Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

rozmowy na każdy temat w doborowym towarzystwie
Awatar użytkownika
Plants
Posty: 404
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:40

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: Plants » 10 kwie 2017, 23:42

Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
zuz.ka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Niebardzo rozumiem, do czego dążysz. Chcesz przekazać, że bierzmowanie powinno być udzielone z marszu?


Skoro jest religia w szkole to tam można część materiału opracować.
Aby już nie było dodatkowych spotkań na plebanii.

I te 3 lata przygotowań, przymusowych,intensywnych praktyk religijnych to za długo.
Jeśli ktoś chce to może ale żeby nie było to obowiązkowe uczestniczyć we wszystkim.

Poza tym teraz będą tzw. "zadania apostolskie". Kojarzy mi się to z sektą czy Świadkami Jehowy.

Nie, nie przymusowych. Nikt nie zmusza ani rodziców, ani dzieci. Dla osób wierzący takie "intensywne" praktyki to nic strasznego. Znam, wiele osób, które uczestniczą we Mszy nawet częściej niż raz w tygodniu, chodzą na nabożeństwa i doskonale godzą to z innymi obowiązkami. Robią to bo chcą. To też nie jest tak, że jedna nieobecność i koniec. W wielu parafiach określa się już na początku ile minimum pieczątek powinno być i dzięki temu nie ma żadnej spiny jeśli ktoś jest chory. Z wizytami w innych parafiach też nie było nigdy problemu. Księża po prostu stawiali pieczątki i składali podpis. W obrębie diecezji i tak większość się kojarzy, a jak nie to łatwo można sprawdzić czy to nie ściema.
Mój brat przechodził 3 letnie przygotowanie, rodzice uczestniczyli w spotkaniach raz w miesiącu i jakoś nikt nie przezywał z tego powodu tragedii, nikt nie musiał przewracać swojego życia do góry nogami.
Istnieje również możliwość zmiany parafii. Tak bez powodu, ze zwykłej zachcianki. Nikt ci tego nie zabroni
Takie zmiany były już wcześniej wprowadzane przez wiele diecezji i jakoś nie było wielkich dramatów. Może to pozwoli jakoś odsiać osoby, które przyjmują bierzmowanie bo tak trzeba. W końcu zacznie się traktować ten sakrament poważnie.
W zadaniach apostolskich też nie widzę nic strasznego. To wszystko wynika z Biblii, która obowiązuje katolików. Głoszenie Ewangelii to nie tylko pukanie od drzwi do drzwi. Są bardziej subtelne sposoby.
Sama aktualnie nie czuje się katoliczką, nie praktykuje, ale bardzo cieszą mnie te zmiany. W kilku parafiach, w których mam znajomych taki tryb świetnie się sprawdza i jest już od kilku lat. Tak intensywne uczestnictwo w życiu kościoła nie ma na celu uprzykrzyć życia, ale przygotować młodzież do świadomego bycia w kościele.

Timon i Pumba
Posty: 1333
Rejestracja: 09 lip 2016, 12:00

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: Timon i Pumba » 11 kwie 2017, 0:45

W sumie to trochę tak jakby mieć pretensje, że szkoła zajmuje dużo czasu, dziecko musi się do niej dostosowywać, jak nie ma dojazdu do trzeba je tam codziennie odwozić i przywozić, a w dodatku kilka razy w roku są spotkania z rodzicami. Tyle że szkoła jest obowiązkowa, a bierzmowanie nie jest.

Awatar użytkownika
Kumiho
Posty: 3244
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:36
Ranga alternatywna: Zła Kobieta
Lokalizacja: Poznań

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: Kumiho » 11 kwie 2017, 13:06

Dokładnie. Franka, brzmisz jakbyś oczekiwała sakramentu od tak, jaką miałby wtedy wartość? Jeśli ma się przyjąć sakrament, to powinno się być osobą w pełni świadomą jego wagi i uczestniczącą w życiu Kościoła. Bierzmowanie nie jest obowiązkowe, nie jest wymagane, by uczestniczyć w życiu społecznym w tym kraju, jak ktoś stwierdzi, że nie podoła to niech nie podchodzi do sakramentu lub niech wyjaśni, że nie będzie uczestniczyć w przygotowaniach dziecka z takich a takich powodów. Jest to jakaś szansa na naprawę jednej z największych bolączek polskiego KK - "wiernych", którzy nie wiedzą w co wierzą.
The shade, the shade of it all.

Jak pisać NA SZARO?

Awatar użytkownika
Franka
Posty: 2362
Rejestracja: 11 lip 2016, 22:58
Lokalizacja: Dębowy Las

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: Franka » 13 kwie 2017, 18:39

Kumiho pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Dokładnie. Franka, brzmisz jakbyś oczekiwała sakramentu od tak, jaką miałby wtedy wartość? Jeśli ma się przyjąć sakrament, to powinno się być osobą w pełni świadomą jego wagi i uczestniczącą w życiu Kościoła. Bierzmowanie nie jest obowiązkowe, nie jest wymagane, by uczestniczyć w życiu społecznym w tym kraju, jak ktoś stwierdzi, że nie podoła to niech nie podchodzi do sakramentu lub niech wyjaśni, że nie będzie uczestniczyć w przygotowaniach dziecka z takich a takich powodów. Jest to jakaś szansa na naprawę jednej z największych bolączek polskiego KK - "wiernych", którzy nie wiedzą w co wierzą.


Słyszałam takie określenie, że dla części bierzmowanych bierzmowanie to uroczyste pożegnanie z kościołem.
Po trzech latach takiego rygoru to więcej będzie tych co się pożegnają. Aż do czasu następnego sakramentu jakim jest małżeństwo. Który to sakrament też powinien być dla tych, którzy są w pełni świadomi jego wagi. Bo za jego przyczyną ludzie się łączą, powołują na świat dzieci.
A przygotowanie do małżeństwa trwa raptem 3 miesiące.
W życiu kobiety następuje taka chwila kiedy musi określić swój wiek i się tego trzymać. Maria Czubaszek

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4841
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: ktrzn » 13 kwie 2017, 20:39

Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Kumiho pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Dokładnie. Franka, brzmisz jakbyś oczekiwała sakramentu od tak, jaką miałby wtedy wartość? Jeśli ma się przyjąć sakrament, to powinno się być osobą w pełni świadomą jego wagi i uczestniczącą w życiu Kościoła. Bierzmowanie nie jest obowiązkowe, nie jest wymagane, by uczestniczyć w życiu społecznym w tym kraju, jak ktoś stwierdzi, że nie podoła to niech nie podchodzi do sakramentu lub niech wyjaśni, że nie będzie uczestniczyć w przygotowaniach dziecka z takich a takich powodów. Jest to jakaś szansa na naprawę jednej z największych bolączek polskiego KK - "wiernych", którzy nie wiedzą w co wierzą.


Słyszałam takie określenie, że dla części bierzmowanych bierzmowanie to uroczyste pożegnanie z kościołem.
Po trzech latach takiego rygoru to więcej będzie tych co się pożegnają. Aż do czasu następnego sakramentu jakim jest małżeństwo. Który to sakrament też powinien być dla tych, którzy są w pełni świadomi jego wagi. Bo za jego przyczyną ludzie się łączą, powołują na świat dzieci.
A przygotowanie do małżeństwa trwa raptem 3 miesiące.

pójście na jakość, a nie ilość i fasadowość wcale nie jest taką złą koncepcją.

Awatar użytkownika
Franka
Posty: 2362
Rejestracja: 11 lip 2016, 22:58
Lokalizacja: Dębowy Las

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: Franka » 14 kwie 2017, 9:08

ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Kumiho pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Dokładnie. Franka, brzmisz jakbyś oczekiwała sakramentu od tak, jaką miałby wtedy wartość? Jeśli ma się przyjąć sakrament, to powinno się być osobą w pełni świadomą jego wagi i uczestniczącą w życiu Kościoła. Bierzmowanie nie jest obowiązkowe, nie jest wymagane, by uczestniczyć w życiu społecznym w tym kraju, jak ktoś stwierdzi, że nie podoła to niech nie podchodzi do sakramentu lub niech wyjaśni, że nie będzie uczestniczyć w przygotowaniach dziecka z takich a takich powodów. Jest to jakaś szansa na naprawę jednej z największych bolączek polskiego KK - "wiernych", którzy nie wiedzą w co wierzą.


Słyszałam takie określenie, że dla części bierzmowanych bierzmowanie to uroczyste pożegnanie z kościołem.
Po trzech latach takiego rygoru to więcej będzie tych co się pożegnają. Aż do czasu następnego sakramentu jakim jest małżeństwo. Który to sakrament też powinien być dla tych, którzy są w pełni świadomi jego wagi. Bo za jego przyczyną ludzie się łączą, powołują na świat dzieci.
A przygotowanie do małżeństwa trwa raptem 3 miesiące.

pójście na jakość, a nie ilość i fasadowość wcale nie jest taką złą koncepcją.


Już sam chrzest / wiek w którym człowiekowi jest udzielany/to pójście w ilość i fasadowość.
W życiu kobiety następuje taka chwila kiedy musi określić swój wiek i się tego trzymać. Maria Czubaszek

Awatar użytkownika
Cattivo
Posty: 837
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:10

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: Cattivo » 14 kwie 2017, 13:28

ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Kumiho pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Dokładnie. Franka, brzmisz jakbyś oczekiwała sakramentu od tak, jaką miałby wtedy wartość? Jeśli ma się przyjąć sakrament, to powinno się być osobą w pełni świadomą jego wagi i uczestniczącą w życiu Kościoła. Bierzmowanie nie jest obowiązkowe, nie jest wymagane, by uczestniczyć w życiu społecznym w tym kraju, jak ktoś stwierdzi, że nie podoła to niech nie podchodzi do sakramentu lub niech wyjaśni, że nie będzie uczestniczyć w przygotowaniach dziecka z takich a takich powodów. Jest to jakaś szansa na naprawę jednej z największych bolączek polskiego KK - "wiernych", którzy nie wiedzą w co wierzą.


Słyszałam takie określenie, że dla części bierzmowanych bierzmowanie to uroczyste pożegnanie z kościołem.
Po trzech latach takiego rygoru to więcej będzie tych co się pożegnają. Aż do czasu następnego sakramentu jakim jest małżeństwo. Który to sakrament też powinien być dla tych, którzy są w pełni świadomi jego wagi. Bo za jego przyczyną ludzie się łączą, powołują na świat dzieci.
A przygotowanie do małżeństwa trwa raptem 3 miesiące.

pójście na jakość, a nie ilość i fasadowość wcale nie jest taką złą koncepcją.


TO ^

Dla mnie bierzmowanie było właśnie pożegnaniem z kościołem. Nie chciałam go brać, ale z pewnych powodów jednak uczestniczyłam w przygotowaniach, aczkolwiek bardzo niechętnie i miałam wielkie braki w mszach (a wymagania nie były jakieś kosmiczne). Jakoś mnie przepuścili, chociaż podejrzewam że ksiądz, z którym miałam religię, domyślał się, że jestem niewierząca. Gdyby wtedy przygotowania wyglądały tak, jak mają wyglądać teraz, to bym sobie odpuściła i rodzicom nie chciałoby się mnie namawiać na takie uzależnienie od kościoła.

Natomiast jeśli ktoś faktycznie jest wierzący i chce uczestniczyć w życiu kościoła, to moim zdaniem do takiego sakramentu jak bierzmowanie powinien się przygotować, być świadomym tego, co robi, i odpowiednio ten sakrament docenić. Ludziom którzy chodzą do kościoła dla pozorów, czy bo "tak trzeba", szybko się odechce i pozostaną tylko ci, którym faktycznie zależy. I tak moim zdaniem powinna wyglądać wspólnota, a nie jak teraz, wszyscy z marszu i domyślnie należą do KK.
Ostatnio zmieniony 14 kwie 2017, 13:31 przez Cattivo, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4841
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: ktrzn » 14 kwie 2017, 13:50

Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość


Słyszałam takie określenie, że dla części bierzmowanych bierzmowanie to uroczyste pożegnanie z kościołem.
Po trzech latach takiego rygoru to więcej będzie tych co się pożegnają. Aż do czasu następnego sakramentu jakim jest małżeństwo. Który to sakrament też powinien być dla tych, którzy są w pełni świadomi jego wagi. Bo za jego przyczyną ludzie się łączą, powołują na świat dzieci.
A przygotowanie do małżeństwa trwa raptem 3 miesiące.

pójście na jakość, a nie ilość i fasadowość wcale nie jest taką złą koncepcją.


Już sam chrzest / wiek w którym człowiekowi jest udzielany/to pójście w ilość i fasadowość.
piszesz, że jestes nie tylko niepraktykująca, ale i niewierząca. naprawdę nie rozumiem więc motywów jakie stoją za tyloma krytycznymi postami wobec Kościoła nie jako instytucji, a tego co robi sam ze sobą. Piszesz o sakramencie małzeństwa w kontekście wychowywania dzieci, porównujesz, krytykujesz wewnętrzne rozwiązania. Moje pytanie: o co chodzi?

rozumiem, że ktoś może nie chcieć być częścią Koscioła i jestem za możliwością skutecznej apostazji, bo słyszałam, że jest z tym różnie, ale serio, nie wyobrażam sobie roztkliwiania się np. nad tym ile razy mają się modlić muzułmanie.

Awatar użytkownika
Kumiho
Posty: 3244
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:36
Ranga alternatywna: Zła Kobieta
Lokalizacja: Poznań

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: Kumiho » 14 kwie 2017, 13:54

Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość


Słyszałam takie określenie, że dla części bierzmowanych bierzmowanie to uroczyste pożegnanie z kościołem.
Po trzech latach takiego rygoru to więcej będzie tych co się pożegnają. Aż do czasu następnego sakramentu jakim jest małżeństwo. Który to sakrament też powinien być dla tych, którzy są w pełni świadomi jego wagi. Bo za jego przyczyną ludzie się łączą, powołują na świat dzieci.
A przygotowanie do małżeństwa trwa raptem 3 miesiące.

pójście na jakość, a nie ilość i fasadowość wcale nie jest taką złą koncepcją.


Już sam chrzest / wiek w którym człowiekowi jest udzielany/to pójście w ilość i fasadowość.


cChrzest w obecnej formie to realny problem sztucznego nabijania statystyk wiernych, ale chyba lepiej już, by gdy człowiek osiągnie pewien stopień świadomości siebie i otaczającego go świata mógł samodzielnie zdecydować czy chce dalej uczestniczyć w życiu KK (w pełni świadomy obowiązków i wagi sakramentów wiążących się z tym uczestnictwem) niż przeganianie masowo przez kolejne sakramenty, bo wszyscy muszą, bo tradycja, bo co ludzie powiedzą, bo jak można inaczej. Może też ukróci to zapędy niektórych rodziców, którzy sakramenty kościelne (zarówno swoje jak i dziecka) traktują jak listę rzeczy do odhaczenia. Jest to dobra droga, może podobnie KK podejdzie choćby do nauk przedmałżeńskich i skończą się "śluby w kościele" zamiast ślubów kościelnych.
The shade, the shade of it all.

Jak pisać NA SZARO?

Awatar użytkownika
Kumiho
Posty: 3244
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:36
Ranga alternatywna: Zła Kobieta
Lokalizacja: Poznań

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: Kumiho » 14 kwie 2017, 13:57

ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość

pójście na jakość, a nie ilość i fasadowość wcale nie jest taką złą koncepcją.


Już sam chrzest / wiek w którym człowiekowi jest udzielany/to pójście w ilość i fasadowość.
piszesz, że jestes nie tylko niepraktykująca, ale i niewierząca. naprawdę nie rozumiem więc motywów jakie stoją za tyloma krytycznymi postami wobec Kościoła nie jako instytucji, a tego co robi sam ze sobą. Piszesz o sakramencie małzeństwa w kontekście wychowywania dzieci, porównujesz, krytykujesz wewnętrzne rozwiązania. Moje pytanie: o co chodzi?

rozumiem, że ktoś może nie chcieć być częścią Koscioła i jestem za możliwością skutecznej apostazji, bo słyszałam, że jest z tym różnie, ale serio, nie wyobrażam sobie roztkliwiania się np. nad tym ile razy mają się modlić muzułmanie.


Zwykle taką argumentacje wysuwają choćby rodzice niewierzacy i niepraktykujący ale posyłający dzieci do sakramentów. Nie pisze, że tak jest w Twoim przypadku Franka, ale jeśli w jakimś stopniu łapiesz się do tej grupy ponawiam pytanie ktrzn: o co chodzi?
The shade, the shade of it all.

Jak pisać NA SZARO?

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4841
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: ktrzn » 14 kwie 2017, 14:00

Kumiho pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość

pójście na jakość, a nie ilość i fasadowość wcale nie jest taką złą koncepcją.


Już sam chrzest / wiek w którym człowiekowi jest udzielany/to pójście w ilość i fasadowość.


cChrzest w obecnej formie to realny problem sztucznego nabijania statystyk wiernych, ale chyba lepiej już, by gdy człowiek osiągnie pewien stopień świadomości siebie i otaczającego go świata mógł samodzielnie zdecydować czy chce dalej uczestniczyć w życiu KK (w pełni świadomy obowiązków i wagi sakramentów wiążących się z tym uczestnictwem) niż przeganianie masowo przez kolejne sakramenty, bo wszyscy muszą, bo tradycja, bo co ludzie powiedzą, bo jak można inaczej. Może też ukróci to zapędy niektórych rodziców, którzy sakramenty kościelne (zarówno swoje jak i dziecka) traktują jak listę rzeczy do odhaczenia. Jest to dobra droga, może podobnie KK podejdzie choćby do nauk przedmałżeńskich i skończą się "śluby w kościele" zamiast ślubów kościelnych.

jak spojrzysz do spisu powszechnego to prawie 90% deklaruje się jako katolicy. Raczej nie dlatego, że ktoś im polał głowe wodą w dzieciństwie.

Ja wiem, że to mniej niż jest w rejestrach i jak pisałam jestem za możliwością skutecznej apostazji.
Ostatnio zmieniony 14 kwie 2017, 14:00 przez ktrzn, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4841
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: ktrzn » 14 kwie 2017, 14:01

więc jak jest tu jakiś problem to nie ze sztucznym rejestrem, a sztucznym wychowaniem w kłamstwie, pozorach, presji etc.
Ostatnio zmieniony 14 kwie 2017, 14:05 przez ktrzn, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Kumiho
Posty: 3244
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:36
Ranga alternatywna: Zła Kobieta
Lokalizacja: Poznań

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: Kumiho » 14 kwie 2017, 14:17

ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
więc jak jest tu jakiś problem to nie ze sztucznym rejestrem, a sztucznym wychowaniem w kłamstwie, pozorach, presji etc.


Przy czym ten pierwszy etap (polanie głowy wodą na etapie rozwoju, gdy średnio wiesz gdzie jest góra a gdzie dół) legitymizuje wszystkie następne.
The shade, the shade of it all.

Jak pisać NA SZARO?

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4841
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: ktrzn » 14 kwie 2017, 14:37

Kumiho pisze:zobacz cytowaną wiadomość
ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
więc jak jest tu jakiś problem to nie ze sztucznym rejestrem, a sztucznym wychowaniem w kłamstwie, pozorach, presji etc.


Przy czym ten pierwszy etap (polanie głowy wodą na etapie rozwoju, gdy średnio wiesz gdzie jest góra a gdzie dół) legitymizuje wszystkie następne.

tylko że to trochę utopia. rodzice podejmują za dzieci mnóstwo decyzji, które mają wpływ na życie ich, ich dzieci, partnerów i całych społeczeństw.

jesteś za tym, żeby zabronić rodzicom chrzcić dzieci? na jakiej podstawie? i w jaki sposób?

Awatar użytkownika
Kumiho
Posty: 3244
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:36
Ranga alternatywna: Zła Kobieta
Lokalizacja: Poznań

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: Kumiho » 14 kwie 2017, 14:53

ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Kumiho pisze:zobacz cytowaną wiadomość
ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
więc jak jest tu jakiś problem to nie ze sztucznym rejestrem, a sztucznym wychowaniem w kłamstwie, pozorach, presji etc.


Przy czym ten pierwszy etap (polanie głowy wodą na etapie rozwoju, gdy średnio wiesz gdzie jest góra a gdzie dół) legitymizuje wszystkie następne.

tylko że to trochę utopia. rodzice podejmują za dzieci mnóstwo decyzji, które mają wpływ na życie ich, ich dzieci, partnerów i całych społeczeństw.

jesteś za tym, żeby zabronić rodzicom chrzcić dzieci? na jakiej podstawie? i w jaki sposób?


Ale gdzie tam, jestem za tym, by rodzic mógł ochrzcić dziecko, ale by przygotowanie rodzica i chrzestnych do tego sakramentu było adekwatne do wagi sakramentu i tego, co z sobą niesie, a nie polegało na zaklepania daty i łapanki wśród znajomych. Łudzę się, że wtedy wielu niepewnych swojej własnej wiary (lub słynnych (nie)wierzących i niepraktykujących) rodziców pozostawiło tę decyzje dzieciom.

Mój główny problem z obecnym stanem rzeczy jest chyba taki jak Twój - uczestnictwo w Kościele z presji zamiast z wiary - chrzty, bo co ludzie powiedzą, komunie, by dziecku nie było przykro, że inni dostają prezenty, bierzmowania, bo katecheci i rodzice kazali, ślub, bo kościół ładny a sukienka biała w US nie robi wrażenia (No i jak potem dziecko ochrzcić?). Tylko jak zacząć zmianę inaczej, niż zaczynajac na pierwszym etapie całego systemu?
The shade, the shade of it all.

Jak pisać NA SZARO?

Awatar użytkownika
ktrzn
Posty: 4841
Rejestracja: 10 lip 2016, 20:20

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: ktrzn » 14 kwie 2017, 16:29

Kumiho pisze:zobacz cytowaną wiadomość
ktrzn pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Kumiho pisze:zobacz cytowaną wiadomość


Przy czym ten pierwszy etap (polanie głowy wodą na etapie rozwoju, gdy średnio wiesz gdzie jest góra a gdzie dół) legitymizuje wszystkie następne.

tylko że to trochę utopia. rodzice podejmują za dzieci mnóstwo decyzji, które mają wpływ na życie ich, ich dzieci, partnerów i całych społeczeństw.

jesteś za tym, żeby zabronić rodzicom chrzcić dzieci? na jakiej podstawie? i w jaki sposób?


Ale gdzie tam, jestem za tym, by rodzic mógł ochrzcić dziecko, ale by przygotowanie rodzica i chrzestnych do tego sakramentu było adekwatne do wagi sakramentu i tego, co z sobą niesie, a nie polegało na zaklepania daty i łapanki wśród znajomych. Łudzę się, że wtedy wielu niepewnych swojej własnej wiary (lub słynnych (nie)wierzących i niepraktykujących) rodziców pozostawiło tę decyzje dzieciom.

Mój główny problem z obecnym stanem rzeczy jest chyba taki jak Twój - uczestnictwo w Kościele z presji zamiast z wiary - chrzty, bo co ludzie powiedzą, komunie, by dziecku nie było przykro, że inni dostają prezenty, bierzmowania, bo katecheci i rodzice kazali, ślub, bo kościół ładny a sukienka biała w US nie robi wrażenia (No i jak potem dziecko ochrzcić?). Tylko jak zacząć zmianę inaczej, niż zaczynajac na pierwszym etapie całego systemu?

a widzę uleganie presji i wpływom jako szerszy problem. Konsekwencje mogą być rożne i pewnie mogłybyśmy się spierać jakie dokładnie.

dla mnie istnieje tylko edukacja. Oczywiście to obecnie nierealne, ale dzieci i młodzież powinno się edukować w kwestii wyborów, podatności na wpływy. Myślę też, że bardzo ciężko byłoby skonstruować to tak, żeby było naprawdę neutralne światopoglądowo i żeby ''laickie' nie oznaczało w Polsce "lewackie", taki mamy niestety klimat wzajemnych antagonizmów.

gdyby dało się tak zrobić wszystkim żyłoby się lepiej nie tylko w kwestii wyznania czy paru drażliwych kwestii które zazwyczaj wywołują awantury, ale i w generalnym funkcjonowaniu w grupie, w życiu szkolnym, zawodowym i prywatnym. Bo podatność na wpływy i presję jest zazwyczaj jedna. To jak ludzie ulegają fikcyjnym ślubom kościelnym i bierzmowaniom to dla mnie objaw tego samego raka co wielość kompleksów, to że ludzie niearogancko pewni siebie to w Polsce promile, że polskie gimnazjalistki przodują w negatywnym obrazie ciała i warunkowaniu szczęścia, sukcesu wyglądem, że kobiety ulegają być napuszczanymi na siebie, że faceci stoją w rozkroku pomiędzy różnymi modelami męskości itd. itp.

Awatar użytkownika
dredkot
Posty: 538
Rejestracja: 06 wrz 2016, 14:30

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: dredkot » 15 kwie 2017, 11:17

Nie bedę cytować bo podpinam się pod powyższe wypowiedzi ogólnie. Moim zdaniem nie jest problemem chrzest sam w sobie w wieku niemowlęcym. Logiczne jest dla mnie, że ludzie którzy głęboko wierzą decydują się na taki krok i byłabym zdziwiona gdyby postąpili inaczej, przecież to kwintesencja ich religii. Niepojęte jednak dla mnie jest zachowanie ludzi, którzy nie są pewni czy są katolikami a i tak decydują się na tak poważny krok za swoje dzieci. Osobiście jestem tym przypadkiem, że zostałam ochrzczona z powódek "bo tak się kiedyś robiło" a tak jak pisała ktrzn apostazja w tym kraju to póki co jeszcze utopia w niektórych miastach. Niedawno urodziłam dziecko i wyłamuje się z tego schematu. Zaczynam jednak rozumieć rodziców którzy ulegają presji bo topowe pytanie ludzi z otoczenia to "kiedy chrzest" a na odpowiedź że nie będzie raz zdarzyło mi się usłyszeć dlaczego wychowuje antychrysta osobiście mnie to śmieszy jak cholera ale mało odporni psychicznie rodzice mogą ulec dla świetego spokoju i mamy błędne koło. Martwi mnie tylko jak pózniej dziecko będzie odbierane ale to już moja rola w tym aby go uświadamiać mam nadzieję, że to wystarczy.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Awatar użytkownika
Lusia
Posty: 1778
Rejestracja: 08 lip 2016, 22:43

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: Lusia » 15 kwie 2017, 13:38

Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Kumiho pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Dokładnie. Franka, brzmisz jakbyś oczekiwała sakramentu od tak, jaką miałby wtedy wartość? Jeśli ma się przyjąć sakrament, to powinno się być osobą w pełni świadomą jego wagi i uczestniczącą w życiu Kościoła. Bierzmowanie nie jest obowiązkowe, nie jest wymagane, by uczestniczyć w życiu społecznym w tym kraju, jak ktoś stwierdzi, że nie podoła to niech nie podchodzi do sakramentu lub niech wyjaśni, że nie będzie uczestniczyć w przygotowaniach dziecka z takich a takich powodów. Jest to jakaś szansa na naprawę jednej z największych bolączek polskiego KK - "wiernych", którzy nie wiedzą w co wierzą.


Słyszałam takie określenie, że dla części bierzmowanych bierzmowanie to uroczyste pożegnanie z kościołem.
Po trzech latach takiego rygoru to więcej będzie tych co się pożegnają. Aż do czasu następnego sakramentu jakim jest małżeństwo. Który to sakrament też powinien być dla tych, którzy są w pełni świadomi jego wagi. Bo za jego przyczyną ludzie się łączą, powołują na świat dzieci.
A przygotowanie do małżeństwa trwa raptem 3 miesiące.

Przygotowanie do małżeństwa trwa minimum 3 miesiace. Zwykle trwa 3-6 miesiecy. Obejmuje to katechezy dla narzeczonych, spotkania w poradni zycia rodzinnego. Oczywiscie jeszcze dochodza nauki przedmałżeńskie i jeszcze "papierkowa robota". Uwazasz ze to malo?

Awatar użytkownika
Franka
Posty: 2362
Rejestracja: 11 lip 2016, 22:58
Lokalizacja: Dębowy Las

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: Franka » 15 kwie 2017, 16:05

Zacznę od definicji z Wikipedii.
"Istotą sakramentu bierzmowania jest przekazanie Ducha Świętego, umocnienie wiary oraz uzdolnienie do świadczenia o niej oraz jej obrony.
Jednoczy ściślej z Jezusem Chrystusem. Katolika włącza w misję ewangelizacyjną Kościoła katolickiego."
W życiu kobiety następuje taka chwila kiedy musi określić swój wiek i się tego trzymać. Maria Czubaszek

Awatar użytkownika
Plants
Posty: 404
Rejestracja: 08 lip 2016, 23:40

Re: Religia. Wiara. Rozterki duchowe.

Postautor: Plants » 18 kwie 2017, 0:20

Franka pisze:zobacz cytowaną wiadomość
Zacznę od definicji z Wikipedii.
"Istotą sakramentu bierzmowania jest przekazanie Ducha Świętego, umocnienie wiary oraz uzdolnienie do świadczenia o niej oraz jej obrony.
Jednoczy ściślej z Jezusem Chrystusem. Katolika włącza w misję ewangelizacyjną Kościoła katolickiego."

Właśnie do tego dąży kościół tymi zmianami. Przygotowuje młodzież do nowego zadania jakim ma być ewangelizacja, a jednocześnie umacnia wiarę dzięki częstym praktykom, rekolekcjom i spotkaniom.


Wróć do „Luźne dyskusje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości