brzydal:) i w mojej klasie na porzadku dziennym było wyśmiewanie się z biedniejszych dzieci. Był straszny podział na zamożne dzieciaki które „rządziły” szkoła :facepalm: i pospólstwo. Jak sobie teraz o tym przypomne to nóż mi się w kieszeni otwiera. I ignorancja kadry nauczycielskiej na takie zachowania


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk



U mnie niestety było podobnie. Już w podstawówce się to działo, ale w gimnazjum również. Wyśmiewanie się z biedniejszych było na porządku dziennym. A tak naprawdę wszyscy byliśmy klasą średnią, po prostu jedni byli trochę wyższą, inni niższą, ale nie było jakichś bogaczy.
Ze mnie też się wyśmiewano, bo miałam stary telefon komórkowy, albo dżinsy z targu. Wtedy to strasznie przeżywałam.

Awatar użytkownika
dredkot
Posty: 524
Rejestracja: 06 wrz 2016, 14:30

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: dredkot » 30 sty 2018, 15:45

blackveil pisze:
dredkot pisze:
ktrzn pisze:w ogóle moze to kwestia tego że chodziłam do gimnazjum ponad 10 lat temu ale wydaje mi się że wtedy nie było takiego zwracania uwagi na pieniądze, rzeczy materialne
nie mówiąc już o tym że nikt się nie malował np. ;d

ale pewnie to też w kręgu osob z którymi ja miałam do czynienia. wyśmiewanie też było, ale z trochę innych powodów i nie było tolerowane przez wszystkich


Zazdroszcze wam, ja chodziłam jakies 15 lat temu i generalnie okres gimnazjum wspominam najgorzej jeśli chodzi o szkolny okres. Wszystko inaczej niż u was, dziewczyny chodziły wymalowane ubierały się na tamte czasy w zarach i innych ( wyedy zara to prawie jak luiwita teraz- nie no żarcik :brzydal:) i w mojej klasie na porzadku dziennym było wyśmiewanie się z biedniejszych dzieci. Był straszny podział na zamożne dzieciaki które „rządziły” szkoła :facepalm: i pospólstwo. Jak sobie teraz o tym przypomne to nóż mi się w kieszeni otwiera. I ignorancja kadry nauczycielskiej na takie zachowania


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk



U mnie niestety było podobnie. Już w podstawówce się to działo, ale w gimnazjum również. Wyśmiewanie się z biedniejszych było na porządku dziennym. A tak naprawdę wszyscy byliśmy klasą średnią, po prostu jedni byli trochę wyższą, inni niższą, ale nie było jakichś bogaczy.
Ze mnie też się wyśmiewano, bo miałam stary telefon komórkowy, albo dżinsy z targu. Wtedy to strasznie przeżywałam.


Ja też, nie zapomnę ile ryku było w domu o lepsze ciuchy a rodzice nie rozumieli tych „najważniejszych potrzeb na już,na teraz” i chwała im za to, ale z biegiem lat mi wstyd za takie roszczenia i szczerze im współczuje, domyślam się jak musieli się czuć :torba:


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4690
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: ktrzn » 30 sty 2018, 15:51

dredkot pisze:zobacz cytowaną wiadomość
blackveil pisze:
dredkot pisze:
Zazdroszcze wam, ja chodziłam jakies 15 lat temu i generalnie okres gimnazjum wspominam najgorzej jeśli chodzi o szkolny okres. Wszystko inaczej niż u was, dziewczyny chodziły wymalowane ubierały się na tamte czasy w zarach i innych ( wyedy zara to prawie jak luiwita teraz- nie no żarcik :brzydal:) i w mojej klasie na porzadku dziennym było wyśmiewanie się z biedniejszych dzieci. Był straszny podział na zamożne dzieciaki które „rządziły” szkoła :facepalm: i pospólstwo. Jak sobie teraz o tym przypomne to nóż mi się w kieszeni otwiera. I ignorancja kadry nauczycielskiej na takie zachowania


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk



U mnie niestety było podobnie. Już w podstawówce się to działo, ale w gimnazjum również. Wyśmiewanie się z biedniejszych było na porządku dziennym. A tak naprawdę wszyscy byliśmy klasą średnią, po prostu jedni byli trochę wyższą, inni niższą, ale nie było jakichś bogaczy.
Ze mnie też się wyśmiewano, bo miałam stary telefon komórkowy, albo dżinsy z targu. Wtedy to strasznie przeżywałam.


Ja też, nie zapomnę ile ryku było w domu o lepsze ciuchy a rodzice nie rozumieli tych „najważniejszych potrzeb na już,na teraz” i chwała im za to, ale z biegiem lat mi wstyd za takie roszczenia i szczerze im współczuje, domyślam się jak musieli się czuć :torba:


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

nie wiem w sumie co to wtedy były lepsze ciuchy, więc nie wiem jakie miałam, ale jako ktoś, kto w ogóle nie przywiązywał w tamtych czasach wagi w co się ubiera mogę powiedzieć, że w życiu nikt się tym w ogóle nie interesował a co dopiero wyśmiewał

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4690
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: ktrzn » 30 sty 2018, 15:58

pamiętam że jak moje kuzynki chodziły do szkoły był szał że miałyśmy jakieś big stary i adidasy :lol: ale to było wcześniej, jak chodziłam do podstawówki, koniec lat 90

ja to raczej jak dostalam jakąś ''firmową'' rzecz to w niej chodziłam, ale było mi wszystko jedno. potem tylko z tą różnicą że od któregoś roku życia wszystko musiało być czoooorne :D
Ostatnio zmieniony 30 sty 2018, 15:58 przez ktrzn, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4690
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: ktrzn » 30 sty 2018, 16:05

a jeśli idzie o wyśmiewanie to pamiętam że było ale raczej za wygląd, takie rzeczy i wcześniej, w podstawówce. dużo bardziej pamiętam wszystkie gównoburze o wyśmiewanie i że ''grzeczne koleżanki'' bały się zgłosić znęcanie nad innymi mimo że im się to nie podobało. wszystkim (koleżankom) się wtedy wydawało że to grozi infamią i w ogóle staniem się ofiarą wyśmiewania

nic bardziej mylnego, jak poszliśmy kiedyś z kolegą czy odważniejszą koleżanką do pedagog nic takiego się nie stało, nasze życie towarzystkie w ogóle się nie zmieniło. dziś myślę że dzieci wynoszą jednak coś takiego z domu
Ostatnio zmieniony 30 sty 2018, 16:09 przez ktrzn, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
mandalina
Posty: 148
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:14
Lokalizacja: stolyca

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: mandalina » 30 sty 2018, 16:12

Nie miałam nigdy do czynienia z wyśmiewaniem się z innych dzieci w moim gronie. Może dlatego, że w mojej podstawówkowej klasie większość żyła na takim samym poziomie - wyższym średnim, natomiast dzieci z innych klas żyły znacznie biedniej (sporo z nich niestety pochodziła też z patologicznych rodzin). Nam nie przeszkadzało to w spędzaniu z nimi czasu na podwórku, to chyba zależy od wychowania, rodzice nam wpajali, że różne są sytuacje rodzinne i możliwości finansowe, nie zajmowaliśmy się więc oceną innych osób. Jeśli ktoś spróbowałby się zaśmiać z czyjejś złej sytuacji, momentalnie byłby sprowadzony na ziemię przez resztę.
Co ciekawe, jedynymi przypadkami wyśmiewania były te, kiedy to dzieci z niezbyt zamożnych rodzin wyśmiewały inne żyjące na takim samym poziomie. Nie potrafię tego pojąć, chyba były w pewnym stopniu zakompleksione i próbowały się w taki sposób dowartościować - kosztem innych.

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4690
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: ktrzn » 30 sty 2018, 16:17

mandalina pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Nie miałam nigdy do czynienia z wyśmiewaniem się z innych dzieci w moim gronie. Może dlatego, że w mojej podstawówkowej klasie większość żyła na takim samym poziomie - wyższym średnim, natomiast dzieci z innych klas żyły znacznie biedniej (sporo z nich niestety pochodziła też z patologicznych rodzin). Nam nie przeszkadzało to w spędzaniu z nimi czasu na podwórku, to chyba zależy od wychowania, rodzice nam wpajali, że różne są sytuacje rodzinne i możliwości finansowe, nie zajmowaliśmy się więc oceną innych osób. Jeśli ktoś spróbowałby się zaśmiać z czyjejś złej sytuacji, momentalnie byłby sprowadzony na ziemię przez resztę.
Co ciekawe, jedynymi przypadkami wyśmiewania były te, kiedy to dzieci z niezbyt zamożnych rodzin wyśmiewały inne żyjące na takim samym poziomie. Nie potrafię tego pojąć, chyba były w pewnym stopniu zakompleksione i próbowały się w taki sposób dowartościować - kosztem innych.
u mnie tak samo, wyśmiewanie się byloby po prostu obciachem. nie wiem czy tak było globalnie, ale w grupie 15-20 osób z którymi ja się zadawałam czy to w szkole, czy ''na dworze'' na pewno tak by było
ale :brzydal: :brzydal: :brzydal:

ja to znam bardziej z dorosłego życia. może to te same osoby? :brzydal:
najwięcej do powiedzenia o tym kto jak wydaje pieniądze mają osoby niezbyt dobrze zarabiające, o tym jak kto wygląda te obiektywnie mniej niż bardziej atraktycyjne, a o cudzych związkach te z patolowatymi misiaczkami :pazurki:

Awatar użytkownika
mandalina
Posty: 148
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:14
Lokalizacja: stolyca

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: mandalina » 30 sty 2018, 16:36

ktrzn pisze:u mnie tak samo, wyśmiewanie się byloby po prostu obciachem. nie wiem czy tak było globalnie, ale w grupie 15-20 osób z którymi ja się zadawałam czy to w szkole, czy ''na dworze'' na pewno tak by było
ale :brzydal: :brzydal: :brzydal:

ja to znam bardziej z dorosłego życia. może to te same osoby? :brzydal:
najwięcej do powiedzenia o tym kto jak wydaje pieniądze mają osoby niezbyt dobrze zarabiające, o tym jak kto wygląda te obiektywnie mniej niż bardziej atraktycyjne, a o cudzych związkach te z patolowatymi misiaczkami :pazurki:

trudno się z tym nie zgodzić :hahaha:
największymi ekspertami z różnych dziedzin zazwyczaj są ci, którzy kompletnie się na nich nie znają (chodzi mi o jakieś bieżące wydarzenia, komentowane z kanapy w salonie), a w kontekście bardziej życiowym, czyli to, o czym mówiłaś - ci, którzy odnotowują w pewnym sensie jakieś pasma niepowodzeń (często są dla siebie bezkrytyczni i nie dopuszczają myśli, że to z nimi jest coś nie tak) :ok:

Awatar użytkownika
amelj
Posty: 1795
Rejestracja: 09 lip 2016, 13:10

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: amelj » 30 sty 2018, 17:33

lordviader pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Dziewczyny hit. Pralka działa. Nie była zepsuta. Któreś z dzieci zakręciło wodę, ten cypel od wody można zdjąć i nie widać że było coś nie tak więc nie miałam pojęcia, że po prostu nie ma wody :facepalm:


:piwo: Moja też już działa :banan:
"Nie wchodź łagodnie w tę pogodną noc,
niech płonie starość tuż przed kresem dni,
walcz, walcz gdy światło traci swoją moc(...)"

Awatar użytkownika
Kumiho
Posty: 3171
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:36
Ranga alternatywna: Zła Kobieta
Lokalizacja: Poznań

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Kumiho » 30 sty 2018, 21:29

Dżizas, byłam pierwszym rocznikiem gimnazjalnym :brzydal: „za moich czasów” wszyscy z rocznika znali się już od zerówki do samego końca gimnazjum, osób „z zewnątrz” przez lata nagromadziła się garść, więc i wojenki szły o inne rzeczy, niż szeroko pojęte dobra materialne.
The shade, the shade of it all.

Jak pisać NA SZARO?

Awatar użytkownika
SALIX
Administrator
Posty: 5347
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:12

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: SALIX » 30 sty 2018, 21:41

Kumiho pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Dżizas, byłam pierwszym rocznikiem gimnazjalnym :brzydal: „za moich czasów” wszyscy z rocznika znali się już od zerówki do samego końca gimnazjum, osób „z zewnątrz” przez lata nagromadziła się garść, więc i wojenki szły o inne rzeczy, niż szeroko pojęte dobra materialne.


Piąteczka :mrgreen: pamiętasz gimbusowy indeks? u nas niektórzy nauczyciele traktowali to padło strasznie serio i z namaszczeniem wpisywali oceny :hahaha:
Insta
Blog podróżniczy Wilno: Ostra Brama i bazylika archikatedralna
Piekę słodkie Puszyste ciasto z owocami leśnymi

Awatar użytkownika
Kumiho
Posty: 3171
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:36
Ranga alternatywna: Zła Kobieta
Lokalizacja: Poznań

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Kumiho » 30 sty 2018, 22:05

SALIX pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Kumiho pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Dżizas, byłam pierwszym rocznikiem gimnazjalnym :brzydal: „za moich czasów” wszyscy z rocznika znali się już od zerówki do samego końca gimnazjum, osób „z zewnątrz” przez lata nagromadziła się garść, więc i wojenki szły o inne rzeczy, niż szeroko pojęte dobra materialne.


Piąteczka :mrgreen: pamiętasz gimbusowy indeks? u nas niektórzy nauczyciele traktowali to padło strasznie serio i z namaszczeniem wpisywali oceny :hahaha:


Pamietam :hahaha: u nas nauczyciele zgodnie wypierali istnienie tego tworu :D
The shade, the shade of it all.

Jak pisać NA SZARO?

Awatar użytkownika
Franka
Posty: 2362
Rejestracja: 11 lip 2016, 22:58
Lokalizacja: Dębowy Las

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Franka » 30 sty 2018, 23:01

Axis mundi pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Tak mniej więcej wyglądały te meble tylko miała ich więcej, szafy 2 drzwiowe były.

Uwielbiam czeczot :torba: Szkoda, że ten taki paskudny.
A to moje marzenie, na które mnie nie stać


Dzieląc majątek przecięli stół na 2 równe połowy? :)
W życiu kobiety następuje taka chwila kiedy musi określić swój wiek i się tego trzymać. Maria Czubaszek

Awatar użytkownika
Axis mundi
Posty: 714
Rejestracja: 21 lip 2016, 14:19
Lokalizacja: na osi świata

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Axis mundi » 31 sty 2018, 13:47

Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Axis mundi pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Tak mniej więcej wyglądały te meble tylko miała ich więcej, szafy 2 drzwiowe były.

Uwielbiam czeczot :torba: Szkoda, że ten taki paskudny.
A to moje marzenie, na które mnie nie stać


Dzieląc majątek przecięli stół na 2 równe połowy? :)

:twisted: Ale nie chcą sprzedać za pół ceny :hahaha:
Obrazek

Awatar użytkownika
Franka
Posty: 2362
Rejestracja: 11 lip 2016, 22:58
Lokalizacja: Dębowy Las

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Franka » 31 sty 2018, 19:24

Axis mundi pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Axis mundi pisze:zobacz cytowaną wiadomość

Uwielbiam czeczot :torba: Szkoda, że ten taki paskudny.
A to moje marzenie, na które mnie nie stać


Dzieląc majątek przecięli stół na 2 równe połowy? :)

:twisted: Ale nie chcą sprzedać za pół ceny :hahaha:
:

:hahaha:
Dobry żart tynfa wart.
Ostatnio zmieniony 31 sty 2018, 19:25 przez Franka, łącznie zmieniany 1 raz.
W życiu kobiety następuje taka chwila kiedy musi określić swój wiek i się tego trzymać. Maria Czubaszek

Awatar użytkownika
myszamisia
Posty: 601
Rejestracja: 09 lip 2016, 4:36

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: myszamisia » 03 lut 2018, 16:58

Od grudnia panuje u nas fala włamań. Złodzieje nie patrzą na porę dnia czy nocy (do jednej dziewczyny włamali się pomiędzy 6 a 8 rano) Kradną co popadnie. Szczególnie w nocy, kiedy ludzie śpią to kradną to co jest pierwsze pod ręką po wejściu do mieszkania typu kurtki, buty. Ludzie się boją. Ja też już dostałam lekkiej paranoi i potrafię przy każdym dźwięku na klatce lecieć do drzwi i sprawdzać kto tam jest i co robi.
Dziś siedziałam w salonie z książką i coś mi mignęło za oknem. Wstałam i widzę, że ktoś próbuje mi wejść na balkon. Mam zabudowany przesuwnymi szybami i jedna jest lekko otwarta. Nastolatek (tak mi się wydaje po wyglądzie, choć był dobrze zakryty) najpierw próbuje przesunąć tą szybę (ciężko chodzi i trzeba sporo siły, żeby ją ruszyć). Nie udało się więc wsadził rękę i próbował coś dosięgnąć. Szybko się poddał i kombinował coś przy drzwiach od klatki. Czekałam, żeby sprawdzić czy będzie próbował od środka się dostać do mojego mieszkania, ale chyba odpuścił. Za chwilę wyszłam na zewnątrz i zobaczyłam go już na końcu bloku przy innej klatce.
Zrobili się tak bezczelni ci złodzieje, że nawet w środku dnia w sobotę, kiedy dużo ludzi jest w domu oni próbują się włamywać. Jeszcze z godzinę po tym się trzęsłam. A nasza kochana policja mimo tylu udanych włamań nadal nic nie robi poza postami na fb, żeby uważać. Chyba od dziś będę spała z tłuczkiem do mięsa pod poduszką.

Wysłane spod islandzkiego wulkanu

Awatar użytkownika
amelj
Posty: 1795
Rejestracja: 09 lip 2016, 13:10

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: amelj » 03 lut 2018, 18:39

myszamisia pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Od grudnia panuje u nas fala włamań. Złodzieje nie patrzą na porę dnia czy nocy (do jednej dziewczyny włamali się pomiędzy 6 a 8 rano) Kradną co popadnie. Szczególnie w nocy, kiedy ludzie śpią to kradną to co jest pierwsze pod ręką po wejściu do mieszkania typu kurtki, buty. Ludzie się boją. Ja też już dostałam lekkiej paranoi i potrafię przy każdym dźwięku na klatce lecieć do drzwi i sprawdzać kto tam jest i co robi.
Dziś siedziałam w salonie z książką i coś mi mignęło za oknem. Wstałam i widzę, że ktoś próbuje mi wejść na balkon. Mam zabudowany przesuwnymi szybami i jedna jest lekko otwarta. Nastolatek (tak mi się wydaje po wyglądzie, choć był dobrze zakryty) najpierw próbuje przesunąć tą szybę (ciężko chodzi i trzeba sporo siły, żeby ją ruszyć). Nie udało się więc wsadził rękę i próbował coś dosięgnąć. Szybko się poddał i kombinował coś przy drzwiach od klatki. Czekałam, żeby sprawdzić czy będzie próbował od środka się dostać do mojego mieszkania, ale chyba odpuścił. Za chwilę wyszłam na zewnątrz i zobaczyłam go już na końcu bloku przy innej klatce.
Zrobili się tak bezczelni ci złodzieje, że nawet w środku dnia w sobotę, kiedy dużo ludzi jest w domu oni próbują się włamywać. Jeszcze z godzinę po tym się trzęsłam. A nasza kochana policja mimo tylu udanych włamań nadal nic nie robi poza postami na fb, żeby uważać. Chyba od dziś będę spała z tłuczkiem do mięsa pod poduszką.

Wysłane spod islandzkiego wulkanu


Ja pierniczę z jednej strony bym zawału dostała, a z drugiej jakbym gówniarza zobaczyła chybabym do tej szyby z nożem kuchennym podeszła i go wystraszyła :fire:
"Nie wchodź łagodnie w tę pogodną noc,
niech płonie starość tuż przed kresem dni,
walcz, walcz gdy światło traci swoją moc(...)"

Awatar użytkownika
Anika
Posty: 163
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:18

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Anika » 03 lut 2018, 21:43

myszamisia pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Od grudnia panuje u nas fala włamań. Złodzieje nie patrzą na porę dnia czy nocy (do jednej dziewczyny włamali się pomiędzy 6 a 8 rano) Kradną co popadnie. Szczególnie w nocy, kiedy ludzie śpią to kradną to co jest pierwsze pod ręką po wejściu do mieszkania typu kurtki, buty. Ludzie się boją. Ja też już dostałam lekkiej paranoi i potrafię przy każdym dźwięku na klatce lecieć do drzwi i sprawdzać kto tam jest i co robi.
Dziś siedziałam w salonie z książką i coś mi mignęło za oknem. Wstałam i widzę, że ktoś próbuje mi wejść na balkon. Mam zabudowany przesuwnymi szybami i jedna jest lekko otwarta. Nastolatek (tak mi się wydaje po wyglądzie, choć był dobrze zakryty) najpierw próbuje przesunąć tą szybę (ciężko chodzi i trzeba sporo siły, żeby ją ruszyć). Nie udało się więc wsadził rękę i próbował coś dosięgnąć. Szybko się poddał i kombinował coś przy drzwiach od klatki. Czekałam, żeby sprawdzić czy będzie próbował od środka się dostać do mojego mieszkania, ale chyba odpuścił. Za chwilę wyszłam na zewnątrz i zobaczyłam go już na końcu bloku przy innej klatce.
Zrobili się tak bezczelni ci złodzieje, że nawet w środku dnia w sobotę, kiedy dużo ludzi jest w domu oni próbują się włamywać. Jeszcze z godzinę po tym się trzęsłam. A nasza kochana policja mimo tylu udanych włamań nadal nic nie robi poza postami na fb, żeby uważać. Chyba od dziś będę spała z tłuczkiem do mięsa pod poduszką.

Wysłane spod islandzkiego wulkanu


O matko, współczuję. Wiem jak to potrafi zburzyć poczucie bezpieczeństwa. Sama 1,5 roku temu nakryłam włamywacza w mieszkaniu. Mam przy łóżku teraz alarm osobisty, w razie czego mam nadzieję, że spłoszy, jest naprawdę głośny. Oprócz tego na zewnątrz noszę ze sobą zawsze gaz pieprzowy w żelu. Drugi zapasowy mam w domu. Ale w domu bym go raczej nie stosowała, lepiej, żeby włamywacz zwiał niż został. Chyba, że chciałby zaatakować.
Ostatnio zmieniony 03 lut 2018, 21:44 przez Anika, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
myszamisia
Posty: 601
Rejestracja: 09 lip 2016, 4:36

Re: RE: Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: myszamisia » 04 lut 2018, 10:08

amelj pisze:
myszamisia pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Od grudnia panuje u nas fala włamań. Złodzieje nie patrzą na porę dnia czy nocy (do jednej dziewczyny włamali się pomiędzy 6 a 8 rano) Kradną co popadnie. Szczególnie w nocy, kiedy ludzie śpią to kradną to co jest pierwsze pod ręką po wejściu do mieszkania typu kurtki, buty. Ludzie się boją. Ja też już dostałam lekkiej paranoi i potrafię przy każdym dźwięku na klatce lecieć do drzwi i sprawdzać kto tam jest i co robi.
Dziś siedziałam w salonie z książką i coś mi mignęło za oknem. Wstałam i widzę, że ktoś próbuje mi wejść na balkon. Mam zabudowany przesuwnymi szybami i jedna jest lekko otwarta. Nastolatek (tak mi się wydaje po wyglądzie, choć był dobrze zakryty) najpierw próbuje przesunąć tą szybę (ciężko chodzi i trzeba sporo siły, żeby ją ruszyć). Nie udało się więc wsadził rękę i próbował coś dosięgnąć. Szybko się poddał i kombinował coś przy drzwiach od klatki. Czekałam, żeby sprawdzić czy będzie próbował od środka się dostać do mojego mieszkania, ale chyba odpuścił. Za chwilę wyszłam na zewnątrz i zobaczyłam go już na końcu bloku przy innej klatce.
Zrobili się tak bezczelni ci złodzieje, że nawet w środku dnia w sobotę, kiedy dużo ludzi jest w domu oni próbują się włamywać. Jeszcze z godzinę po tym się trzęsłam. A nasza kochana policja mimo tylu udanych włamań nadal nic nie robi poza postami na fb, żeby uważać. Chyba od dziś będę spała z tłuczkiem do mięsa pod poduszką.

Wysłane spod islandzkiego wulkanu


Ja pierniczę z jednej strony bym zawału dostała, a z drugiej jakbym gówniarza zobaczyła chybabym do tej szyby z nożem kuchennym podeszła i go wystraszyła :fire:


Sparaliżowało mnie. Nie wierzyłam, że to się faktycznie dzieje. Stałam i patrzyłam co on zrobi. Jedynie małej kazałam iść szybko na moje łóżko i być cicho, bo chciałam, żeby w razie czego była schowana.

Anika pisze:
myszamisia pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Od grudnia panuje u nas fala włamań. Złodzieje nie patrzą na porę dnia czy nocy (do jednej dziewczyny włamali się pomiędzy 6 a 8 rano) Kradną co popadnie. Szczególnie w nocy, kiedy ludzie śpią to kradną to co jest pierwsze pod ręką po wejściu do mieszkania typu kurtki, buty. Ludzie się boją. Ja też już dostałam lekkiej paranoi i potrafię przy każdym dźwięku na klatce lecieć do drzwi i sprawdzać kto tam jest i co robi.
Dziś siedziałam w salonie z książką i coś mi mignęło za oknem. Wstałam i widzę, że ktoś próbuje mi wejść na balkon. Mam zabudowany przesuwnymi szybami i jedna jest lekko otwarta. Nastolatek (tak mi się wydaje po wyglądzie, choć był dobrze zakryty) najpierw próbuje przesunąć tą szybę (ciężko chodzi i trzeba sporo siły, żeby ją ruszyć). Nie udało się więc wsadził rękę i próbował coś dosięgnąć. Szybko się poddał i kombinował coś przy drzwiach od klatki. Czekałam, żeby sprawdzić czy będzie próbował od środka się dostać do mojego mieszkania, ale chyba odpuścił. Za chwilę wyszłam na zewnątrz i zobaczyłam go już na końcu bloku przy innej klatce.
Zrobili się tak bezczelni ci złodzieje, że nawet w środku dnia w sobotę, kiedy dużo ludzi jest w domu oni próbują się włamywać. Jeszcze z godzinę po tym się trzęsłam. A nasza kochana policja mimo tylu udanych włamań nadal nic nie robi poza postami na fb, żeby uważać. Chyba od dziś będę spała z tłuczkiem do mięsa pod poduszką.

Wysłane spod islandzkiego wulkanu


O matko, współczuję. Wiem jak to potrafi zburzyć poczucie bezpieczeństwa. Sama 1,5 roku temu nakryłam włamywacza w mieszkaniu. Mam przy łóżku teraz alarm osobisty, w razie czego mam nadzieję, że spłoszy, jest naprawdę głośny. Oprócz tego na zewnątrz noszę ze sobą zawsze gaz pieprzowy w żelu. Drugi zapasowy mam w domu. Ale w domu bym go raczej nie stosowała, lepiej, żeby włamywacz zwiał niż został. Chyba, że chciałby zaatakować.


O matko. Współczuję spotkania włamywacza w mieszkaniu. Chciałabym mieć gaz pieprzowy, ale u nas jest nielegalny.

Wysłane spod islandzkiego wulkanu


Wróć do „Luźne dyskusje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości