W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

rozmowy na każdy temat w doborowym towarzystwie
Awatar użytkownika
tragus
Posty: 476
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:22
Lokalizacja: Wrocław

Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: tragus » 11 lip 2016, 15:12

Elion pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Pojemniki próżniowe to dobry pomysł, ja też nauczyłam się że zamrażalnik jest po coś i próbuje planować jadłospis na tydzień. Nie lubię gotować, nie chcę mi się więc raczej proste sprawy. Od jakiegoś czasu już nic nie wyrzucałam, a bywało że i pół lodówki musiałam do śmieci wynieść.


Jak ja ubolewam nad rozmiarem mojej zamrażarki... Uwielbiam wszystko mrozić, a nie mam na to miejsca, więc przestawiłam się na robienie zakupów i gotowanie w miarę na bieżąco.

Awatar użytkownika
lordviader
Posty: 1449
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:29
Ranga alternatywna: mroczny imperator
Lokalizacja: gwiazda śmierci

Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: lordviader » 11 lip 2016, 15:13

Miałam też taki problem z wyrzucaniem jedzenia. Teraz staram się resztki z jednego obiadu np surówkę albo ziemniaki wpleść w inny. Czasami wychodzi, czasami nie. Jednak marnotrawienia chleba nie mogę znieść. Raz zjadamy dwa chleby raz pół innym razem jeden. I ciężko utrafić. Zawsze wieszam przy śmietniku bo ktoś zbiera ale czuję, że los mnie kiedyś za ten brak szacunku do chleba pokara

Awatar użytkownika
szatanica
Posty: 286
Rejestracja: 09 lip 2016, 20:09

Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: szatanica » 11 lip 2016, 15:16

MagicznaMałgorzata pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Mam to samo z jedzeniem. A to głównie dlatego, że mój tz jest nieobliczalny w kwestii jedzenia i nigdy nie wiem co będzie jadł i ile. A komunikacja werbalna w tym zakresie nam nie wychodzi bo on odmawia współpracy. Plus ja często mam na coś ochotę w trakcie zakupów, a potem mi ta ochota mija. I w ten sposób też się jedzenie marnuje.


Jakbym o sobie czytała i swoim konkubencie - raz zje kopę żarcia, raz kawałek kurczaka i reszta leży. Baj de łej, czy tego kurczaka zamarynowanego w piątek można dzisiaj bezpiecznie zjeść? Miałam wczoraj usmażyć, pojechaliśmy po pizzę pod warunkiem, że się tym potem zajmę. A kurczak dalej pokutuje w lodówce.

Muszę to jakoś ogarnąć, bo za dużo kasy nam ucieka, najwięcej na to żarcie chyba wydajemy, i jeszcze ja na kosmetyki :? Często potem po prostu leżą, na przykład jakaś paleta cieni, którą użyłam RAZ. Hitem jest to, co mam pod prysznicem - patrząc po ilości szamponów, odżywek, żeli pod prysznic i peelingów to mieszkam z przynajmniej trzema kobietami. Nie żartuję, mam zapełnione dwa wiszące koszyki i cały brodzik zastawiony dookoła.

Z ciuchami też dramat - nie mam co na siebie włożyć, ale w sypialni pokutuje karton ciuchów, z którymi nie wiem co zrobić w sumie. Nawet po 5 zł za sztukę bym to oddała, chyba wybiorę się na targowisko, albo na parkingu zrobię wyprzedaż z bagażnika :lol:
Poczytaj.

"What if the way we started made it something cursed from the start?"

Awatar użytkownika
szatanica
Posty: 286
Rejestracja: 09 lip 2016, 20:09

Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: szatanica » 11 lip 2016, 15:18

lordviader pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Miałam też taki problem z wyrzucaniem jedzenia. Teraz staram się resztki z jednego obiadu np surówkę albo ziemniaki wpleść w inny. Czasami wychodzi, czasami nie. Jednak marnotrawienia chleba nie mogę znieść. Raz zjadamy dwa chleby raz pół innym razem jeden. I ciężko utrafić. Zawsze wieszam przy śmietniku bo ktoś zbiera ale czuję, że los mnie kiedyś za ten brak szacunku do chleba pokara


Mam to szczęście, że chleba nie jem, albo baaardzo rzadko, a Tż dla siebie kupuje zawsze te same bułki, zresztą wiejskie z Lidla. Odzwyczaiłam się totalnie za czasów epizodu z dietą bezglutenową. Najwięcej marnuję chyba warzyw typu mieszanki sałat, ostatnio wyrzuciłam prawie cały ser Favita, pieczarki dzisiaj - załamana jestem. Miałam jeden pojemnik, ale się zepsuł, z tego co pamiętam świetnie się sprawdzał i muszę do tego wrócić.
Poczytaj.

"What if the way we started made it something cursed from the start?"

Awatar użytkownika
tragus
Posty: 476
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:22
Lokalizacja: Wrocław

Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: tragus » 11 lip 2016, 15:19

szatanica pisze:zobacz cytowaną wiadomość
MagicznaMałgorzata pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Mam to samo z jedzeniem. A to głównie dlatego, że mój tz jest nieobliczalny w kwestii jedzenia i nigdy nie wiem co będzie jadł i ile. A komunikacja werbalna w tym zakresie nam nie wychodzi bo on odmawia współpracy. Plus ja często mam na coś ochotę w trakcie zakupów, a potem mi ta ochota mija. I w ten sposób też się jedzenie marnuje.


Jakbym o sobie czytała i swoim konkubencie - raz zje kopę żarcia, raz kawałek kurczaka i reszta leży. Baj de łej, czy tego kurczaka zamarynowanego w piątek można dzisiaj bezpiecznie zjeść? Miałam wczoraj usmażyć, pojechaliśmy po pizzę pod warunkiem, że się tym potem zajmę. A kurczak dalej pokutuje w lodówce.

Muszę to jakoś ogarnąć, bo za dużo kasy nam ucieka, najwięcej na to żarcie chyba wydajemy, i jeszcze ja na kosmetyki :? Często potem po prostu leżą, na przykład jakaś paleta cieni, którą użyłam RAZ. Hitem jest to, co mam pod prysznicem - patrząc po ilości szamponów, odżywek, żeli pod prysznic i peelingów to mieszkam z przynajmniej trzema kobietami. Nie żartuję, mam zapełnione dwa wiszące koszyki i cały brodzik zastawiony dookoła.

Z ciuchami też dramat - nie mam co na siebie włożyć, ale w sypialni pokutuje karton ciuchów, z którymi nie wiem co zrobić w sumie. Nawet po 5 zł za sztukę bym to oddała, chyba wybiorę się na targowisko, albo na parkingu zrobię wyprzedaż z bagażnika :lol:


Myślę, że spokojnie można zjeść - co innego, jakby nie był zamarynowany. :)

Awatar użytkownika
szatanica
Posty: 286
Rejestracja: 09 lip 2016, 20:09

Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: szatanica » 11 lip 2016, 15:21

tragus pisze:zobacz cytowaną wiadomość
szatanica pisze:zobacz cytowaną wiadomość
MagicznaMałgorzata pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Mam to samo z jedzeniem. A to głównie dlatego, że mój tz jest nieobliczalny w kwestii jedzenia i nigdy nie wiem co będzie jadł i ile. A komunikacja werbalna w tym zakresie nam nie wychodzi bo on odmawia współpracy. Plus ja często mam na coś ochotę w trakcie zakupów, a potem mi ta ochota mija. I w ten sposób też się jedzenie marnuje.


Jakbym o sobie czytała i swoim konkubencie - raz zje kopę żarcia, raz kawałek kurczaka i reszta leży. Baj de łej, czy tego kurczaka zamarynowanego w piątek można dzisiaj bezpiecznie zjeść? Miałam wczoraj usmażyć, pojechaliśmy po pizzę pod warunkiem, że się tym potem zajmę. A kurczak dalej pokutuje w lodówce.

Muszę to jakoś ogarnąć, bo za dużo kasy nam ucieka, najwięcej na to żarcie chyba wydajemy, i jeszcze ja na kosmetyki :? Często potem po prostu leżą, na przykład jakaś paleta cieni, którą użyłam RAZ. Hitem jest to, co mam pod prysznicem - patrząc po ilości szamponów, odżywek, żeli pod prysznic i peelingów to mieszkam z przynajmniej trzema kobietami. Nie żartuję, mam zapełnione dwa wiszące koszyki i cały brodzik zastawiony dookoła.

Z ciuchami też dramat - nie mam co na siebie włożyć, ale w sypialni pokutuje karton ciuchów, z którymi nie wiem co zrobić w sumie. Nawet po 5 zł za sztukę bym to oddała, chyba wybiorę się na targowisko, albo na parkingu zrobię wyprzedaż z bagażnika :lol:


Myślę, że spokojnie można zjeść - co innego, jakby nie był zamarynowany. :)


To go zapodam na grill, warzywka i obiad jak ta lala 8-)
Poczytaj.

"What if the way we started made it something cursed from the start?"

Awatar użytkownika
Cruciatus
Posty: 32
Rejestracja: 11 lip 2016, 2:14

Re: RE: Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: Cruciatus » 11 lip 2016, 15:22

tragus pisze:
szatanica pisze:zobacz cytowaną wiadomość
MagicznaMałgorzata pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Mam to samo z jedzeniem. A to głównie dlatego, że mój tz jest nieobliczalny w kwestii jedzenia i nigdy nie wiem co będzie jadł i ile. A komunikacja werbalna w tym zakresie nam nie wychodzi bo on odmawia współpracy. Plus ja często mam na coś ochotę w trakcie zakupów, a potem mi ta ochota mija. I w ten sposób też się jedzenie marnuje.


Jakbym o sobie czytała i swoim konkubencie - raz zje kopę żarcia, raz kawałek kurczaka i reszta leży. Baj de łej, czy tego kurczaka zamarynowanego w piątek można dzisiaj bezpiecznie zjeść? Miałam wczoraj usmażyć, pojechaliśmy po pizzę pod warunkiem, że się tym potem zajmę. A kurczak dalej pokutuje w lodówce.

Muszę to jakoś ogarnąć, bo za dużo kasy nam ucieka, najwięcej na to żarcie chyba wydajemy, i jeszcze ja na kosmetyki :? Często potem po prostu leżą, na przykład jakaś paleta cieni, którą użyłam RAZ. Hitem jest to, co mam pod prysznicem - patrząc po ilości szamponów, odżywek, żeli pod prysznic i peelingów to mieszkam z przynajmniej trzema kobietami. Nie żartuję, mam zapełnione dwa wiszące koszyki i cały brodzik zastawiony dookoła.

Z ciuchami też dramat - nie mam co na siebie włożyć, ale w sypialni pokutuje karton ciuchów, z którymi nie wiem co zrobić w sumie. Nawet po 5 zł za sztukę bym to oddała, chyba wybiorę się na targowisko, albo na parkingu zrobię wyprzedaż z bagażnika :lol:


Myślę, że spokojnie można zjeść - co innego, jakby nie był zamarynowany. :)

Ja bym jednak go najpierw obwachala i sprawdzila czy nie popsul sie. Zalezy od marynaty, jednak wech na mieso to najlepszy sposob.

Awatar użytkownika
szatanica
Posty: 286
Rejestracja: 09 lip 2016, 20:09

Re: RE: Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: szatanica » 11 lip 2016, 16:20

Cruciatus pisze:zobacz cytowaną wiadomość
tragus pisze:
szatanica pisze:zobacz cytowaną wiadomość


Jakbym o sobie czytała i swoim konkubencie - raz zje kopę żarcia, raz kawałek kurczaka i reszta leży. Baj de łej, czy tego kurczaka zamarynowanego w piątek można dzisiaj bezpiecznie zjeść? Miałam wczoraj usmażyć, pojechaliśmy po pizzę pod warunkiem, że się tym potem zajmę. A kurczak dalej pokutuje w lodówce.

Muszę to jakoś ogarnąć, bo za dużo kasy nam ucieka, najwięcej na to żarcie chyba wydajemy, i jeszcze ja na kosmetyki :? Często potem po prostu leżą, na przykład jakaś paleta cieni, którą użyłam RAZ. Hitem jest to, co mam pod prysznicem - patrząc po ilości szamponów, odżywek, żeli pod prysznic i peelingów to mieszkam z przynajmniej trzema kobietami. Nie żartuję, mam zapełnione dwa wiszące koszyki i cały brodzik zastawiony dookoła.

Z ciuchami też dramat - nie mam co na siebie włożyć, ale w sypialni pokutuje karton ciuchów, z którymi nie wiem co zrobić w sumie. Nawet po 5 zł za sztukę bym to oddała, chyba wybiorę się na targowisko, albo na parkingu zrobię wyprzedaż z bagażnika :lol:


Myślę, że spokojnie można zjeść - co innego, jakby nie był zamarynowany. :)

Ja bym jednak go najpierw obwachala i sprawdzila czy nie popsul sie. Zalezy od marynaty, jednak wech na mieso to najlepszy sposob.


Olej z papryką słodką, sosem Worcestershire, pieprz i sól - ale racja, obwącham go. Muszę zrobić jakąś rozpiskę obiadów, najgorsze, że porcje mojego są takie, że nie da się na dwa dni ugotować. A zupą to to się nie naje oczywiście, książę.
Poczytaj.

"What if the way we started made it something cursed from the start?"

Awatar użytkownika
Cruciatus
Posty: 32
Rejestracja: 11 lip 2016, 2:14

Re: RE: Re: RE: Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: Cruciatus » 11 lip 2016, 17:05

szatanica pisze:
Cruciatus pisze:zobacz cytowaną wiadomość
tragus pisze:
Myślę, że spokojnie można zjeść - co innego, jakby nie był zamarynowany. :)

Ja bym jednak go najpierw obwachala i sprawdzila czy nie popsul sie. Zalezy od marynaty, jednak wech na mieso to najlepszy sposob.


Olej z papryką słodką, sosem Worcestershire, pieprz i sól - ale racja, obwącham go. Muszę zrobić jakąś rozpiskę obiadów, najgorsze, że porcje mojego są takie, że nie da się na dwa dni ugotować. A zupą to to się nie naje oczywiście, książę.

Też mam ten problem, raz zje tylko troszkę raz wymiecie obiad i pół lodówki. Jeśli mi zostaje po obiedzie to staram się to przerobić na dodatek do śniadania do pracy dla niego. Sałatkę można zrobić lub jakieś wrapsy. Nie ukrywam ze najszybciej mi sie marnują warzywa. Mam małą lodówkę "szafkowa" więc niewiele moge upchnac. Warzywa dziwnym trafem szybko wiedna lub gnija. Ostatnio kupiłam młodą włoszczyznę i po 24h wyglądała już jak sflaczala.

Awatar użytkownika
szatanica
Posty: 286
Rejestracja: 09 lip 2016, 20:09

Re: RE: Re: RE: Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: szatanica » 11 lip 2016, 17:18

Cruciatus pisze:zobacz cytowaną wiadomość
szatanica pisze:
Cruciatus pisze:zobacz cytowaną wiadomość

Ja bym jednak go najpierw obwachala i sprawdzila czy nie popsul sie. Zalezy od marynaty, jednak wech na mieso to najlepszy sposob.


Olej z papryką słodką, sosem Worcestershire, pieprz i sól - ale racja, obwącham go. Muszę zrobić jakąś rozpiskę obiadów, najgorsze, że porcje mojego są takie, że nie da się na dwa dni ugotować. A zupą to to się nie naje oczywiście, książę.

Też mam ten problem, raz zje tylko troszkę raz wymiecie obiad i pół lodówki. Jeśli mi zostaje po obiedzie to staram się to przerobić na dodatek do śniadania do pracy dla niego. Sałatkę można zrobić lub jakieś wrapsy. Nie ukrywam ze najszybciej mi sie marnują warzywa. Mam małą lodówkę "szafkowa" więc niewiele moge upchnac. Warzywa dziwnym trafem szybko wiedna lub gnija. Ostatnio kupiłam młodą włoszczyznę i po 24h wyglądała już jak sflaczala.


Ja tak miałam z marchewką - nic nie zdążyłam z nią zrobić. O koperku czy pietruszce nie wspomnę nawet. Wszystko musiałabym tego samego dnia zużyć, bo następnego już się nie nadaje.
Poczytaj.

"What if the way we started made it something cursed from the start?"

Awatar użytkownika
Cruciatus
Posty: 32
Rejestracja: 11 lip 2016, 2:14

Re: RE: Re: RE: Re: RE: Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: Cruciatus » 11 lip 2016, 17:34

szatanica pisze:Ja tak miałam z marchewką - nic nie zdążyłam z nią zrobić. O koperku czy pietruszce nie wspomnę nawet. Wszystko musiałabym tego samego dnia zużyć, bo następnego już się nie nadaje.


Tym sposobem imbir puścił mi pędy więc chyba spróbuję go dac do doniczki

Awatar użytkownika
Hermiona
Posty: 610
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:45

Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: Hermiona » 11 lip 2016, 19:05

Mój to zaś nie toleruje warzyw, mogłyby dla niego nie istnieć. Do tego jest wybredny. Nic mu nie smakuje. Nie raz napocę się przy garach, wyjdzie mega, a ten tylko mruknie pod nosem, że dobre :D Raz pamiętam, jak wracałam z uczelni wymęczona, chciał być miły i uczynny, postanowił coś upichcić. Wchodzę do kuchni, a mój mężczyzna z zafrasowaną miną stoi nad patelnią i duma. Powiedział, że tak bardzo chciał mi zrobić naleśniki, ale coś mu nie wychodzą. Patrzę, a on użył do naleśników mąki ziemniaczanej i one w ogóle nie chciały się usmażyć :D.

Ja za to nienawidzę zmywać garów, trzepie mnie jak mam to robić. Mogę sprzątać kibelek, kabinę prysznicową, zmywać mopem, prać, byle ktoś inny pozmywał gary. bleh :(

Awatar użytkownika
gałganica
Posty: 160
Rejestracja: 11 lip 2016, 18:32
Lokalizacja: Pakupaku

Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: gałganica » 11 lip 2016, 19:08

Hermiona pisze:

Ja za to nienawidzę zmywać garów, trzepie mnie jak mam to robić. Mogę sprzątać kibelek, kabinę prysznicową, zmywać mopem, prać, byle ktoś inny pozmywał gary. bleh :(


Ja wolę szorować kible niż umyć tłustą kuchenkę...

Awatar użytkownika
MagicznaMałgorzata
Posty: 682
Rejestracja: 09 lip 2016, 19:05
Lokalizacja: Prawie Góry

Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: MagicznaMałgorzata » 11 lip 2016, 19:10

Widzę, że nie jestem sama z problemem faceta, który je różnie. :D
Ten kurczak to myślę, że będzie pyszny, im dłużej w marynacie tym lepszy. Ja bym zjadła bez zastanawiania się.
Hermiona, mój warzywa je w bardzo ograniczonym zakresie. Ja w sobotę kupiłam bób, miałam ochotę. I tak leży, bo potem mi ochota w sobotę przeszła. W niedzielę mnie bolał brzuch. Dzisiaj nie miałam kiedy go zjeść, pewnie w końcu wyrzucę. :(
Zakonna i spółka

oh!
Posty: 507
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:47

Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: oh! » 11 lip 2016, 19:12

gałganica pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Hermiona pisze:

Ja za to nienawidzę zmywać garów, trzepie mnie jak mam to robić. Mogę sprzątać kibelek, kabinę prysznicową, zmywać mopem, prać, byle ktoś inny pozmywał gary. bleh :(


Ja wolę szorować kible niż umyć tłustą kuchenkę...


Wolę myć kibel niż zmywać naczynia ręcznie. Jak widzę cały zapakowany zlew po obiedzie to mi się tenże cofa. Zmywarka to dobro.

Awatar użytkownika
gałganica
Posty: 160
Rejestracja: 11 lip 2016, 18:32
Lokalizacja: Pakupaku

Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: gałganica » 11 lip 2016, 19:18

oh! pisze:

Wolę myć kibel niż zmywać naczynia ręcznie. Jak widzę cały zapakowany zlew po obiedzie to mi się tenże cofa. Zmywarka to dobro.


najgorsze są te glutowate resztki jedzenia, mało co mnie tak obrzydza

Awatar użytkownika
Hermiona
Posty: 610
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:45

Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: Hermiona » 11 lip 2016, 19:24

MagicznaMałgorzata pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Widzę, że nie jestem sama z problemem faceta, który je różnie. :D
Ten kurczak to myślę, że będzie pyszny, im dłużej w marynacie tym lepszy. Ja bym zjadła bez zastanawiania się.
Hermiona, mój warzywa je w bardzo ograniczonym zakresie. Ja w sobotę kupiłam bób, miałam ochotę. I tak leży, bo potem mi ochota w sobotę przeszła. W niedzielę mnie bolał brzuch. Dzisiaj nie miałam kiedy go zjeść, pewnie w końcu wyrzucę. :(


U nas tak samo. Część jedzenia po prostu marnuje się :evil: bo nie jestem w stanie sama przejeść tych wszystkich warzyw. Chociaż ostatnio przymuszam go to pomagania w zjedzeniu warzyw, tutaj dobrym argumentem jest kwestia pieniędzy :D
Mamy zmywarkę, ale i tak mnie to jakoś obrzydza, że pomimo wszystko jakieś resztki tam są, jednak chyba wolę szybko umyć w zlewie, mieć spokój i zapomnieć.

oh!
Posty: 507
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:47

Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: oh! » 11 lip 2016, 19:35

gałganica pisze:zobacz cytowaną wiadomość
oh! pisze:

Wolę myć kibel niż zmywać naczynia ręcznie. Jak widzę cały zapakowany zlew po obiedzie to mi się tenże cofa. Zmywarka to dobro.


najgorsze są te glutowate resztki jedzenia, mało co mnie tak obrzydza


Nooo fujka :|
Zmywarka też jest fe, bo jak te talerze poleżą i się ją otworzy to no... ale myjemy w miarę na bieżąco bo specjalnie kupowaliśmy najmniejszą zmywarkę jaka była.

Awatar użytkownika
szatanica
Posty: 286
Rejestracja: 09 lip 2016, 20:09

Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: szatanica » 11 lip 2016, 20:25

Oczekuję oklasków! Posprzątałam mieszkanie - poodkurzałam, umyłam podłogi, kurze wytarłam, łazienka umyta łącznie z kibelkiem, kuchnia też - to mój najmniej ulubiony punkt programu. Jechałam octem z cytryną aż miło. I nawet kabinę prysznicową! Z rzeczy, których nie zdzierżę, dodałabym jeszcze włosy na płytkach w łazience - po prostu mnie trzaska jak to widzę.

A, jeszcze pranie zrobiłam, rozwiesiłam. Zwykle jak piorę i pralka piszczy to mówię mojemu, że go córka woła, albo debata 10 minut kto rozwiesi - ale jak konkubent rozwiesza to ja muszę poprzednie zdjąć, suche. Twardy negocjator.

Bierę się za kurczaka, chyba nie wyszedł sam z lodówki jeszcze.
Poczytaj.

"What if the way we started made it something cursed from the start?"

Awatar użytkownika
MagicznaMałgorzata
Posty: 682
Rejestracja: 09 lip 2016, 19:05
Lokalizacja: Prawie Góry

Re: W domu i w zagrodzie czyli ciulowa pani domu

Postautor: MagicznaMałgorzata » 11 lip 2016, 20:29

Bardzo pracowita jesteś, jak mróweczka. podziwiam :D
Zakonna i spółka


Wróć do „Luźne dyskusje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości