Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

rozmowy na każdy temat w doborowym towarzystwie
Awatar użytkownika
Franka
Posty: 2362
Rejestracja: 11 lip 2016, 22:58
Lokalizacja: Dębowy Las

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Franka » 03 sty 2018, 16:56

lordviader pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
lordviader pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Mam nadzieję, że to ostatni abdejt mojego stanu zdrowia ever! Na izbie przyjęć zmarnowalam 5h życia, nic mi nie jest, z resztą pani doktor stwierdziła, że jestem z młoda na szpital (tylko nerwobol) dostałam prochy i do domu. Także no. Pozdrawiam :neer:


To dobrze, że "nic" Ci nie jest ale co jakiś czas rób badania.
Nerwoból to nie jest " tylko"bo daje popalić ale często znika niespodziewanie i bez śladu.
Szkody w organizmie robią te prochy na niego.

Nie wiem jak to teraz jest z przyjmowaniem do szpitala ale jak ja kilka miesięcy temu miałam pójść to dostałam skierowanie od razu na konkretny oddział. Nie musiałam czekać na izbie przyjęć tylko od razu zameldowałam się na tym oddziale gdzie miałam skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu.
Miałam ze sobą podstawowe badania zrobione, resztę zrobili co mogli po położeniu się.
Wprawdzie się potem okazało, że pierwotnie była zła diagnoza, potem jeszcze na oddziale drugim też zła i przenieśli mnie jeszcze 2 krotnie na inne oddziały.
A u Ciebie zupełnie inaczej, musiałaś czekać.


Ja dostałam skierowanie na konkretny oddział ale musiałam się zakwalifikować w izbie przyjęć na położenie co w ogóle jest głupie bo siedziałam tam 3h czekając na przyjęcie (izba jest razem z sorem) a później 2h na wyniki no ale tak to u nas działa :banghead:


Faktycznie to jest głupie żeby jeszcze trzeba było się zakwalifikować gdy ma się skierowanie.
Czekanie na izbie to powinno być dla osób nie mających skierowania, badań.
Ale to pewnie w ramach oszczędności tak. Odsyłają do domu tych co mogą chodzić i nie wyglądają na chorych.
W życiu kobiety następuje taka chwila kiedy musi określić swój wiek i się tego trzymać. Maria Czubaszek

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4956
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: ktrzn » 03 sty 2018, 17:41

Franka pisze:Nerwoból to nie jest " tylko"bo daje popalić ale często znika niespodziewanie i bez śladu.
Szkody w organizmie robią te prochy na niego.


mi się ''nerwoból'' i ''ból na tle nerwowym'' w pierwszym/jedynym kontakcie z lekarzem kojarzy raczej z ulubioną wymówką żeby nie robić dokładnych badań. trochę podobnie jak z ibs - nie neguję istnienia, ale o ile mi wiadomo diagnostyka wykluczająca inne choroby jest szeroka, a łatwo o taką łatkę i przeoczenia. w ogóle wydaje mi się że szczególnie u młodych ludzi często bagatelizuje się różne sytuacje i zrzuca na ''nerwy''
Ostatnio zmieniony 03 sty 2018, 17:46 przez ktrzn, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Kumiho
Posty: 3409
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:36
Ranga alternatywna: Zła Kobieta
Lokalizacja: Poznań

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Kumiho » 03 sty 2018, 17:47

ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Franka pisze:Nerwoból to nie jest " tylko"bo daje popalić ale często znika niespodziewanie i bez śladu.
Szkody w organizmie robią te prochy na niego.


mi się ''nerwoból'' i ''ból na tle nerwowym'' w pierwszym/jedynym kontakcie z lekarzem kojarzy raczej z ulubioną wymówką żeby nie robić dokładnych badań. trochę podobnie jak z ibs - nie neguję istnienia, ale o ile mi wiadomo diagnostyka wykluczająca inne choroby jest szeroka. w ogóle mi się wydaje że szczególnie u młodych ludzi często bagatelizuje się różne sytuacje i zrzuca na ''nerwy''


IBS istnieć istnieje, ale jako zbiorczy parasol na "zbadaliśmy cie w każdym możliwym kierunku i nie wiemy co dalej" :brzydal: niestety sie zgadzam, zrzucanie na nerwy albo bagatelizowanie dalszej diagnostyki "bo pacjent za młosy, żeby chorować na x czy y" to w moim doświadczeniu zmora.
The shade, the shade of it all.

Jak pisać NA SZARO?

Awatar użytkownika
smerffie
Posty: 782
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:55
Lokalizacja: Kraków

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: smerffie » 03 sty 2018, 20:35

Może czytałyście w internecie... W moim rodzinnym miescie jakis miesiąc temu pewien pan źle się czuł, rodzinny kazał iść do szpitala. Nie chciał karetki, powiedział, że przyjedzie sam. Na sorze kolejki, mało miejsca, 'przyjedz pan jutro'. Nast dnia w drodze do szpitala zasłabł i zmarł, na środku chodnika...

Awatar użytkownika
elorap
Posty: 487
Rejestracja: 11 lip 2016, 23:55

Re: RE: Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: elorap » 04 sty 2018, 8:22

lordviader pisze:Mam nadzieję, że to ostatni abdejt mojego stanu zdrowia ever! Na izbie przyjęć zmarnowalam 5h życia, nic mi nie jest, z resztą pani doktor stwierdziła, że jestem z młoda na szpital (tylko nerwobol) dostałam prochy i do domu. Także no. Pozdrawiam :neer:
Mi też mówili o nerwobolach, lekarz kazał mi się kłaść na łóżku, jak boli i otwierać okno... Nie chciał słuchać, że pozycja leżąca nie wchodzi w grę, a po ataku miałam wybroczyny przez kilka dni i to chyba nie jest normalne dla nerwobolu. Pomijam fizyczne wykończenie. Nadal zdarza mi się taki ból, ale mniejszy. Oczywiście u Ciebie może być nerwobol, ale uważaj na siebie. Ja przez to, że nikt nie chciał mnie porządnie zdiagnozować, miałam operację w Najgorszym Szpitalu Świata, która jak już wiem, została zrobiona źle. Wtedy miałam miesiąc wyjęty z życia. Niedługo będę miała znowu, ale zgodnie z aktualnym stanem medycyny, czyli laparaskopowo.

Znowu się nie wyspalam, nie umiem wypocząć... Nie wiem, jak dziś wytrzymam w pracy, choć w domu i tak byłoby gorzej Najchętniej leżałabym w łóżku, gdyby udało się nie myśleć, tylko słuchać muzyki.

Wysłane z mojego D5503 przy użyciu Tapatalka

Awatar użytkownika
lordviader
Posty: 1409
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:29
Ranga alternatywna: mroczny imperator
Lokalizacja: gwiazda śmierci

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: lordviader » 04 sty 2018, 10:05

Stary ma wolne i jakby mnie od rana nie WKU... to by było święto. Otwieram oko godzinę temu młody w przedszkolu, młoda je mini paczki. Jakoś to przelknelam. Otwieram teraz oko młoda z mlekiem czekoladowym i z chipsami. No ku$#a pytam czy dał jej chociaż śniadanie skoro od rana ja pasie takim gownem. Nie bo nie chciała :facepalm: :facepalm: :facepalm:

Lucy Camden
Posty: 876
Rejestracja: 30 lis 2016, 18:13

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Lucy Camden » 04 sty 2018, 10:58

lordviader pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Stary ma wolne i jakby mnie od rana nie WKU... to by było święto. Otwieram oko godzinę temu młody w przedszkolu, młoda je mini paczki. Jakoś to przelknelam. Otwieram teraz oko młoda z mlekiem czekoladowym i z chipsami. No ku$#a pytam czy dał jej chociaż śniadanie skoro od rana ja pasie takim gownem. Nie bo nie chciała :facepalm: :facepalm: :facepalm:

Jezu ostatnio jest jakiś wysyp takiego za preproszeniem "ojcostwa". Od dwoch koleżanek słyszałam nastepujące rzeczy: jeden tatuś ma problem żeby pojśc do przedszkola po własne dziecko chociaż nie pracuje na etacie, babcia ustawia sobie dyżury tak żeby je odebrać, jak zostanie z dzieckiem sam to nie da jeść. Tatuś nr dwa, jak już zostanie poproszony o opieke nad dzieckiem, kiedy matka chce robić coś innego, ogranicza sie do tego żeby dziecko nie zeszło w jego obecności. Dziecko w kąpieli (przygotowanej przez mame oczywiście)- tatuś siada na kiblu i siedzi, nie umyje, nie wyciągnie, nie powyciera, czeka aż żona zwolni go z obowiązku siedzenia na kiblu.
Tatuś nr jeden ma wielkie pretensje kiedy żona zostawi dziecko pod opieką swoich rodzicow i wyjdzie na 3 godziny. Tatuś nr dwa lubi mowić ile wydaje na dziecko, że tak dba w domyśle.
Ostatnio zmieniony 04 sty 2018, 11:01 przez Lucy Camden, łącznie zmieniany 3 razy.

Awatar użytkownika
SALIX
Administrator
Posty: 5924
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:12

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: SALIX » 04 sty 2018, 11:13

Lucy Camden pisze:zobacz cytowaną wiadomość
lordviader pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Stary ma wolne i jakby mnie od rana nie WKU... to by było święto. Otwieram oko godzinę temu młody w przedszkolu, młoda je mini paczki. Jakoś to przelknelam. Otwieram teraz oko młoda z mlekiem czekoladowym i z chipsami. No ku$#a pytam czy dał jej chociaż śniadanie skoro od rana ja pasie takim gownem. Nie bo nie chciała :facepalm: :facepalm: :facepalm:

Jezu ostatnio jest jakiś wysyp takiego za preproszeniem "ojcostwa". Od dwoch koleżanek słyszałam nastepujące rzeczy: jeden tatuś ma problem żeby pojśc do przedszkola po własne dziecko chociaż nie pracuje na etacie, babcia ustawia sobie dyżury tak żeby je odebrać, jak zostanie z dzieckiem sam to nie da jeść. Tatuś nr dwa, jak już zostanie poproszony o opieke nad dzieckiem, kiedy matka chce robić coś innego, ogranicza sie do tego żeby dziecko nie zeszło w jego obecności. Dziecko w kąpieli (przygotowanej przez mame oczywiście)- tatuś siada na kiblu i siedzi, nie umyje, nie wyciągnie, nie powyciera, czeka aż żona zwolni go z obowiązku siedzenia na kiblu.
Tatuś nr jeden ma wielkie pretensje kiedy żona zostawi dziecko pod opieką swoich rodzicow i wyjdzie na 3 godziny. Tatuś nr dwa lubi mowić ile wydaje na dziecko, że tak dba w domyśle.


takie akcje jak opisałaś, to niestety często gęsto za przyzwoleniem mamuś. Raz, drugi bym opierdzieliła to by się może opamiętał, a tu chyba dalej stara szkoła pt. wychowanie rzecz kobieca, no facet to nie umie tak dobrze jak kobieta :mdleje: Na szczęście w moim otoczeniu zwykle jest inaczej, tatusie potrafią robić wszystko i to samo jest u mnie. W sumie to ja się nigdy pewnych rzeczy nie tykałam, np. obcinania malutkich paznokci :brzydal:
Insta
Blog podróżniczy Cieszyn: Wzgórze Zamkowe
Piekę słodkie Świąteczny tort orzechowo-korzenny

ajah
Posty: 1393
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:32

Re: RE: Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: ajah » 04 sty 2018, 11:20

Lucy Camden pisze:
lordviader pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Stary ma wolne i jakby mnie od rana nie WKU... to by było święto. Otwieram oko godzinę temu młody w przedszkolu, młoda je mini paczki. Jakoś to przelknelam. Otwieram teraz oko młoda z mlekiem czekoladowym i z chipsami. No ku$#a pytam czy dał jej chociaż śniadanie skoro od rana ja pasie takim gownem. Nie bo nie chciała :facepalm: :facepalm: :facepalm:

Jezu ostatnio jest jakiś wysyp takiego za preproszeniem "ojcostwa". Od dwoch koleżanek słyszałam nastepujące rzeczy: jeden tatuś ma problem żeby pojśc do przedszkola po własne dziecko chociaż nie pracuje na etacie, babcia ustawia sobie dyżury tak żeby je odebrać, jak zostanie z dzieckiem sam to nie da jeść. Tatuś nr dwa, jak już zostanie poproszony o opieke nad dzieckiem, kiedy matka chce robić coś innego, ogranicza sie do tego żeby dziecko nie zeszło w jego obecności. Dziecko w kąpieli (przygotowanej przez mame oczywiście)- tatuś siada na kiblu i siedzi, nie umyje, nie wyciągnie, nie powyciera, czeka aż żona zwolni go z obowiązku siedzenia na kiblu.
Tatuś nr jeden ma wielkie pretensje kiedy żona zostawi dziecko pod opieką swoich rodzicow i wyjdzie na 3 godziny. Tatuś nr dwa lubi mowić ile wydaje na dziecko, że tak dba w domyśle.
a to są patologie, lenistwo i wygodnictwo.
taki facet to nie tylko kiepski ojciec ale i piony partner.
wtopa raz na jakiś czas każdemu może się zdarzyć, ale regularny taki cyrk to gorsze niż samotne rodzicielstwo.

Sent from my SM-G935F using Tapatalk

Awatar użytkownika
lordviader
Posty: 1409
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:29
Ranga alternatywna: mroczny imperator
Lokalizacja: gwiazda śmierci

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: lordviader » 04 sty 2018, 11:43

Stary jak jest normalnie czyt: nie czuje się źle i wie, że pacze to robi wszystko jak trzeba ale jak tylko oko zamknę to "rozpieszcza" dzieci bo sam tego nie miał. Poza tym nie ma problemu z odprowadzeniem dziecka do przedszkola, kąpielą czy tego typu czynnościami. Tylko daje taki syf do jedzenie chyba po to żeby mnie wk#$&ć

Lucy Camden
Posty: 876
Rejestracja: 30 lis 2016, 18:13

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Lucy Camden » 04 sty 2018, 11:47

SALIX pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Lucy Camden pisze:zobacz cytowaną wiadomość
lordviader pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Stary ma wolne i jakby mnie od rana nie WKU... to by było święto. Otwieram oko godzinę temu młody w przedszkolu, młoda je mini paczki. Jakoś to przelknelam. Otwieram teraz oko młoda z mlekiem czekoladowym i z chipsami. No ku$#a pytam czy dał jej chociaż śniadanie skoro od rana ja pasie takim gownem. Nie bo nie chciała :facepalm: :facepalm: :facepalm:

Jezu ostatnio jest jakiś wysyp takiego za preproszeniem "ojcostwa". Od dwoch koleżanek słyszałam nastepujące rzeczy: jeden tatuś ma problem żeby pojśc do przedszkola po własne dziecko chociaż nie pracuje na etacie, babcia ustawia sobie dyżury tak żeby je odebrać, jak zostanie z dzieckiem sam to nie da jeść. Tatuś nr dwa, jak już zostanie poproszony o opieke nad dzieckiem, kiedy matka chce robić coś innego, ogranicza sie do tego żeby dziecko nie zeszło w jego obecności. Dziecko w kąpieli (przygotowanej przez mame oczywiście)- tatuś siada na kiblu i siedzi, nie umyje, nie wyciągnie, nie powyciera, czeka aż żona zwolni go z obowiązku siedzenia na kiblu.
Tatuś nr jeden ma wielkie pretensje kiedy żona zostawi dziecko pod opieką swoich rodzicow i wyjdzie na 3 godziny. Tatuś nr dwa lubi mowić ile wydaje na dziecko, że tak dba w domyśle.


takie akcje jak opisałaś, to niestety często gęsto za przyzwoleniem mamuś. Raz, drugi bym opierdzieliła to by się może opamiętał, a tu chyba dalej stara szkoła pt. wychowanie rzecz kobieca, no facet to nie umie tak dobrze jak kobieta :mdleje: Na szczęście w moim otoczeniu zwykle jest inaczej, tatusie potrafią robić wszystko i to samo jest u mnie. W sumie to ja się nigdy pewnych rzeczy nie tykałam, np. obcinania malutkich paznokci :brzydal:

W tych przypadkach akurat nie jest za pozwoleniem, wrecz odwrotnie. Oni sie nie nadają na ojcow po prostu. Co do tegi pierwszego to nie jest tak że ma dziecko gdzieś, cieszył sie jak sie urodziło i bawi sie z nim i to by było na tyle. W drugiej sytacji wiem tylko że nie zajmuje sie dzieckiem, koleżanka miała pretensje że bardziej interesuje sie dzieckiem siostry.

Awatar użytkownika
myszamisia
Posty: 622
Rejestracja: 09 lip 2016, 4:36

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: myszamisia » 04 sty 2018, 12:06

W temacie ogarniętych (czy raczej nie ogarnietych), to mam taką sytuację wśród znajomych. Dziewczyna nie pójdzie od rana do pracy (swoją drogą do pracy nie bardzo chce iść), bo tatuś, który idzie do pracy na 10 nie może zaprowadzić dziecka do przedszkola rano, bo on tego dziecka nie ubierze. Technicznie nie jest w stanie założyć ubrań na dziecko, które matka by przygotowała dzień wcześniej. O samodzielnej kąpieli dziecka, to już nawet nie ma mowy. A dla dziecka praktycznie nie ma czasu. Ale zdjęcia na fb jak to on spędza czas z dzieckiem lecą z prędkością światła.

Wysłane spod islandzkiego wulkanu

Awatar użytkownika
SALIX
Administrator
Posty: 5924
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:12

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: SALIX » 04 sty 2018, 12:25

myszamisia pisze:zobacz cytowaną wiadomość
W temacie ogarniętych (czy raczej nie ogarnietych), to mam taką sytuację wśród znajomych. Dziewczyna nie pójdzie od rana do pracy (swoją drogą do pracy nie bardzo chce iść), bo tatuś, który idzie do pracy na 10 nie może zaprowadzić dziecka do przedszkola rano, bo on tego dziecka nie ubierze. Technicznie nie jest w stanie założyć ubrań na dziecko, które matka by przygotowała dzień wcześniej. O samodzielnej kąpieli dziecka, to już nawet nie ma mowy. A dla dziecka praktycznie nie ma czasu. Ale zdjęcia na fb jak to on spędza czas z dzieckiem lecą z prędkością światła.

Wysłane spod islandzkiego wulkanu


to jest jakiś rodzaj kalectwa. Umysłowego.

A ja jestem strasznie rozżalona. Miało być spoko spotkanie na ploty z koleżankami, które widuję bardzo rzadko, a tu się okazuje, że obie biorą ze sobą mężów. Jednego z nich lubię, fajny facet, ale kurde. To nie tak miało być. Nie pojmuję sklejenia z chłopem do tego stopnia, że trzeba go targać wszędzie. Mnie nawet przez głowę nie przeleciało, żeby brać swojego. Po co, na co. Jakoś koleżanki z innej grupy doskonale to rozumieją, a ich faceci lubią się nawzajem, widujemy się czasami w parach, ale jak się umawiam na babskie ploty, to nikomu na myśl nie przejdzie taka akcja. Odechciało mi się.
Insta
Blog podróżniczy Cieszyn: Wzgórze Zamkowe
Piekę słodkie Świąteczny tort orzechowo-korzenny

ajah
Posty: 1393
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:32

Re: RE: Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: ajah » 04 sty 2018, 12:28

SALIX pisze:
myszamisia pisze:zobacz cytowaną wiadomość
W temacie ogarniętych (czy raczej nie ogarnietych), to mam taką sytuację wśród znajomych. Dziewczyna nie pójdzie od rana do pracy (swoją drogą do pracy nie bardzo chce iść), bo tatuś, który idzie do pracy na 10 nie może zaprowadzić dziecka do przedszkola rano, bo on tego dziecka nie ubierze. Technicznie nie jest w stanie założyć ubrań na dziecko, które matka by przygotowała dzień wcześniej. O samodzielnej kąpieli dziecka, to już nawet nie ma mowy. A dla dziecka praktycznie nie ma czasu. Ale zdjęcia na fb jak to on spędza czas z dzieckiem lecą z prędkością światła.

Wysłane spod islandzkiego wulkanu


to jest jakiś rodzaj kalectwa. Umysłowego.

A ja jestem strasznie rozżalona. Miało być spoko spotkanie na ploty z koleżankami, które widuję bardzo rzadko, a tu się okazuje, że obie biorą ze sobą mężów. Jednego z nich lubię, fajny facet, ale kurde. To nie tak miało być. Nie pojmuję sklejenia z chłopem do tego stopnia, że trzeba go targać wszędzie. Mnie nawet przez głowę nie przeleciało, żeby brać swojego. Po co, na co. Jakoś koleżanki z innej grupy doskonale to rozumieją, a ich faceci lubią się nawzajem, widujemy się czasami w parach, ale jak się umawiam na babskie ploty, to nikomu na myśl nie przejdzie taka akcja. Odechciało mi się.
też by mi się odechciało.
Nie rozumiem ciągnięcia meza/ partnera na spotkanie z koleżankami.

Sent from my SM-G935F using Tapatalk

Awatar użytkownika
Axis mundi
Posty: 753
Rejestracja: 21 lip 2016, 14:19
Lokalizacja: na osi świata

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Axis mundi » 04 sty 2018, 12:56

SALIX pisze:A ja jestem strasznie rozżalona. Miało być spoko spotkanie na ploty z koleżankami, które widuję bardzo rzadko, a tu się okazuje, że obie biorą ze sobą mężów. Jednego z nich lubię, fajny facet, ale kurde. To nie tak miało być. Nie pojmuję sklejenia z chłopem do tego stopnia, że trzeba go targać wszędzie. Mnie nawet przez głowę nie przeleciało, żeby brać swojego.

Bo to też jest jakiś rodzaj kalectwa umysłowego :mdleje:
Ja sobie nawet nie wyobrażam w jaki sposób miałabym zaciągnąć mojego na takie spotkanie, nawet gdyby mi coś takiego przyszło go głowy. Dźwigiem by na pewno nie dało rady :pazurki:
Obrazek

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4956
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: ktrzn » 04 sty 2018, 13:07

SALIX pisze:zobacz cytowaną wiadomość
myszamisia pisze:zobacz cytowaną wiadomość
W temacie ogarniętych (czy raczej nie ogarnietych), to mam taką sytuację wśród znajomych. Dziewczyna nie pójdzie od rana do pracy (swoją drogą do pracy nie bardzo chce iść), bo tatuś, który idzie do pracy na 10 nie może zaprowadzić dziecka do przedszkola rano, bo on tego dziecka nie ubierze. Technicznie nie jest w stanie założyć ubrań na dziecko, które matka by przygotowała dzień wcześniej. O samodzielnej kąpieli dziecka, to już nawet nie ma mowy. A dla dziecka praktycznie nie ma czasu. Ale zdjęcia na fb jak to on spędza czas z dzieckiem lecą z prędkością światła.

Wysłane spod islandzkiego wulkanu


to jest jakiś rodzaj kalectwa. Umysłowego.

A ja jestem strasznie rozżalona. Miało być spoko spotkanie na ploty z koleżankami, które widuję bardzo rzadko, a tu się okazuje, że obie biorą ze sobą mężów. Jednego z nich lubię, fajny facet, ale kurde. To nie tak miało być. Nie pojmuję sklejenia z chłopem do tego stopnia, że trzeba go targać wszędzie. Mnie nawet przez głowę nie przeleciało, żeby brać swojego. Po co, na co. Jakoś koleżanki z innej grupy doskonale to rozumieją, a ich faceci lubią się nawzajem, widujemy się czasami w parach, ale jak się umawiam na babskie ploty, to nikomu na myśl nie przejdzie taka akcja. Odechciało mi się.
mnie rozwala też motyw koleżanek które jak są same to trują ciągle cztery litery i potrafią się obrażać za to że człowiek zmęczony albo zajęty osobami ekhm bliższymi i odpisze na drugi albo trzeci dzień, a jak już pójdą w tango z miesiem to potrafią się nie odzywać pół roku a na każdą propozycję terminu spotkania w kilkuosobowym gronie pada że wtedy z R./D./M. robią x/y/z. ostatnio nawet miałam taką sytuację że byłam bardzo zmęczona a nie dało się odpisać jednym zdaniem.

i z jeszcze dziwnych zachowań o ile z sympatią słucham np. o dzieciach, o tyle nawijanie o tym jaki miś idealny na każdym kroku zazwyczaj oznacza że to kiepsko się skończy (patolą jakąś), szczególnie jak nie pada ot tak, po prostu spontanicznie (bo jak ktoś mówi ot tak, że jest szczęśliwy to nawet ja jako człowiek mało uzewnętrzniający się chętnie posłucham), tylko przy okazji jak inna koleżanka opisuje jakiś swój problem/patolę. Nosz cholera jasna, jak nigdy nie byłam w żadnym toksycznym związku, tak niezmiennie mnie to rozsierdza. poziom wrażliwości trochę jak ktoś mówi że ma raka albo inną poważną chorobę, albo nie wie co mu jest i zaraz zostaje zasypany historiami ciotek które zmarły na to samo w dziewięćdziesiątym piątym :roll:
Ostatnio zmieniony 04 sty 2018, 13:10 przez ktrzn, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4956
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: ktrzn » 04 sty 2018, 13:12

Axis mundi pisze:zobacz cytowaną wiadomość
SALIX pisze:A ja jestem strasznie rozżalona. Miało być spoko spotkanie na ploty z koleżankami, które widuję bardzo rzadko, a tu się okazuje, że obie biorą ze sobą mężów. Jednego z nich lubię, fajny facet, ale kurde. To nie tak miało być. Nie pojmuję sklejenia z chłopem do tego stopnia, że trzeba go targać wszędzie. Mnie nawet przez głowę nie przeleciało, żeby brać swojego.

Bo to też jest jakiś rodzaj kalectwa umysłowego :mdleje:
Ja sobie nawet nie wyobrażam w jaki sposób miałabym zaciągnąć mojego na takie spotkanie, nawet gdyby mi coś takiego przyszło go głowy. Dźwigiem by na pewno nie dało rady :pazurki:

a to też jest dobry motyw :brzydal:

niezmiernie bawią mnie kobiety które się cieszą że tak łatwo potrafią urobić misia i nie ogarniają że miś asertywny i z własnym zdaniem, który w wielu kwestiach nie da się urobić to generalnie lepsza partia :brzydal:
Ostatnio zmieniony 04 sty 2018, 13:13 przez ktrzn, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
SALIX
Administrator
Posty: 5924
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:12

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: SALIX » 04 sty 2018, 13:17

Axis mundi pisze:zobacz cytowaną wiadomość
SALIX pisze:A ja jestem strasznie rozżalona. Miało być spoko spotkanie na ploty z koleżankami, które widuję bardzo rzadko, a tu się okazuje, że obie biorą ze sobą mężów. Jednego z nich lubię, fajny facet, ale kurde. To nie tak miało być. Nie pojmuję sklejenia z chłopem do tego stopnia, że trzeba go targać wszędzie. Mnie nawet przez głowę nie przeleciało, żeby brać swojego.

Bo to też jest jakiś rodzaj kalectwa umysłowego :mdleje:
Ja sobie nawet nie wyobrażam w jaki sposób miałabym zaciągnąć mojego na takie spotkanie, nawet gdyby mi coś takiego przyszło go głowy. Dźwigiem by na pewno nie dało rady :pazurki:


:hahaha: u mnie podobnie

ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Axis mundi pisze:zobacz cytowaną wiadomość
SALIX pisze:A ja jestem strasznie rozżalona. Miało być spoko spotkanie na ploty z koleżankami, które widuję bardzo rzadko, a tu się okazuje, że obie biorą ze sobą mężów. Jednego z nich lubię, fajny facet, ale kurde. To nie tak miało być. Nie pojmuję sklejenia z chłopem do tego stopnia, że trzeba go targać wszędzie. Mnie nawet przez głowę nie przeleciało, żeby brać swojego.

Bo to też jest jakiś rodzaj kalectwa umysłowego :mdleje:
Ja sobie nawet nie wyobrażam w jaki sposób miałabym zaciągnąć mojego na takie spotkanie, nawet gdyby mi coś takiego przyszło go głowy. Dźwigiem by na pewno nie dało rady :pazurki:

a to też jest dobry motyw :brzydal:

niezmiernie bawią mnie kobiety które się cieszą że tak łatwo potrafią urobić misia i nie ogarniają że miś asertywny i z własnym zdaniem, który w wielu kwestiach nie da się urobić to generalnie lepsza partia :brzydal:


Jeszcze jak w błahych sprawach to pół biedy. Gorzej, jak się rozbija o poważną kwestię, jak u znajomej, która była bardzo dumna, że zmusiła szantażem niewierzącego, ale kochającego ją chłopa do ślubu kościelnego. Długo się sobą nie nacieszyli, dość szybki rozwód a ona teraz o żadnym, nawet cywilnym ślubie, nie chce słyszeć.
Ostatnio zmieniony 04 sty 2018, 13:17 przez SALIX, łącznie zmieniany 1 raz.
Insta
Blog podróżniczy Cieszyn: Wzgórze Zamkowe
Piekę słodkie Świąteczny tort orzechowo-korzenny

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4956
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: ktrzn » 04 sty 2018, 13:20

SALIX pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Axis mundi pisze:zobacz cytowaną wiadomość
SALIX pisze:A ja jestem strasznie rozżalona. Miało być spoko spotkanie na ploty z koleżankami, które widuję bardzo rzadko, a tu się okazuje, że obie biorą ze sobą mężów. Jednego z nich lubię, fajny facet, ale kurde. To nie tak miało być. Nie pojmuję sklejenia z chłopem do tego stopnia, że trzeba go targać wszędzie. Mnie nawet przez głowę nie przeleciało, żeby brać swojego.

Bo to też jest jakiś rodzaj kalectwa umysłowego :mdleje:
Ja sobie nawet nie wyobrażam w jaki sposób miałabym zaciągnąć mojego na takie spotkanie, nawet gdyby mi coś takiego przyszło go głowy. Dźwigiem by na pewno nie dało rady :pazurki:


:hahaha: u mnie podobnie

ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Axis mundi pisze:zobacz cytowaną wiadomość

Bo to też jest jakiś rodzaj kalectwa umysłowego :mdleje:
Ja sobie nawet nie wyobrażam w jaki sposób miałabym zaciągnąć mojego na takie spotkanie, nawet gdyby mi coś takiego przyszło go głowy. Dźwigiem by na pewno nie dało rady :pazurki:

a to też jest dobry motyw :brzydal:

niezmiernie bawią mnie kobiety które się cieszą że tak łatwo potrafią urobić misia i nie ogarniają że miś asertywny i z własnym zdaniem, który w wielu kwestiach nie da się urobić to generalnie lepsza partia :brzydal:


Jeszcze jak w błahych sprawach to pół biedy. Gorzej, jak się rozbija o poważną kwestię, jak u znajomej, która była bardzo dumna, że zmusiła szantażem niewierzącego, ale kochającego ją chłopa do ślubu kościelnego. Długo się sobą nie nacieszyli, dość szybki rozwód a ona teraz o żadnym, nawet cywilnym ślubie, nie chce słyszeć.
w drobniejszych niż ślub sprawach rozróżniłabym jednak urabianie od ''ok, nie ma to dla mnie jakiegoś dużego znaczenia, chodzi o pierdołę, więc zrobię jak chcesz'' :brzydal:
to akurat pozytywne zjawisko moim zdaniem.
Ostatnio zmieniony 04 sty 2018, 13:21 przez ktrzn, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
SALIX
Administrator
Posty: 5924
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:12

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: SALIX » 04 sty 2018, 13:46

ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
SALIX pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Axis mundi pisze:zobacz cytowaną wiadomość

Bo to też jest jakiś rodzaj kalectwa umysłowego :mdleje:
Ja sobie nawet nie wyobrażam w jaki sposób miałabym zaciągnąć mojego na takie spotkanie, nawet gdyby mi coś takiego przyszło go głowy. Dźwigiem by na pewno nie dało rady :pazurki:


:hahaha: u mnie podobnie

ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość

a to też jest dobry motyw :brzydal:

niezmiernie bawią mnie kobiety które się cieszą że tak łatwo potrafią urobić misia i nie ogarniają że miś asertywny i z własnym zdaniem, który w wielu kwestiach nie da się urobić to generalnie lepsza partia :brzydal:


Jeszcze jak w błahych sprawach to pół biedy. Gorzej, jak się rozbija o poważną kwestię, jak u znajomej, która była bardzo dumna, że zmusiła szantażem niewierzącego, ale kochającego ją chłopa do ślubu kościelnego. Długo się sobą nie nacieszyli, dość szybki rozwód a ona teraz o żadnym, nawet cywilnym ślubie, nie chce słyszeć.
w drobniejszych niż ślub sprawach rozróżniłabym jednak urabianie od ''ok, nie ma to dla mnie jakiegoś dużego znaczenia, chodzi o pierdołę, więc zrobię jak chcesz'' :brzydal:
to akurat pozytywne zjawisko moim zdaniem.


No fakt, to rzeczywiście odrębna kwestia :ok:

A ja się właśnie dowiedziałam, że (cytuję):
Jak chłopaki będą swoje gadać my na pewno wciśniemy kilka plot
Mnie nie o to chodziło, żeby się kryć i coś przemycać jak się nadarzy okazja. :cojest: Chyba wracając wdepnę z tej złości na wyprzedaże do Home&You :brzydal:
Insta
Blog podróżniczy Cieszyn: Wzgórze Zamkowe
Piekę słodkie Świąteczny tort orzechowo-korzenny


Wróć do „Luźne dyskusje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości