Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

rozmowy na każdy temat w doborowym towarzystwie
Awatar użytkownika
SALIX
Administrator
Posty: 4729
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:12

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: SALIX » 12 sty 2018, 16:21

lordviader pisze:zobacz cytowaną wiadomość
SALIX pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Wkurza mnie choinka. Jutro rozbieram :saw: To dla mnie symbol zimy, której już nie chcę oglądać :ryk:


Spal ją albo utop jak Marzannę :banan:


mam sztuczną, więc się nie da :voodoo:
Insta
Blog podróżniczy Tallinn: Plac Ratuszowy i najstarsza apteka
Blog makijażowy GlamShop - paleta Blask i Cienie

Awatar użytkownika
Franka
Posty: 2271
Rejestracja: 11 lip 2016, 22:58
Lokalizacja: Dębowy Las

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Franka » 12 sty 2018, 16:50

Ja swoją żywą choinkę to lubię bo jest w donicy i nie zrzuca igieł. Będzie stała do Wielkanocy prawdopodobnie bo nie przeszkadza.

Jutro chodzi u mnie ksiądz po kolędzie.
Tego nie lubię a na dodatek będę z tą wizyta sama bo mąż akurat tej soboty pracuje, absolutnie nie może się zwolnić bo ma zakończenie roku, córka jedzie od rana na podwieczorek panieński a zięć pewnie jak zawsze o tej porze będzie się bawił w drwala.
Ksiądz przyjdzie około 11, muszę wstać wcześniej niż zwykle aby się przygotować.
I jeszcze nie wiadomo, który przyjdzie bo jest ich kilku na parafii.
Ostatnio zmieniony 12 sty 2018, 16:53 przez Franka, łącznie zmieniany 1 raz.
W życiu kobiety następuje taka chwila kiedy musi określić swój wiek i się tego trzymać. Maria Czubaszek

Awatar użytkownika
myszamisia
Posty: 531
Rejestracja: 09 lip 2016, 4:36

Re: RE: Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: myszamisia » 12 sty 2018, 23:07

Ja właśnie skończyłam walkę z choinką na dziś. Rozebrana do połowy. Kręćka już z nią dostaję. Jutro faza druga rozbierania. Plus muszę jej połamać gałęzie, bo inaczej jej nie wyniosę z domu, bo jest wielka. A miałam w tym roku kupić małą. To kupiłam jeszcze większą niż w zeszłym. I dobra rada na przyszłość: nie pryskać choinki śniegiem w sprayu. Teraz wszystkie ozdoby i gałęzie się lepią od niego.

Wysłane spod islandzkiego wulkanu
Ostatnio zmieniony 12 sty 2018, 23:07 przez myszamisia, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Matilda90
Posty: 152
Rejestracja: 27 lip 2016, 18:22

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Matilda90 » 12 sty 2018, 23:17

A mi tak szkoda rozbierać choinkę. Taki fajny klimat dają te lampeczki. Mimo że mam na całym oknie kurtyny świetlną to i tak wolę choinkę. Jak na święta wyjechaliśmy to zapomnieliśmy zakręcić kaloryfery. Jak wróciłam to nawet kolor już nie ten miała. Igły nie opadają całe szczęście. Teraz to ma gałązki wygięte do ziemi. Jutro już ją rozbieramy :(

Wysłane z mojego D5503 przy użyciu Tapatalka

Awatar użytkownika
myszamisia
Posty: 531
Rejestracja: 09 lip 2016, 4:36

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: myszamisia » 15 sty 2018, 10:18

Blue Monday i wszystko jasne. Jest dopiero 9, a już tyle razy miałam podniesione ciśnienie, że masakra. Mogłam zakopać się pod kołdrą i nie wyściubiać nosa spod niej. A mam przeczucie, że jeszcze kilka takich akcji dziś przede mną.

Wysłane spod islandzkiego wulkanu

Awatar użytkownika
koainka
Posty: 372
Rejestracja: 09 lip 2016, 12:27
Lokalizacja: gdzie poniosą mnie nogi
Kontaktowanie:

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: koainka » 15 sty 2018, 10:38

myszamisia pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Blue Monday i wszystko jasne. Jest dopiero 9, a już tyle razy miałam podniesione ciśnienie, że masakra. Mogłam zakopać się pod kołdrą i nie wyściubiać nosa spod niej. A mam przeczucie, że jeszcze kilka takich akcji dziś przede mną.

Wysłane spod islandzkiego wulkanu


I już wiem czemu od rana nic mi się nie udaje! :deszcz:

Lucy Camden
Posty: 612
Rejestracja: 30 lis 2016, 18:13

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Lucy Camden » 15 sty 2018, 15:50

Probuje sie ubrać z okazji wyprzedaży, jak narazie idzie mi słabo: jedne dzinsy, jedna bluza, jedna czapka, jedna para skarpetek. W Reserved widziałam fajne rurki, nawet nie mierzyłam bo rozmiar 40 był tak mały, ze to jakaś parodia. Rozumiem, ze w Bershce, tych Sinsayach, Housach i Croppach jest taka rozmiarowka, ale żeby w sklepie dla dorosłych kobiet 40 wyglądała jak małe 36 to troche przegiecie. Myśle nic to, zobacze na stronie, no i dupa bo na stronie ich wcale nie ma.
Ostatnio zmieniony 15 sty 2018, 15:52 przez Lucy Camden, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
amelj
Posty: 1647
Rejestracja: 09 lip 2016, 13:10

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: amelj » 15 sty 2018, 16:19

myszamisia pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Blue Monday i wszystko jasne. Jest dopiero 9, a już tyle razy miałam podniesione ciśnienie, że masakra. Mogłam zakopać się pod kołdrą i nie wyściubiać nosa spod niej. A mam przeczucie, że jeszcze kilka takich akcji dziś przede mną.

Wysłane spod islandzkiego wulkanu


To już wszystko rozumiem :banghead:

W ogóle jestem jeszcze wściekła sama na siebie, nie chciało mi się dziś zrobić poniedziałkowego treningu, myślałam, że nadrobię w sobotę (bo niedziela w pracy), a tu się okazało, że jutro już nie z mojej winy nie będę miała możliwości też ćwiczyć, czyli już mam dwa dni w dupę (plus weekend- gdzie byłam w pracy teraz, ale weekend jest na odpoczynek w T25 i tak), więc po 4 dniach przerwy znowu będą 'zakwasy' aż miło. Tak to jest jak jest się leniwą bułą.
Ostatnio zmieniony 15 sty 2018, 19:02 przez amelj, łącznie zmieniany 1 raz.
"Nie wchodź łagodnie w tę pogodną noc,
niech płonie starość tuż przed kresem dni,
walcz, walcz gdy światło traci swoją moc(...)"

Awatar użytkownika
elorap
Posty: 363
Rejestracja: 11 lip 2016, 23:55

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: elorap » 16 sty 2018, 2:40

Mnie to śmieszą te wszystkie dni, za którymi idzie taki marketing albo zachęta do zakupów itd. Dziś, tzn poniedziałek też mnie śmieszyl, choć do śmiechu mi nie było, ale na pewno czułam się lepiej, niż w niedzielę. No i wieczorem wylałam kieliszek napoju boskiego na klawiaturę... Póki co zrobiłam demontaż (20 minut temu) touchpada, bo ten fiksowal - w środku bajorko z kurzu i wody. Myślę, że czeka mnie serwis... :(
Niestety od 1 przypomniała mi się niedziela i było fatalnie. Czemu ja tyle myślę?

Wysłane z mojego D5503 przy użyciu Tapatalka

Awatar użytkownika
Franka
Posty: 2271
Rejestracja: 11 lip 2016, 22:58
Lokalizacja: Dębowy Las

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: Franka » 17 sty 2018, 21:40

Przez ostatnich kilka lat pomagałam takiemu biednemu chłopinie z mojej wsi w pisaniu pism procesowych i różnych do sadu bo uwziął się na niego bogaty sąsiad, który sobie poprzysiągł że puści go z torbami i ta posesja będzie jego bo go zlicytują komornicy.
Było kilkanaście spraw sądowych. Jedna niestety przegrana ale reszta wygrana, umorzona.
I dzisiaj przyszedł z wiadomością, że znowu dostał pozew na kolejną, jest termin rozprawy. A wcześniej trzeba pismo do sądu napisać.
Sprawa podobna do tej przegranej. Utkana misterna pułapka aby wyrok był taki sam i pozwany będzie musiał zapłacić koszty sądowe, adwokata powoda za zastępstwo procesowe, w sumie poprzednio było to razem nieco ponad 500 zł.
A teraz dodatkowo jeszcze chyba koszty stawiennictwa świadków powoda bo wpisał ich 6 osób?
Powód nic z tego procesu finansowo nie skorzysta, chodzi mu o to aby kogoś zniszczyć.
I chcę znowu pomóc w pisaniu pisma i muszę szukać informacji w necie.
W życiu kobiety następuje taka chwila kiedy musi określić swój wiek i się tego trzymać. Maria Czubaszek

Awatar użytkownika
sziket
Posty: 420
Rejestracja: 11 lip 2016, 10:53
Lokalizacja: Dziki Wschód

Re: Wątek wkurzeniowy - czyli o tym co irytuje cz. II

Postautor: sziket » 18 sty 2018, 12:13

Wkurza mnie coraz bardziej sąsiadka. Stare, wścibskie babsko, które wydumało, że będzie "uszczęśliwiać" wszystkich wokół, obojętnie czy chcą tego, czy nie. Dziś zdybała mego chłopa i zapowiedziała, że przyprowadzi do każdego mieszkania klera po kolędzie (nie łaził odkąd mieszkamy pod tym adresem, czyli jakieś 5-6 lat); a ten (drugi mądry inaczej) z automatu odpowiedział, że nie będzie nas w domu, zamiast powiedzieć, że my księdza nie przyjmujemy :/ I teraz muszę gdzieś skitrać się na wieczór, a nie mam najmniejszej ochoty na żadne wizyty. Noż urrrwa...
Ostatnio zmieniony 18 sty 2018, 12:14 przez sziket, łącznie zmieniany 1 raz.
Masikura.


Wróć do „Luźne dyskusje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość